mona mona
588
BLOG

Parada równości - czyli bzdet naczelny.

mona mona Rozmaitości Obserwuj notkę 13


Nic mi do tego, co dzieje się pod cudzą kołderką, póki tam pozostaje. Kiedy zamkną się drzwi sypialni, ten pokój staje się twierdzą i nic nikomu, nie tylko mnie, do tego, jaką fantazją, czy wyobraźnią seksualną obdarzeni są ludzie.  W tej materii jestem niejako zgodna z Mikołajem Kuzeńczykiem, który - żeby nie przynudzać - uznawał Boga za największy i najmniejszy z bytów, tym samym przyznając mu prawo do Wszystkiego. Więc także do tworzenia dziwactw natury wszelakiej.
Byle w domu.

Natomiast obnoszenie tego po ulicach uważam za żywą prowokację. Howgh.

Nie ma genu homoseksualizmu ( proszę zaprzeczyć!) Jest to, przynajmniej na razie, kwestia swoistego estetyzmu. Jeśli zejść do poziomu bruku - jest to zwykła, wyuzdana rozpusta, która rozwlokła po świecie AIDIS, za pomocą niejakiego Gaetana Dugasa.

I to powinno starczyć za pierwsze ostrzeżenie.

Może jednak zaczniemy "z górnego C".

Niech ktoś spróbuje ( może być konkurs, jeśli chcecie) coś dodać, albo coś "wyjąć" z Dekalogu, traktując to jako sprawę rozumu, nie - wiary,  lub mistyki.


 Żeby czynić, Bóg wie - jakie, wygiby intelektualne, nie da się tego zrobić. Nie - w istniejących cywilizacjach. Niemal wszystkie  kodeksy mają rodowód w tej pierwotnej mądrości. Co można zmienić, może poza wyrzuceniem dwóch pierwszych przykazań,  jeśli ktoś bardzo chce, no i - jeśli znajdzie dowód na istnienie  Innego? Które to Inne zgromadziło materiał i podpaliło lont - robiąc Wielkie Buuum, od którego ( podobno, bo pewności nie ma) wszystko się zaczęło.

Jeśli nie wierzyć Temu Czemuś - pozostaje "róbta, co chceta".

Nie ma znaczenia, jakie ma imię tajemniczy Stworzyciel, ani - czy siedzi na chmurce w powiewnych szatkach, czy raczej - w ceremonialnych szatach chaldejskiego kapłana, albo - czy przemierza przestrzeń w srebrzystej sterowni, siedząc przed komputerem, wciąż tworząc nowe życie. Nie ma znaczenia, czy działał metodą werbalną czy manualną, czy czynił rzecz osobiście, czy wysłał w wszechświaty "służby specjalne". Nie ma w ogóle znaczenia, czy był jednostką, czy zespołem.

Ziemianie dostali  receptę, zwaną "mnóżcie się i napełniajcie Ziemię". 

Dostali też inne recepty na przetrwanie, na przykład dotyczące pożywienia, przechowane w wierzeniach izraelskich i -  po części - ich odłamu, czyli potomków Izmaela. Ale także - wolny dzień, potrzebny do regeneracji organizmu. Dostali przykazania dotyczące szanowania starców - bo skąd mieli czerpać wiedzę, jeśli nie z ich doświadczonej mądrości? A także - szanowania życia i mienia, aby w spokoju " zapełniać Ziemię".

Oczywiście człowiek wypaczy wszystko " w imię dobra " - ale...Bóg czasem mówi - "Won! Uprzedzałem, że co za dużo..."
Co nie dotyczy tylko Izraelitów, jak uczy historia.

Stwórca zadbał o stworzenia.
Kto przy zdrowych zmysłach zjadałby wielbłąda w czasach, kiedy pełniły rolę dzikich "mustangów", a oswojone - bywały "narzędziem przetrwania", ucieczki, poszukiwania pożywienia lub wody. Nie jadamy samochodów, upolowanych z podobnym trudem ( kasa, Misiu, kasa), choć nie ręczyłabym za przemysł, zwany "spożywczym" w sprawie wynalezienia metody.

Świnie roznosiły wągry tasiemca, błyskawicznie atakującego konsumenta. Nie wolno było jeść padliny, ale także drapieżnych ptaków, które ją jadały,  podobnie jak węgorze oraz inne raki. Itd.


Były to "wytyczne", obudowane z czasem legendarną otoczką dziwactw - ale diaspory przetrwały jako Naród, razem z tymi dziwactwami, ponieważ po Rozproszeniu nosiły "Zakon w sercach". Uznały, że nie ma sensu pokazywać jęzora temu, kto kiedyś zadbał o ich bezpieczeństwo.


Z punktu widzenia realiów: nie ma genu homoseksualizmu - nie ma uwarunkowania. Nikt nie nakazywał obrzydliwstwa, zwanego pięknie "równością".
O jaką wolność walczą polscy "geje" parlamentarzyści, uchwalający nam ustawy? Nie są "równi"? Komu, lub czemu?

Z puntu widzenia danego niegdyś Prawa - bardzo proszę zapodać system "rozmnażania" w związkach homo. Ludzkość jest krucha, nie bardzo bym liczyła na przeludnienie w kategorii wieków i "wynalazków".

Jeszcze nie wiem, czy ta "tęczowa szopka" przejdzie spokojnie, czy znowu dojdzie do burd, czy będzie tam podrygiwał tłustym tyłkiem Pewien Lewicowy Poseł, nie wiem - czy stawi się kolejny lewacki (ostatnio) Przygłup - koniunkturalista, wraz z resztą menażerii. Czy będą latać z piórkiem w tyłku, czy nie. Ale wszyscy oni - dla naszego szczęścia - są zawsze gotowi to popełnić.

Jechał ich sęk.

Tylko niech nie nazywają tego walką o tolerancję. Jeśli o mnie chodzi - jakoś nie jestem w stanie obiecać. Bo jeśli to zrobię, skąd wiem, czy nie będą chcieli tych "bezpiecznych zabaw moczem i kałem", połączonych z lizaniem...niedobrze mi się robi, ale dokończę - zademonstrować publicznie, ku szczęściu narodu?
 
Jeśli ktoś pomyśli o mnie "głupi moher", proszę to napisać, a ja z radością wydziergam sobie (no, chyba jednak zamówię...) malutki berecik moherowy - po czym zamieszczę z dumą odpowiednie zdjęcie.

Może nawet mój proboszcz uwierzy, że przestałam być wiecznym
sceptykiem.






 

 
 

mona
O mnie mona

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (13)

Inne tematy w dziale Rozmaitości