Czemu niemal nikt nie pisze, że na Bemowie, w zderzeniu z awionetką, poległa właśnie latarnia?
Awionetka była wyjątkowo wredna. Zderzenie jej nie zaszkodziło, nic nie stało się skrzydłom, nie wykonała salta, nie rozpadła się na milion kawałeczków. Nawet nie wygląda specjalnie żałośnie.
Podobno pilotował członek Komisji Badania Wypadków Lotniczych. Mam nadzieję, że szybko dojdzie do zdrowia, że sprawa feralnego piątku nie dotyczy uczestników lotu.
Ale jeśli kiedyś się okaże, że na fotelach były cząstki materiałów wysokoenergetycznych, będę miała wątpliwości i nie zawaham się ich użyć.




Komentarze
Pokaż komentarze (30)