Wyznaję, straciłem rezon.
Przeczytałem bowiem Regulamin TK i...zgłupiałem.
Z postanowienia paragrafu 42 wynika, że przewodniczący składu [czyli tutaj Rzepliński] zawiadamia uczestników postępowania o terminie posiedzenia niejawnego. Czyli w praktyce musiał zrobić to najpóźniej we wtorek 5 stycznia.
Czyli i Rzepliński, i wszyscy święci w Polsce wiedzieli już we czwartek 7 stycznia rano, że TK rozpozna sprawę uchwał Sejmu nie 12 stycznia na jawnej rozprawie, ale we czwartek 7 stycznia na posiedzeniu niejawnym.
A w piątek 8 stycznia wszyscy udawali zdziwionych odwołaniem terminu rozprawy!!!
Do tej pory myślałem, że sprawa zmieniła swój bieg we czwartek-piątek, a postanowienie było faktycznie pisane w sobotę-niedzielę. I tylko dlatego Rzepliński milczał nt. przyczyn odwołania terminu.
A wychodzi na to, że już 4-5 stycznia był projekt orzeczenia TK, które nie było w całości zgodne z zamiarami Rzeplińskiego.
Po co więc była gra z tajemniczym odwołaniem terminu rozprawy?
Kto zainicjował rozmowę Duda-Rzepliński i po co?!
Dlaczego nikt nie ujawnił publicznie między czwartkiem i niedzielą, że TK zebrał się na posiedzeniu niejawnym we czwartek?!?!
Czy to miało związek ze spotkaniami Kaczyński-Orban i Waszczykowski-Nikel, czy nie?
Zapraszam do dyskusji i analizy tej przedziwnej sekwencji zdarzeń.



Komentarze
Pokaż komentarze