mona mona
624
BLOG

Zapiekłe chamstwo mediów

mona mona Rozmaitości Obserwuj notkę 32

Chamstwo mediów nie ma granic. Chamstwo i wstyd, który nam przynoszą.


Wyobrażam sobie zaskoczenie zagranicznych dziennikarzy po nachalnym wciskaniu kitu ze zdjęciem Radwańskiej - po meczu. Wyglada to tak, jakby nic się nie działo wcześniej, jakby Isia sfrunęła do siatki z medialnego piekiełka  i - stojąc tyłem - pogardliwie  podała rękę Sabine, po czym odeszła w siną dal.

Ze zdjęciami oczywiście można zrobić wszystko. Można pokazać "małego, durnego" Prezydenta z szalikiem odwróconym "do góry nogami", można w podobnie zabawny sposób potraktować Radwańską, która pokazała nam piękny tenis przez cały czas trwania turnieju, ale w  końcu nie tylko podczas Wimbledonu. Można jej w taki sposób podziękować za cały wielki wysiłek, za całą radość, którą nam dała.

Gdzie są takie media, które absolutnie nie zauważają rasistowskich wyzwisk pod adresem swojej cudownej zawodniczki, grajacej nie dla siebie, ale dla "Białoczerwonej" w Izraelu, natomiast  są straszliwie zadziwione, że śmiała nie być tymi wyzwiskami zachwycona?
Isia potraktowała sprawę jak należy - z pogardą. Nie płakała, nie skarżyła się, po prostu powiedziała, zresztą post factum - co myśli na temat tych, którzy powinni potraktować rzecz bodaj z odrobiną obiektywizmu.

Ale oczywiście rzecz jest dalszym ciągiem  "przemysłu pogardy", który zobowiązuje medialnych czekistów do wpisywania wszystkiego w nachalny atak na każdego, kto nie ma odpowiednio słusznych poglądów.

A Radwańskiej przylepiono złośliwą łatkę "Pisi", choć ona sama nie wypowiada się na tematy polityczne. Jest sportowcem, a w czasie tamtego haniebnego meczu grała dla Polski.


Jeden "Dziennik" zachował się, jak przystało: pokazał całe to świństwo ze zmanipulowanym zdjęciem. Przynajmniej tylko tam spotkałam trochę obiektywnego podejścia do sprawy, komentarza, że zagraniczna prasa zamieściła zupełnie inne zdjęcia.

Teraz należałoby przyczepić pisowską łatkę "Dziennikowi", jak mniemam...

Żeby nie było: oczywiście obejrzałam tę scenę. Nie ma wątpliwości, że Agnieszka nie fetowała zwycięstwa Sabine, szybko podziękowała i równie szybko zeszła z kortu. To wszystko.

Sprawa jest jasna dla wszystkich: Radwańska miała rzadką okazję do pełnego zwycięstwa, po tym, jak odpadły nieliczne już  "jaśniejsze" gwiazdy, z lepszymi warunkami fizycznymi.  Ale ostatecznie odpadły na własne życzenie, pokonane głównie przez wimbledońskę trawę, która Isi jakoś nie zaszkodziła. Prosta sprawa - następnej takiej okazji szybko nie będzie i nie dziwi rozgoryczenie Agnieszki.

Gdyby latała na Manifę - założę się, że media byłyby pełne zrozumienia i współczucia...W tym wypadku można zgodzić się z byłym ministrem sportu, czyli "Mirem" - Polska to jednak dziki kraj...

Zrobienie  złośliwej sensacji z  niczego, z braku radości Isi po przegranym meczu,  jest szukaniem słomki do oka - na chama, "na duś".  Jest zwykłym świństwem w stosunku do polskiej zawodniczki - i sądzę, że nie jestem jedyna w tym osądzie. Może nikt za granicą nie weźmie pod lupę zachowania polskich mediów, ale...co sobie pomyślą - to ich.





  


 

mona
O mnie mona

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (32)

Inne tematy w dziale Rozmaitości