mona mona
53
BLOG

Lojalność koalicjanta - czy Tusk ma swojego Leppera?

mona mona Polityka Obserwuj notkę 18
Odzyskujemy wprawdzie powoli granicę, ale coś mi nie gra. My, "kaczystowscy pałkarze" nie spodziewaliśmy się wiele po Tusku, ale ja osobiście CZEGOŚ spodziewalam się po Waldim, dla którego trzecie premierowanie powinno już jakoś zaowocować.Nikt nie lubi przechodzić do historii jako nieudacznik, któremu nic nie wychodzi. Już ten pomysł na madrość Waldiego uroczyście odszczekiwałam, kiedy uciekł do Lublina przed górniczymi babami, jednak wciąż mi się tłucze z tyłu głowy, że...taki strachliwy to Pawlak jednak nie jest.Jakiś sabotaż, złośliwa chęć pokazania Dodaldowi, że nie bedzie za niego spijał gorzkiej piany z piwa, którego ten nawarzył? Ale tym razem Waldi chyba przekombinował. Przyjmijmy tezę, że ja wiem, jak błyskawicznie potrafi działać Ochotnicza Straż. Kiedy w mojej parafii rozlega sie syrena, natychmiast odpowiada jej kilka innych, natychmiast słychać głosy syren wozów strażackich - i wszyscy "borowi ludzie" oddychają z ulgą. Dlatego omal nie zagłosowałam na Pawlaka, kiedy dowiedziałam się o obiecanej straży kasie, choć przecież miałam świadomość, że to rodzaj kiełbasy wyborczej, zresztą jak najbardziej dostarczonej wdzięcznemu elektoratowi.Pawlak słowa dotrzymał. Więc chce mi się śmiać. Oczywiście to nie ja stoję w koszmarnej kolejce do granicy, nie mój towar gnije w pudłach naczep, "nie mój" ( bo jednak mój, chcę - czy nie) rząd tak pięknie potrafi rozwiązywać problemy.Więc mnie może byc "do śmiechu". Tusk przypomina mi pewnego misia o bardzo małym rozumku, ale nie wierzę, że Waldi, znając możliwości swoich strażaków, nie pomyślał, że jeden dyżurny wóz strażacki ( no, powiedzmy - dwa wozy), błyskawicznie rozwiezie koszmarnej kolejce zmęczonych i wściekłych ludzi grochówkę, ugotowaną w pierwszej - lepszej wiejskiej knajpie.Państwa by to chyba nie zrujnowało? Nie chodzi o samą grochówkę, chodzi o gest, choć gorąca zupa z pewnością by się przydała - "zakładnicy" z TIRów zostali wzięci z zaskoczenia. Bezradny w obliczu ogólnej sytuacji rząd pokazywał przysłowiowego celnikom, "kto tu rządzi", ale kierowcom należała się pomoc. Zwłaszcza tym bez polskiego paszportu, którym nikt nie miał szans dowieźć żarciuszka, a bodaj i papieru toaletowego.Wstyd dopiero przyjdzie, kiedy policzy się straty, kiedy zaczną się rozliczenia, przede wszystkim z- również zagranicznymi - firmami. Dlaczego ten prost gest pomocy nie został wykonany? Czy na pewno Tusk nie dorobił się własnego Leppera? No, cóż - pożyjemy, zobaczymy.
mona
O mnie mona

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (18)

Inne tematy w dziale Polityka