mwalczyk mwalczyk
269
BLOG

Rostowskiego bajki nowe. Raz na trzy tygodnie!

mwalczyk mwalczyk Gospodarka Obserwuj notkę 2

Można było iść o zakład, że minister finansów zajmie się... konfabulowaniem. Doskonały czas na to właśnie się zaczął. Kończy się bowiem jeden rok budżetowy, zaczyna kolejny. Czy otrzyma przydomek „bajkopisarz”?

Nowy rok budżetowy zaczyna się niestety, mało optymistycznie – od prognozy Komisji Europejskiej, że w przyszłym roku nasza gospodarka bardzo poważnie wyhamuje.

Ta właśnie oszacowała, że nasz Produkt Krajowy Brutto (PKB), a więc jedna z najważniejszych danych makroekonomicznych, odzwierciedlająca nasz rozwój gospodarczy – osiągnie mniej więcej 2,5 proc. Wcześniejsze prognozy, choć także niezbyt pocieszające były i tak o niebo lepsze. Jeszcze kilka miesięcy temu mówiono o 3,7 procentowym wzroście PKB.

Ale to nie koniec takich prognoz. Wzrośnie bezrobocie! I to jeszcze bardziej niż zakładano wiosną. Jakby na pocieszenie Komisja Europejska podaje, że podobny trend będzie się utrzymywał w całej Unii – u nas jednak ma być stosunkowo lepiej.

Ponadto Komisja zwraca uwagę, że deficyt finansów publicznych w Polsce w przyszłym roku będzie spadać wolniej niż w do tej pory. I to właśnie brak nowych miejsc pracy będzie nakręcał tę spiralę! Dlatego, zamiast oczekiwanych ostatnio 3,6 proc. PKB deficytu w polskich finansów publicznych – będzie wyniesie znacznie więcej – aż 5,6 proc. PKB w 2011 roku, 4 proc. w 2012 roku i 3,1 proc. w 2013 roku. A zatem tzw. pierwszy próg ostrożnościowy zostanie przekroczony najpóźniej w grudniu przyszłego roku.

Nie wiadomo, jednak dokładnie w jakim stopniu obawy analityków Komisji Europejskiej potwierdzą się. Czy będziemy mieli do czynienia z jeszcze większym kryzysem finansowym, niż prognozowany? Prawdopodobnie tak. Jedno jest pewne – zaciskanie pasa, zwiększenie podatków, akcyz, itd. Apel Komisji Europejskiej w takiej sytuacji jest naturalny: należy podjąć dodatkowe działania zmierzające do redukcji deficytu polskich finansów publicznych.

Nic więc dziwnego, że minister finansów Jacek Rostowski w ogromnym pośpiechu chce uchwalenia ustaw budżetowych na przyszły rok. Chce też zabezpieczać się na każdą okoliczność.  Oznajmił więc, że przygotuje trzy wariantowe projekty, które będą zakładać: „umiarkowane spowolnienie” ze wzrostem gospodarczym w wysokości 3,2 proc. PKB; „średnie spowolnienie” ze wzrostem 2,5 proc. PKB oraz „wariant recesyjny” z 1 proc. spadkiem PKB (ujemnym).

Dziś, jak widać, szef resortu finansów straszy recesją i zachęca do szybszych prac nad nowym budżetem. Jednak jeszcze nie tak dawno – w połowie października sugerował na szczycie  ministrów finansów krajów grupy G20 we Francji, że nie ma się co w tej sprawie śpieszyć. - Przyszłoroczny budżet może przesłać do nowego Sejmu jeszcze obecny rząd, ale może to też zrobić nowy rząd. Tymczasem nie ma takiej sytuacji, żeby się specjalnie spieszyć – powiedział 14 października.

Kilka tygodni wcześniej w Parlamencie Europejskim publicznie zastanawiał się, czy nie strać się o amerykańską „zieloną kartę” i uciec z rodziną za ocean. Obawiał się przecież wybuchu wojny w Europie! Dziś straszy ujemnym wzrostem PKB (a więc wariantem recesyjnym).

Warto jednak zauważyć, te trzy powyższe „wypowiedzi” - „stanowiska”, szefa resortu finansów padają niemal w równych odstępach czasowych – co około trzy tygodnie. Czy zakłady bukmacherskie będą chciały postawić na kolejną „bajkę” Rostowskiego za kolejne trzy tygodnie?

 

Tekst ukazał się na portalu "prawy.pl"

mwalczyk
O mnie mwalczyk

Moje teksty można także znaleźć pod adresem: www.prawy.pl

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (2)

Inne tematy w dziale Gospodarka