Poniższy wpis z Kroniki Nowej Huty... Gołaszewskiego pochodzi z 17 października 1950 r. Wielu podobnych do Leszka Złotochy wierzyło, że Nowa Huta jest budowana przez nich dla nich, dla lepszego i pewniejszego jutra. I nie pomylili się. Znaleźli tutaj miejsce na ziemi po wojennej i biednowiejskiej traumie. A jak było z młodym Leszkiem Złotochą? Te kariery ówczesne porównuje sobie dzisiaj z podobnymi szybkimi karierami zdolnych piłkarzy. Albo ten błysk szybko przemija po nagłej kontuzji, albo też gra wybitnie i zostaje wielkim trenerem lub działaczem ciągnącym swój klub do sukcesów. Po junakach, przodownikach, murarzach miała zapaśc i zapadła kurtyna milczenia. Szukam dalej. Zapraszam do lektury.
Przodownik pracy - junak Leszek Złotocha
Jednym z najbardziej znanych junaków 55. Brygady SP jest najmłodszy przodownik pracy z VI kompanii - Leszek Złotocha. Codziennie rano kroczy na czele swej kompanii z obozu do pracy niosąc proporzec przechodni współzawodnictwa wewnątrzbrygadowego. Jedni czują do młodego przodownika koleżeńską sympatię, a inni nie mogą się pogodzic z myślą, że taki mały wzrostem chłopak może byc przodownikiem pracy, dorównac starszym, silniejszym kolegom, a nawet ich prześcignąc.
Nie dowierzał również swoim oczom majster Złotochy, kiedy w pierwszym dniu zobaczył obliczenie norm przy wykopach. Wykazało ono, że młodziutki junak wykonał... 320, 5 normy. Majster ponownie przemierzył wykonaną pracę, ale okazało się, że pierwsze obliczenie było dobre. Odtąd Złotocha co dzień przekracza normę...
Złotocha pochodzi ze wsi Wólka Kolczyńska pow. puławskiego w Lubelszczyźnie. Liczy obecnie 16 lat, a życie jego nie było łatwe. Ojciec posiadał zaledwie półtora ha ziemi i ażeby utrzymac pięcioosobową rodzinę, musiał pracowac dużo na odrobek. Mały Leszek, jako najstarszy z rodzeństwa, już od 10 roku życia musiał pracowac u bogaczy wiejskich, ażeby pomóc rodzinie. W rodzinie Złotochów bywały okresy nędzy i głodu. Stan ten trwał aż do wyzwolenia spod okupacji hitlerowskiej. Leszek chciał się uczyc, żeby zdobyc zawód, który w przyszłości zapewniłby mu lepsze warunki życia. Kiedy jednak ojciec, wymęczony latami nędzy i prześladowań hitlerowskich, zaczął chorowac i umarł w końcu zostawiając żonę i troje nieletnich dzieci, Leszek musiał przerwac naukę i pomagac matce w utrzymaniu rodziny pracując u bogatych sąsiadów na wsi.
Nowe możliwości otworzyły się przed Złotochą wtedy, gdy został zwerbowany do SP. Matka znalazła lepiej płatną pracę w Samopomocy Chłopskiej, a Leszek poszedł na turnus SP. Wielkie wrażenie zrobiła na nim wiadomośc, że po zakończeniu turnusu częśc junaków będzie mogła przejśc do Szkoły Przysposobienia Przemysłowego. Stało się to dla niego nowym bodźcem w pracy. Krzywa wykonania normy zaczęła się piąc w górę. Złotocha zgłosił się do Zarządu Brygadowego ZMP z prośbą, aby po skończonym turnusie przyjęto go do Szkoły Przysposobienia Przemysłowego na dział hutniczy. Z czasem został przyjęty do ZMP. Zabierając dzisiaj głos na zebraniu Koła mówił o swojej pracy przy budowie Nowej Huty. Mówił, że spełnia teraz swoje obowiązki ze szczególnym zapałem bo wie, że przyczynia się w ten sposób bezpośrednio do powstania miasta, w którym będzie mógł kiedyś mieszkac jako hutnik.




Komentarze
Pokaż komentarze