3 obserwujących
424 notki
600k odsłon
1781 odsłon

ZALEŻNI - NIEZALEŻNI

NIEBEZPIECZNE ZWIĄZKI
NIEBEZPIECZNE ZWIĄZKI
Wykop Skomentuj1

 

Gdy konieczność działania w interesie funkcjonariuszy koliduje z koniecznością działania w interesie przełożonych, dochodzi do konfliktu interesów. Sprzeniewiercy nie widzą w tym nic złego. Oni bowiem nie mają dylematu, czyj interes jest nadrzędny. Zawsze jest to interes przełożonych.


Nazwa większości central związkowych, zrzeszonych w Federacji Związków Zawodowych Służb Mundurowych składa się z trzech członów.

Pierwszy człon zawiera atrybuty opisujące sposób funkcjonowania - „niezależny”, „samorządny”. Drugi człon odnosi się do charakteru organizacji – „związek zawodowy”. Trzeci człon wskazuje na środowisko zawodowe, którego dany związek jest organem przedstawicielskim – „funkcjonariuszy Straży Granicznej”, „funkcjonariuszy i pracowników więziennictwa”, „policjantów”, „pracowników pożarnictwa”, „strażaków”.

Powtarzane jak refren, w pełnym brzmieniu, albo w formie skrótu, nazwy central związkowych zatraciły swą konotację. To znaczy, znamy te nazwy, ale przestajemy uświadamiać sobie, co tak naprawdę oznaczają. Zdaniem autora, w zrozumieniu sensu nazw naszych organizacji przedstawicielskich leży rozwiązanie zagadki „skoro jest tak dobrze, dlaczego jest tak źle?”.

Należy na nowo uświadomić sobie, o czym mówimy, gdy mówimy o Niezależnym Samorządnym Związku Zawodowym, reprezentującym dane środowisko.

NIEZALEŻNY - OD KOGO?

Słowo „niezależny” oznacza „niepodporządkowany komuś, czemuś” (Słownik Języka Polskiego).

Niezależność od strony służbowej, to konstytutywna cecha związków zawodowych. Są one niezależne od zachcianek przełożonych, od kaprysów dowódców, od nacisków generowanych przez ogniwa struktury organizacyjnej danej formacji. To jest główne źródło mocy organizacji związkowej. Nie musimy uwzględniać punktu widzenia dowódców. Wręcz przeciwnie, w niektórych sytuacjach nasz przedstawicielski mandat obliguje nas do zanegowania służbowego punktu widzenia. Mamy to „wypisane na czole”, czyli w nazwie.

Jest spora liczba działaczy związkowych, którzy wkładają całe serce w nadanie realnego kształtu tej idei, która zawarta jest w określeniu „niezależny”. Kierowane przez nich organizacje terenowe zachowują niezależność, choć koszt bywa wysoki. Sformułowanie „mieć na pieńku z komendantem”, zdaje się trafnie oddawać istotę zagadnienia.

Niestety jest też spora liczba działaczy, którzy albo niezależność rozumieją opacznie, albo świadomie się jej sprzeniewierzają. Ten pierwszy typ obejmuje osoby niezależne od tych, którym z tytułu piastowanych funkcji, winne są właśnie największą służebność i pokorę. Tacy działacze czują się niezależni od funkcjonariuszy, których nominalnie reprezentują wobec strony służbowej.

Typ drugi, to świadomi sprzeniewiercy. Są to ludzie o niewygórowanym stopniu wrażliwości etycznej, którzy bez większych skrupułów łączą piastowanie funkcji związkowych i nierzadko wysokich funkcji służbowych. W przeciwieństwie do typu pierwszego, który błędnie definiuje kwestię bycia niezależnym, typ drugi hołduje pełnej zależności. Ale nie wobec funkcjonariuszy, o których prawa związek zawodowy ma walczyć, a wobec własnych przełożonych.

Status tych działaczy, to nic innego jak konflikt interesów. Konieczność działania w interesie funkcjonariuszy koliduje z koniecznością działania w interesie przełożonych. Co gorsza, sprzeniewiercy nie widzą w tym nic złego. Oni bowiem nie mają dylematu, czyj interes jest nadrzędny. Dla nich zawsze jest to interes przełożonych.

BŁĘDNA NIEZALEŻNOŚĆ

Jeśli przewodniczący krajowego szczebla organizacji związkowej otwarcie deklaruje, że nie zamierza tłumaczyć się przed nikim z podejmowanych przez siebie decyzji, to w ten sposób udowadnia, że błędnie rozumie kwestię niezależności związkowej.

Jeżeli na szczytach struktury związku zawodowego zapada decyzja o resecie forum dyskusyjnego, działającego pod auspicjami związku, to znaczy, że upodmiotowieniu uległ niewłaściwy komponent organizacji przedstawicielskiej. W sytuacji prawidłowej, podmiotem są masy związkowe i niezrzeszone masy funkcjonariuszy, tworzące dane środowisko zawodowe. Aparat związkowy pozostaje wobec tych mas służebny. Upodmiotowienie aparatu może prowadzić do sytuacji patologicznych. Takich właśnie, jak reset forum, spowodowany spiętrzeniem ocen krytycznych wobec aparatu, wyrażanych w postach użytkowników.

Opisane działanie, to krok w kierunku zwyrodnienia organizacji, potocznie określanego, jako syndrom oblężonej twierdzy. Blokujemy forum, dotychczasowe jego zasoby udostępniamy w formie pasywnego archiwum, a korzystanie z odnowionego forum uzależniamy od weryfikacji personalnej, na podstawie numeru legitymacji związkowej. Pozornie nic złego się nie wydarzyło. Faktycznie, związkowe forum winno koncentrować się na sprawach związkowych. Faktycznie, odpowiedzialność za słowa wzrasta, gdy autor przestaje być anonimowy. Dodatkowa korzyść, to wreszcie święty spokój, wynikający z faktu uwolnienia się od wiecznie niezadowolonych malkontentów, zatruwających swoją frustracją zdrowy konstruktywny dyskurs. Pozornie nic złego nie zaszło.

Zobacz galerię zdjęć:

BĄDŹ CZUJNY WOBEC WROGA NA FORUM
BĄDŹ CZUJNY WOBEC WROGA NA FORUM I ZESZLIFUJCIE FORUM FORUM TYLKO DLA ADMINÓW! WICHRZYCIEL CZARNA TALIA REBELII +1 zdjęcie
Wykop Skomentuj1
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale