11 obserwujących
310 notek
466k odsłon
  702   0

Bunt kobiet, koronawirus i opady śniegu w zimie – świat się kończy

Świat wokół nas szaleje i zachowanie ludzi staje się coraz bardziej nieprzewidywalne. Trudniej zrozumieć nawet wydawałoby się bliskiego sobie człowieka. Dobrze znane słowa, czy nawet zwykłe ludzkie gesty - nabierają zupełnie nowych znaczeń. Rozmowę zastępują przesyłane sobie maile i SMS-y. Często nawet siedzący obok siebie ludzie nie patrzą sobie w oczy, tylko komunikują się za pomocą smartfonów. Coraz mniej ludzi pozdrawia się na ulicy, w autobusie, czy sklepie... bo przecież mają założone maseczki, więc w razie czego można się za nie schować.

Tradycyjna poczta dociera raz na dwa tygodnie, a ta elektroniczna... W niej pełno spamu, a wśród niechcianych wiadomości informacja od „dostarczyciela spamu” - w jaki sposób można się od otrzymywania tegoż spamu uwolnić.

W zimie spadł śnieg, zaś media pokazują nam obrazki burd na ulicach miast okraszając je rynsztokowym językiem używanym przez sterowane Facebookiem masy i przekonują, że to strajk kobiet, ale to zwyczajna blaga. Tak uważam, bo myślę, że prawdziwy strajk prawdziwych kobiet wyglądałby raczej tak:

image

Tak więc w mediach pokazują nam w zasadzie obrazki z (kierowanych przez wulgarną Martę) protestów wulgarnych awanturnic broniących podobno swoich macic (choć nikt ich nie atakuje) i towarzyszących im awanturników zapewniających, że też mają macice. Ruszyli na policjantów wrzeszcząc m. in. „kundle do budy”. Liczyli na to, że policja się przestraszy i ustąpi im miejsca? Mądrzy ludzie powiadają, że „gdzie drwa rąbią, tam wióry lecą”, albo też „nie pchaj palca między drzwi”.

Wulgarna Marta ma za nic takie mądrości, więc swój „paluch” wepchnęła i wprawdzie tym razem drzwi się nie zatrzasnęły, ale zamiast wiórów poleciał gaz pieprzowy. Okulary zdjęte, oczy załzawione, ze zdziwienia zaparło jej dech. Ło matko! Co to będzie?

Komisja Europejska postawiona na nogi, wiceprezydentka Kamala wyciągnięta z łóżka (mówią, że samego prezydenta jeszcze nie udało się dobudzić), zaś były szef Rady Europy ponoć już układa kolejny wpis na Twitterze.

W totalnej opozycji totalny strach - bo jeśli „człowieka (a może bardziej człowiekini) roku” Gazety Wyborczej ośmielono się potraktować gazem?

Na razie zmieniają portki, ale przecież wiadomo, że tego tak nie zostawią i podejmą w tej sprawie adekwatne działania. Budka napisze następny list do Bidena, Biedroń wespół z Sikorskim zmotywują PE, aby wysmażył przeciwko Polsce kolejną rezolucję, a Gazeta wyleje kolejny kublik pomyj na policję, rząd i Kościół.

Biuro „niedorzecznika” pełniącego obowiązki RPO pełne wzmożenia w związku z ochroną „zostawiających ślad” czerwonej farby, stosujących chamską przemoc oraz przejawiających ponadnormatywne zdziczenie obyczajów.

Czy dla aktualnego RPO pozostali obywatele się nie liczą, bo są z innej, niepoprawnej politycznie bajki? Tak sobie tylko pytam...

W USA stanął przed sądem farmaceuta (antyszczepionkowiec), który w aptece na swojej zmianie wyciągał z lodówki szczepionki przeciw covid-19, by przekonać innych do ich nieskuteczności.

Media informują, że Komisja Europejska nie poradziła sobie z zakupem szczepionek. Niektórzy nie chcą się szczepić, inni wpychają się na szczepienia poza kolejnością.

Jeszcze inni podobno sprzedają szczepionki przeciw koronawirusowi na czarnym rynku. Ludzie dostali bzika, a pani prof. Gersdorf nie wypowiedziała się dotąd w tej sprawie. Nawet nie zapaliła świeczki... choć podobno na naprawę świata pozostało już tylko dziesięć lat, a z tego czasu jeszcze trzy lata najprawdopodobniej zostaną zmarnowane przez rządy PiS. I jak tu być optymistą?

Na dodatek podobno „pozmieniały się wszystkie numery w instytucjach, placówkach zdrowia, kultury i w ogóle...” Wiem to, bo zadzwoniła do mnie pewna miła pani i poinformowała, że mogę otrzymać pocztą zaktualizowany informator z nowymi numerami za jedyne 59 złotych.

Dobrze, że są jeszcze na świecie bezinteresowni ludzie. Oczywiście, przy tej okazji tak sobie tylko żartuję.

No właśnie, sami widzicie, że ze mną też dzieje się coś dziwnego. Świat się kończy, a ja sobie pozwalam na żarty, ale dość już tego... trzeba spoważnieć. Nie wiem, czy zauważyliście, ale nawet ze zwykłym przedmiotami dzieją się rzeczy niezwykłe.

W zeszłym roku kupiłem sobie (przez internet) wieżę Blaupunkt typu MS 40 BT. Podłączyłem, uruchomiłem, i po włożeniu płytki CD usłyszałem z napędu cykliczny, mechaniczny dźwięk (jakby traktora pracującego w polu). No może nieco przesadziłem, ale przypominało to taki terkot traktorka zabawki, który nakładał się na odtwarzaną z płytki muzykę. Za muzyką typu industrial nie przepadam, więc (zdopingowany dodatkowo przez żonę) złożyłem niezwłocznie reklamację. Wszystko odbyło się dość sprawnie – kilka wymienionych maili, sprzęt odesłałem na koszt firmy, i po niecałym miesiącu od zakupu kurier dostarczył mi identyczną, nową wieżę. Podłączyłem, uruchomiłem, włożyłem płytę i odetchnąłem z ulgą – czysta muzyka, więc uznałem, że ta wieża jest bez traktorka. Po jakimś czasie okazało się, że jednak... „mylić się jest rzeczą ludzką”.

Lubię to! Skomentuj10 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Społeczeństwo