mona mona
674
BLOG

Pani Bogno!

mona mona Rozmaitości Obserwuj notkę 16



Myślę, że prościej byłoby wyjaśnić sprawę:   w związku z nowoprzyjętą ustawą to "salon" ( czyli Was) pociągną za konsekwencje - za komentarze ( nie tylko notki) "uwłaczające" czy "naruszające". Zwłaszcza, że bloger przekraczający zasady może być nieosiągalny, jako że piszą tu ludzie "zza siedmiu mórz".
 Tak to przecież oficjalnie brzmi: odpowiedzialność może spaść na zamieszczającego.

Tę sytuację blogerzy przynajmniej zrozumieją, choć niekoniecznie muszą przestać, zwłaszcza ci onetowi "harcownicy" spod kreski na blogach niemoderowanych. Czy ktoś tam zagląda? Bo powinien - w związku z nową sytuacją.

Gadanie o tym, że to "nasza własność" jest , sorry,  śmieszne. Portal jest Państwa własnością w sensie materialnym, fakt, ale to my go tworzyliśmy na równi z Wami. Co byście bez nas, tych, którzy zaczynali razem z "salonem", poczęli z tym własnym portalem?  Niech Pani nam nie dziękuje, proszę nas po prostu traktować poważnie.

Rozumiemy ( przynajmnie część z nas), że reklamy są konieczne, biznes to biznes. Ale wojna z blogerami nie poprawiła jakości - wręcz przeciwnie. Może poprawiła "klikalność". No, jeśli tylko o to chodzi...
 
Ale gdzie są teraz ci, którzy tę platformę stworzyli - i wylansowali, czyli zrobili z niej "salon" właśnie?

Mnie to pan Pikuś, od dawna straciłam do "salonu" serce. Nawet, jeśli mnie poniesie i coś jednak napiszę, robię to ze starego nawyku, a głównie dlatego, że tu mam resztki przyjaciół. Bo to miejsce już od dawna nie jest tym, czy miało być - i czym się stało, odkąd przeniosły się tu "dzieci Onetu". Właśnie dlatego mogę TO napisać.
 
Patrzę na to, co kiedyś było świetną platformą wymiany myśli, a teraz jest ni to jakąś quasi - gazetą, ni to słupem ogłoszeniowym, zamieszczającym materiały ( reklamowe?) innych redakcji - i oczom nie wierzę: nikt chyba nie rozumie, o co w tym wszystkim biega.

Mnóstwo doskonale piszących ludzi pęta się po "salonowych" peryferiach, znaleźć ich można niemal wyłacznie przez wujka google.
A znaczna część pozostałych już pisze także dla innych portali, gdzie są szanowani.
Nie musicie im państwo - z tym leciutkim, a łatwo odczytywalnym odcieniem arogancji - tego doradzać: sami na to wpadli.

Lepiej byłoby sprawę przemyśleć - zanim przemyślą inni. "Salon" stracił już tak dużo,  że ilość za nic nie chce przejść w jakość. Ten rachunek się nie sumuje.



 

mona
O mnie mona

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (16)

Inne tematy w dziale Rozmaitości