11 obserwujących
303 notki
452k odsłony
725 odsłon

Wspomnienia młodej rewolucjonistki

Wykop Skomentuj6

To oczywiście nie jestem ja, ale ciężko pracuję nad sobą, dużo ćwiczę, zdrowo się odżywiam i tak właśnie chcę w przyszłości wyglądać. Tatuaż już mam, ale skóra mi się zaczerwieniła, więc się nim na razie nie chwalę. Jednak jestem przez to podwójnie wkur***.

Koledzy w gimnazjum zupełnie mnie nie szanowali. Koleżanki również, ale one przynajmniej mnie nie biły. W liceum wszystko się odmieniło. Z kolegami można było zapalić trawkę, czy pójść na całość, zaś dziewuchy nieraz potrafiły dać po twarzy.

Rodzice mnie nie kochali tak, jak bym chciał, ale jednak wysupłali kilka tysiaków na psychoterapeutę... i to pomogło mi (w tym zwariowanym świecie) zachować normalność.

Powiedział mi kiedyś – posłuchaj mnie dobrze Michaś... twój problem polega na tym, że masz jakby podwójną osobowość. Przy kolegach jesteś babą, a wśród koleżanek chcesz być chłopem.

To mnie zwyczajnie oświeciło na całe życie – bo faktycznie facetów nie cierpię, a dziewuchy lubię... niektóre nawet mnie podniecają, więc sprawa była prosta. Rzuciłem liceum i postanowiłem zostać prawdziwą kobietą.

Zmieniłem oczywiście imię, bo Michał nie brzmiało zbyt kobieco. Długo myślałem i spodobało mi się „Merlin”, bo to z jednej strony czarodziej, zaś z drugiej strony aktorka. Nie chciałem też, żeby było zbyt trywialnie, dlatego zdecydowałem się na drugie imię aktorki, czyli Monroł.

Niedługo potem poznałem feministkę Klaudynę, która akurat wtedy używała imienia Michał i to od razu nas do siebie zbliżyło. Klaudyna, to prawdziwie artystyczna dusza, więc na początek pomalowaliśmy sprajem kilka budynków rządowych, oczywiście w ramach protestu. Teraz już dokładnie nie pamiętam o co chodziło, ale na pewno protestowaliśmy w słusznej sprawie.

Potem było jeszcze kilka akcji przeciwko rządowi, głównie z powodów tego, że sięgał ręką do naszych macic, a tego zwyczajnie nienawidzę... i mógłbym... Pardon – teraz widzę, że się zagapiłam. Miałam powiedzieć, że potrafiłabym rząd za to skląć tak wulgarnie, jak nie potrafi nawet Klaudyna (choć jest pisarką), ale sorry - w naszym związku to ona jest macho.

Po jednym z protestów zwierzyłam się jej, że jest mi bardzo ciężko z tego powodu, że choć jestem aktualnie kobietą, to mimo wszystko jednak nie posiadam macicy. Szybko mnie pocieszyła, a kiedy wyszłyśmy z łóżka kazała sobie zrobić kawę i rzekła, żebym się nie martwiła, bo ona ma macicę za nas obydwie. Nie byłam do końca przekonana czy to załatwia sprawę, ale postawiła mnie pod ścianą podpierając argumentem, że ja się zamartwiam, jak zwykła baba, a co mają powiedzieć dziewczyny w związkach partnerskich, czy nawet w małżeństwach, na które nie przypada ani jedna macica?

Udobruchałam się dopiero wieczorem (po kolejnym pocieszaniu), bo i Łasica i Klaudyna przyrzekły mi, że wycofają z użytku te bardziej zużyte tektury z napisem „RĘCE PRECZ OD NASZYCH MACIC” oraz „MOJA MACICA – MOJA SPRAWA”... i obiecały, że teraz będzie więcej haseł o tym, że nie jesteśmy inkubatorami. Sprawdziłam sobie w słowniku, co to jest inkubator i to mnie już ostatecznie przekonało.

Mój rewolucyjny związek z Klaudyną jest generalnie wolny, choć czasem przyspiesza, ale to nie jest tak, że ona mnie zawłaszcza, albo ja ją. Na protestach oczywiście jesteśmy jednością – razem maszerujemy i wykrzykujemy hasła, razem też atakujemy i uciekamy, ale między protestami bywa różnie. Klaudyna na przykład ma narzeczonego, a właściwie to chyba bardziej narzeczoną... w każdym razie wczoraj była to aborcjonistka Sarna. W międzyczasie (jako wolontariuszka) prowadzi z nowym narybkiem ćwiczenia nocne z ulicznych ruchów damsko-męskich, to znaczy chamsko-miejskich.

Z kolei ja - mam czasem pod sobą jedną, albo dwie młode, zupełnie jeszcze nieopierzone protestantki, ale bywa, że i trafi się jakaś bardziej doświadczona aktywistka.

Ktoś kiedyś stwierdził, że rewolucja to pot i morze krwi. Może i tak, ale w dzisiejszych czasach jednak potu jest znacznie więcej. Choć gdy przylałam na mieście prolajferowi, to mu nieźle poszło z nosa. Facet pewnie się zdziwił, że pokojowo nastawiona kobieta może mieć takiego kopa w pięści, ale sam się prosił, bo po co stał przy drodze, którą akurat przechodziłyśmy razem z kumpelami. Wyobrażacie sobie, że potem miałam z tego powodu kłopoty, choć gościa nawet nie drasnęłam. Potem ujęły się za mną jakieś stare fajfusy... i poręczyły za mnie.

Ja was pedofile o nic nie prosiłam, więc łapy trzymać przy sobie i wyp***.

Rewolucja to moje życie. Bardzo lubię sporty ekstremalne... szczególnie wspinaczkę. To naprawdę jest przeżycie, gdy człowiek atakuje (bez zabezpieczenia) na przykład jakiś wysoki pomnik... trzymając w zębach tęczową flagę. Albo potem ten wyrzut adrenaliny, kiedy oślepiony błyskami fleszy musi z niego zejść i jeszcze nie pogubić się w czasie ucieczki.

Wykop Skomentuj6
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Społeczeństwo