Mrocznym szlakiem
Cogito ergo sum
2 obserwujących
46 notek
29k odsłon
2086 odsłon

O globalnym ociepleniu słów kilka

Wykop Skomentuj92

Szczyt klimatyczny w Katowicach zakończył się. Nie będę tutaj rozważał o kwestiach związanych z postanowieniami tam zawartymi. Chciałbym pochylić się tutaj nad kwestią globalnego ocieplenia, które powoli można określić nową, świecką religię naszych czasów forsowaną przez wszelakich ekologów, aktywistów na rzecz środowiska etc.  

Globalne ocieplenie. Czy istnieje czy jest to mit? Odpowiedź jest prosta i jednoznaczna – patrząc na przebieg średnich rocznych temperatur powietrza na całym świecie obserwuje się trend wzrostowy od około lat 80-tych. Trwa to już od ponad 30 lat. Już na tej postawie można wywnioskować, iż coś jest na rzeczy. Istniej jednak tylko jedno pewne ale, o którym fanatyczni zwolennicy globalnego ocieplenia zapominają…

*

System klimatyczny całej kuli ziemskiej to wciąż nie do końca poznana ogromna machina, wiążąca ze sobą ogromną ilość komponentów środowiska przyrodniczego, począwszy od litosfery, atmosfery, hydrosfery na kriosferzę kończąc. Globalne ocieplenie, tak jak szybko postępuje, może zostać równie szybkim stopniu zakończone. Poniżej podam kilka przyczyn, z jakich może się tak stać.

Cyrkulacja termohalinowa

Pomimo ogromnego rozwoju technologii, przemysłu dwoma podstawowymi czynnikami klimatotwórczymi jest Słońce oraz oceany. Słońce, z racji dostarczania do Ziemi promieniowania zapewnia energię, niezbędną do funkcjonowania całego globalnego systemu, dzięki któremu może istnieć życie na Ziemi.

Kolejnym, drugim czynnikiem determinującym w kluczowym stopniu klimat są oceany. Ogromne, gigantyczne masy wody znajdujące się na kuli ziemskiej magazynują zasoby tlenu, metanu, dwutlenku węgla oraz innych rozpuszczonych związków chemicznych. W oceanach woda krążąc wytwarza globalny system cyrkulacji termohalinowej, będącej de facto wodnym odpowiednikiem cyrkulacji powietrza w atmosferze. Przyczyną tej cyrkulacji są różnice w termice wody, jej gęstości oraz zasoleniu.

Ta cyrkulacja jest odpowiedzialna za formowanie się prądów morskich – ogromnych mas wody, przemieszczających się w najdalsze zakątki globu. Prądy morskie są także istotnym astrefowym czynnikiem klimatotwórczym. Doświadcza tego przecież cała Europa, będąca ogrzewana przez ciepły prąd zatokowy, który sprawia, iż położony poza kołem podbiegunowym port w Murmańsku nie zamarza przez cały rok.

Globalne ocieplenie zaś zaburzy tą cyrkulacje. I jest to pewnik, wynikający z reakcji łańcuchowej. Globalny wzrost temperatury odpowiada za zmniejszanie się powierzchni lądolodów i lodowców. Topniejące pokrywy lodowe są ogromnym magazynem wody słodkiej. Przedostając się do oceanu, gdzie woda jest słona i posiada znaczne zasolenie słodka woda z lodowców zmienia jej parametry fizyko-chemiczne, takie jak gęstość, temperatura i zasolenie. Naturalną konsekwencją tego jest zmiana prądów morskich – ich zanik i powstanie w różnych rejonach.

Intensywne topnienie Arktyki prędzej czy później będzie oddziaływać na prąd zatokowy. Jeżeli zaś on zaniknie bądź ulegnie znacznemu osłabieniu, Europa zostanie pozbawiona swojego „grzejnika”, łagodzącego klimat. W tej sytuacji spadek temperatury jest nieunikniony. W Ameryce Północnej, w Labradorze, gdzie wybrzeża zdominował zimny prąd labradorski rośnie bezkresna tajga, przechodząca w tundrę. Wszystko to na szerokości geograficznej zielonej wyspy.

Topnienie pokryw lodowych prędzej czy później doprowadzi do poważnych zmian w cyrkulacji termohalinowej.

Orbita ziemska i cykle Milaknovica

Kolejną kwestią związaną z zakończeniem globalnego ocieplenia są tzw. Cykle Milankovica, wiążące się z zmienną orbitą nachylenia osi ziemskiej okrążającej słońce. W przeszłości zmiany orbity wiązały się niejednokrotnie z gwałtownym spadkiem usłonecznienia (czasu dotarcia promieniowania słonecznego do powierzchni Ziemi). To zaś wiązało się z cyklicznymi zlodowaceniami. Teoria Milankovia jest uważana za dominujący mechanizm paleoklimatyczny. Globalne ocieplenie może go w pewnym stopniu zniwelować, ale raczej nie zahamuje.

Aktywność wulkaniczna

Jest to czynnik, który w najszybszym stopniu może zlikwidować całkowicie globalne ocieplenie. I nie chodzi tutaj o zwykłe wulkany, takie jak Etna, Wezuwiusz etc., ale o superwulkany. Potężne, drzemiące ładunki wybuchowe znajdujące się w kilku miejscach na świecie – w Yellowstone, Kamczatce, Nowej Zelandii i we przy wybrzeżach Włoch na dnie Morza Śródziemnego (superwulkan Campi Flegrei) mogą na trwale zmienić bieg historii całych dziejów ludzkich.

Tak było choćby całkiem niedawno – bo w roku 1816, gdy erupcja wulkanu Tambora w Indonezji przyczyniła się do tego, iż na całej kuli ziemskiej rok 1816 nazwano „rokiem bez lata”. Odnotowano wtedy klęskę nieurodzaju w rolnictwie, a bezchmurne niebo przybrało pomarańczowy kolor, gdyż pyły wyrzucone przez wulkan pokryły niemalże całą kulę ziemską.

Dlaczego tak się stało? Ogromna emisja pyłów i związków chemicznych skutecznie ograniczyła przenikanie promieniowania słonecznego przez atmosferę. Pyły w doskonały sposób absorbowały światło słoneczne. Do ziemi docierała tylko pewna część promieniowania, która docierała wcześniej. I pomyśleć, że takiej zmiany dokonał jeden, większy wulkan położony gdzieś w Indonezji…

A jakie skutki miałaby dla Ziemi erupcja superwulkanu? Wybuch któregoś z nich to nie jest scenariusz rodem z science-fiction. Tym bardziej, że ostatnie badanie geologów wskazują na znaczną aktywność w rejonach Yellowstone i Campi Flegrei.

Może to nastąpić jutro, za rok albo za 1000 lat. Ale prędzej czy później nastąpi.

*

Podsumowując, należy pamiętać, iż globalne ocieplenie jest pewnym zjawiskiem, które prędzej czy później się skończy – globalnym ochłodzeniem.


Wykop Skomentuj92
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Rozmaitości