"Jesteśmy ludźmi przez to, że przerastamy warunki biologiczne, w jakich znaleźliśmy się, i że na ich podłożu budujemy nowy, odmienny świat". Tym cytatem Romana Ingardena pragnę rozpocząć rozprawkę na temat koegzystencji człowieka i Przyrody, jego miejsca w świecie oraz rzeczywistości sobie tylko właściwej – naszego świata, świata człowieka.
To, że siły przyrody są od nas zupełnie niezależne nie jest niczym tajemniczym. Przyroda istnieje i zmienia się niezależnie od tego czy człowiek istnieje czy nie. W końcu nasza Ziemia nie takie gatunki widziała i nosiła na swym grzbiecie. Lecz dopiero my – ludzie – rzuciliśmy jej prawdziwe wyzwanie. A dlaczego? Dlatego, że jej siły były nam obce. Powodowały w nas troskę jak i zachwyt. Poza tym zawsze czuliśmy się od niej ważniejsi, tak jak w piosence Lady Pank: "myślisz może, że więcej coś znaczysz, bo masz rozum, dwie ręce i chęć..". Ludzki gatunek był jednak nieszczęśliwy widząc, że umiera tak samo ja zwierzęta, podlega tak samo jak one prawom naturalnym. Był on smutny z powodu bycia jedynie częścią Przyrody, a nie jej panem. Jednak znalazł człowiek wyjście z tej sytuacji.
Mianowicie zaczął tworzyć własny świat, zarówno zewnętrzny, otaczający go, jak i wewnętrzny nadając sobie aspekt człowieczeństwa, czegoś co odróżniło nas od zwierząt i uplasowało na wyższym od nich miejscu w hierarchii. Poprzez naukę i technikę wytwarzamy sobie dobra, których Przyroda nie jest w stanie nam zagwarantować. Otaczając się tymi wytworami naszych myśli, tworzymy swój własny świat. Homo Faber kreuje dosłownie wszystko, od przedmiotów zaspokajających nasze fizyczne potrzeby, jak chociażby schronienia, aż po takie 'dziwy dla natury' jak nauka, filozofia czy religia. Zwierzęta przestały nam zagrażać, ale i stały się nam podległe ze względu na kilka czynników. Nie tylko lepiej opanowaliśmy przyrodę, ale także przetwarzamy ją dla swoich potrzeb. Ponadto wytwarzamy sobie nową rzeczywistość jako zamiennik otaczającego nas świata. Wyższość nad innymi gatunkami gwarantuje nam jedyna broń w jaką wyposażyła nas sama natura – nasz twórczy umysł. I to właśnie dzięki niemu opanowaliśmy możliwość wytwarzania narzędzi ułatwiających nam egzystencję. Początki bywały trudne. Dla ludzi pierwotnych narzędziem był już ostry kij, znaleziony pod drzewem. Mogli oni wykorzystać go do upolowania pożywienia lub obrony przed drapieżnikiem. Następnym stopniem rozwoju było rozpoczęcie celowej produkcji przedmiotów, uzyskiwanych do zaspokojenia konkretnych potrzeb. Lecz ludzie od zarania dziejów mieli nie tylko potrzeby biologiczne, lecz także psychologiczne (o czym świadczą malowidła skalne pierwszych artystów) co stopniowo powodowało wzbogacenie ludzkiej rzeczywistości, rzeczywistości w której czuje się pewnie i która gwarantuje mu wcześniej niedostępne szczęście.
Jednak nasza siła wytwórcza nie jest wystarczająco silna aby naprawdę być autonomicznym wobec przyrody, aby przestać się jej obawiać. Bo choć byśmy się dwoili i troili, to nawet w dzisiejszych czasach, nie powstrzymamy trzęsienia ziemi czy też tsunami. Tak samo nasza moc twórcza przejawiająca się np. w kulturze duchowej jest ograniczona. Jest ona uzależniona od naszej świadomości i zanika gdy przestajemy o niej myśleć lub ją kultywować. Tu jednak należy poszczycić się kolejnym z osiągnięć, unikatowym dla naszego gatunku.
Jednym z aspektów wytworzonej przez nas rzeczywistości jest rzeczywistość historyczna. Odziedziczamy z pokolenia na pokolenie przydatne zdobycze myśli naszych przodków. Początkowo w wąskich grupach, przekazywane za pomocą prostego języka z czasem zataczając coraz szersze kręgi. Przełomowym okazało się opanowanie zdolności komunikowania się za pomocą pisma. Od tego momentu możemy mówić o kreowaniu rzeczywistości historycznej zabarwioną doświadczeniami pokoleń. I to właśnie w niej, człowiek upatruje to czego nie może zagwarantować mu natura, to co sprawi, że oszuka ją stając się nieśmiertelnym, w świecie który sam produkuje. Prawdziwym szczęściem, okazuje się zostawienie swojego indywidualnego piętna w kulturze, historii ludzkości. Jednak to piętno nie jest tylko odciśnięte na kartach historii ale także w nas samych. Raz wpadając na jakiś pomysł, który przynosi nam zaspokojenie potrzeb, w pewnym sensie uzależniamy się od niego, coraz bardziej oddalając się od zależności względem Natury. Powoduje to, iż rzeczywistość jaką tworzymy jest jedyną jaką znamy, a która zarazem wpływa na wszystko co można określić mianem natury człowieka.
Jednolite jej określenie jest praktycznie niemożliwe. A to wszystko przez to, że w przeciwieństwie do innych gatunków zachowujemy się bardzo zmiennie. Bardzo to nawet za mało powiedziane. Jednostka ludzka ma skłonności do czynów zarówno bohaterskich jak i godnych pożałowania. Podobnych przeciwności jest w nas pełno. Człowiek może kierować się zarówno egoizmem jak i altruizmem. Ludzi różnią wartości, którym są oddani, jednak potrafimy wyróżnić podstawę wartości charakteryzujące dane epoki historyczne. Te wartości z realizują się jedynie w świecie kultury ludzkiej.
"Ludźmi jesteśmy przez to, że żyjemy w pewnym sensie 'ponad stan'" czyli poza zaspokajaniem pobudek biologicznych, tworzymy sobie luksusy dla życia. Na Ziemi, ludzie egzystują raczej jako niewygodny pasożyt, traktując ją nie koniecznie przyjaźnie. I tym samym nam niejednokrotnie odpłaca. I pomimo tego, iż posiadamy świat z goła odmienny od czysto fizykalnego aspektu naszego życia, nie gwarantuje nam to całkowitego wyzwolenia się ze szponów praw naturalnych. Być może kiedyś nasze najściślejsze umysły wymyślą coś aby pokonać Przyrodę tak samo jak niegdyś człowiek pierwotny pokonał zwierzęta za pomocą ostrego kija. Lecz jeśli miało by do tego dojść to lepiej by było, aby istniała gdzieś w kosmosie ludzka kolonia gotowa przyjąć wielu bezdomnych , których los został przypieczętowany przez ludzi z ich własnego domu. Z Ziemi, która zapadła się pod ciężarem wytworzonego przez nich świata, który pomimo, iż jest tylko naszym wymysłem niszczy planetę, z którą jest związanych wiele żyjących form życia, oraz jeden dumny szkodnik, o którym dobitnie napisał pewny poznański raper:
ptaki polepione ropą topią się w czarnych plamach
ekologiczny dramat, płoną hektary lasów
opady, kwaśne deszcze, trujący wybuch gazu
naturalny zasób złóż niedługo się wyczerpie
zaczniemy bić się o ropę, miasta zaleje czerwień
jesteśmy cierniem ziemi, ludzie niedługo znikną
zmiecie nas z powierzchni globu tropikalny cyklon
nie jest mi przykro
bo zanim to się stanie to i tak zapewne
prędzej wybijemy się nawzajem..."1
Ta apokaliptyczna wizja jest mało prawdopodobna gdyż może zabraknąć na to czasu aby nasze konflikty i napięcia doprowadziły do destrukcji Matki Ziemi. Można ją przecież uśmiercić w swoim świecie, w którym jest się panem, a nie elementem. Rok 2012 coraz bliżej, czas ucieka...
P.G.
1Słoń – TV



Komentarze
Pokaż komentarze