mona mona
89
BLOG

Marsz na Belweder

mona mona Polityka Obserwuj notkę 6
Mamy karnawał. Przynajmniej dzisiaj mieliśmy. Na moim profilu jest napisane jasno: jestem przeżuwaczem ( co mi juz niektórzy wytknęli).I śledzę wiadomości od rana do nocy,z bólem serca często włączając WSI24 -bo jednak to oni wciąż są najszybsi. Ale to przeżuwanie jednak przekłada mi się na myślenie. W końcu wiadomo, co powie Tusk, ale wszystkie okoliczności towarzyszące, jak wyraźna buta,albo jąkanie się w strachu przed mediami,też dają wiele do myslenia.Tusk nagle ma być pełen miłości i zaufania, pyskowanie o znienawidzonych braciach to już "odgrzewane kotlety". Dziennikarze łykają to z trudem - od nich się wymaga materiału, a ten już mają we wszystkich wariantach.No i jak z tego zrobić miłość? Tusk jest człowiekiem sprawnym językowo, ale nie lubi się narobić. Dlatego będzie spektakl niekończących się wpadek. Facet na serio uwierzył w miłość mediów, zapominając, że on jest tylko pasem transmisyjnym, prowadzącym do ICH, nie jego - gwiazdorstwa. No, pracownicy mediów może jeszcze liczyli na zniesienie podatku Belki,lub podatek liniowy.Nabrali się, zarówno na tuskowej łaskawości, jak mądrości. Kiedys napisałam na blogu, jak Lis (słownie - LIS) dopadł Tuska: zorientował się, że gamoń nawet nie zerknął w program, który wymęczył Rokita.Lis wściekł się, bo zaangażował się "całym sercem (?) i całym majątkiem" w nieustającą kampanię Tuska, a ten osioł nawet programu nie był uprzejmy przeczytać! Nie wiedział literalnie nic, każde pytanie - a Lis był zły i dociskał - zbywał "braćmi Kaczyńskimi". Nie wiedział, po co jedzie do Niemiec,nie wie jak przetrwać bezbolesnie do wymarzonych wyborów prezydenckich, ale najgłupsze, ŻE NIE MIAŁ POJĘCIA O RADZIE GABINETOWEJ, choć jest to napisane w konstytucji jak byk. Nie przyszło Tuskowi do głowy w najgorszych snach, że może zostać wezwany, razem ze sławetnym rządem, norrrmalnie - na dywanik. Oraz - że nie ma żadnych ograniczeń w sprawie zwoływania rady gabinetowej, prezydent może mu to fundować, ile razy zechce. Bo każda sprawa jest ważna dla Państwa, przynajmniej każda, z którą sobie rząd nie radzi. A z czym sobie radzi? TVN24 urządziła cyrk - studio "pod chmurką". Ale żądnych "parcia na szkło" w tym zimnie nie znaleziono, aż stacja litościwie, na rozgrzewkę, podesłała jakieś gadające głowy. Ale studio doczekało się wreszcie marszu na Belweder, tyle, że Tusk na indagnację zmarzniętego pracownika mediów - ni to wykrzywił się, ni to mrugnął, ni to "okazał lekceważenie" via Knapik , jak mniemam, wszystkim wezwaniom i dywanikom. A potem naskarżył mediom, że prezydent nie miał czasu, aby wysłuchiwać kolejnych pomysłów Kopaczowej, wygrzebanych spod dywanu w gabinecie Tuska, gdzie kiedyś - podobno - zostały zamiecione . W każdym razie tam ich szukano, przez pół dnia, co spowodowało - zamiast posiedzenia - postój rządu. Zaś prezydent naskarżył, że nie było odpowiedzi na postawione pytania, szczególnie pomysłu na "wyjście awaryjne", jeśli w nieszczęsnej, chorej służbie zdrowia dojdzie do jakiejś ostateczności. Ten prezydent jakiś naiwny. Było wyraźnie powiedziane: będzie cud! Czego tu się czepiać? Niby praktykujący katolik, a taki niewierny... A jeśli ktoś nie wierzy, to przypominam: "sprawimy, że dobrze opłacani lekarze i pielęgniarki..."- no,itd. To punkt 4 dekalogu Tuska - wisi po prawej.No, jako -tako podobnie... Acha, a o cudach - w preambule do dekalogu.Na najwyższej półce.
mona
O mnie mona

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (6)

Inne tematy w dziale Polityka