Chcieli newsa a teraz muszą się tłumaczyć. W internecie dostępne jest nagranie rozmowy wieży kontrolnej na Okęciu z pilotem „Błękitnego 24” - „oczka w głowie” imperium medialnego klanu Walterów.
1 listopada, w dniu, w którym awaryjnie lądował Polski Boeing 767 z 231 osobami na pokładzie, na baczność musiały stanąć nie tylko służby zabezpieczające niezmiernie ryzykowną operację, ale także... media. Te w pogoni za sensacją były w stanie zrobić wiele! Do agencji prasowych, stacji radiowych i telewizyjnych informacja o awaryjnym lądowaniu samolotu PLL LOT dotarła ok 40 minut przed planowanym zdarzeniem. To sporo czasu, by przygotować ekipę reporterską do wyjazdu na miejsce zdarzenia.
Niektóre stacje telewizyjne miały więc dość czasu na ustawienie wozów transmisyjnych i przygotowanie dziennikarza na relacjonowanie z dreszczykiem emocji spodziewanej katastrofy. Wszak transmisja na żywo z ogromnej tragedii to nie lada gratka i zyski z reklam liczone w dziesiątkach milionów!
Na szczęście do katastrofy nie doszło. Ale media nie dały za wygraną, i na tragedii wciąż usiłują zarobić. Prym w poszukiwaniach sensacji wiedzie oczywiście TVN 24. Na Okęcie postanowiła więc wysłać swój śmigłowiec „Błękitny 24”, by z bliska „rzucił okiem” chociaż na akcję ratowniczą. Niestety, kosztowna wyprawa helikoptera nie zakończyła się sukcesem. Kamera umieszczona na zewnątrz maszyny nie zdołała zarejestrować sensownego obrazu i być może dlatego nie emitowano ich na antenie.
Okazuje się, że aby można było zrealizować poprawne nagranie, należało podlecieć bliżej miejsca „akcji” i chociaż na moment „zawisnąć” w powietrzu. To było jednak niemożliwe, ale pilot śmigłowca nie dawał za wygraną do ostatniej chwili. Choć pozwolenie na lot obejmowało jedynie przelot a nie zatrzymanie w powietrzu, prowadzący maszynę posunął się do podstępu. Symulując kłopoty z łącznością radiową próbował nie wykonywać poleceń wieży kontrolnej na Okęciu. Świadczy o tym nagranie rozmowy, dostępne w internecie. Tłumaczy się z niego stacja TVN.
Z zapisów rozmowy wynika, że pilot za wszelką cenę próbuje utrzymać śmigłowiec w strefie lotniska. Ale to jest wbrew otrzymanemu pozwoleniu na lot. Na nagraniu słychać jak wieża zwraca się do śmigłowca, by opuścił już strefę lotniska. Pilot potwierdza przyjęcie komendy, jednak nadal „wisi” nad lotniskiem. Szybko reaguje wieża: - Umowa była bez zawisu – przypomina kontroler. - Wykonuje pan lot niezgodnie z zezwoleniem – dodaje.
Ale wywiązuje się też dialog. - Czy pan coś do mnie nadawał, bo być może z drugiego kompletu (chodzi o drugi zestaw radiowy – przyp. red.) mi się nałożyło? - tłumaczy pilot Błękitnego 24. - Proszę pana, ja za stary jestem na takie numery – słyszymy w odpowiedzi kontrolera z wieży, żądającego opuszczenia strefy lotniska. Gdy pilot śmigłowca ponownie tłumaczy się kłopotami z radiostacją, kontroler nakazuje mu „sporządzić raport techniczny z usterki”. Na tę stanowczą stanowczość wieży, pilot „Błękitnego” nie pozostał obojętny o odleciał.
Całe nagranie dostępne jest pod adresem: http://www.liveatc.net/listen.php . Aby go posłuchać należy jedynie wybrać odpowiednią datę (1 listopada) oraz godzinę (14.30-15.00). Jak wynika z naszych informacji to autentyczny zapis rozmów. Świadczy ono o blefie – podstępnej próbie naginania, jeśli nie łamania przepisów lotniczych przez załogę śmigłowca TVN-u.
Materiał został opublikowany na portalu "prawy.pl"


Komentarze
Pokaż komentarze (2)