mw02 mw02
444
BLOG

Oszczędności? Ciemny lud to kupił

mw02 mw02 Polityka Obserwuj notkę 2

To, co najciekawsze w debacie „emerytalnej” Rostowskiego i Balcerowicza, to ... wyniki sondaży. Ale nie te „wulgarne” – kto wygrał.

Średnia z pięciu dostępnych dziś przed południem „sondaży” (Homo Homini, tvn24.pl, Gazeta Wyborcza, polityka.pl, gazeta.pl) daje remis: Balcerowicz 37% głosów, Rostowski 39%. (Znaczący jest wysoki, 20-procentowy w jednej z ankiet, odsetek tych, którzy niczego z debaty nie zrozumieli. Kiepsko to świadczy o edukacji ekonomicznej i logicznej społeczeństwa).

Ale tak naprawdę zaskakujący jest relatywnie wysoki wynik ... obu dyskutantów!

Rostowski, który cały czas odsądzany był od czci i wiary przez przeciwników rządowej reformy systemu emerytalnego jako ten, co „chce wyciągnąć ci twoje pieniądze z kieszeni”, zdołał w ciągu kilku tygodni przebić się ze swymi zdroworozsądkowymi argumentami do ponad jednej trzeciej obecnych i przyszłych emerytów. Gratuluje ministrowi!

Jeszcze bardziej jednak zadziwiający jest ... dobry wynik Balcerowicza. Oto aż ponad jedna trzecia dzisiejszych i jutrzejszych emerytów ciągle daje wiarę pokrętnej propagandzie profesora i jego Forum Obywatelskiego Rozwoju, wmawiających im, że chodzi o ich oszczędności!

Jakie znowu oszczędności? Dlaczego część składki emerytalnej ulokowana w OFE nazywana jest przez Balcerowicza i FOR „naszymi oszczędnościami”?

Część składki przypisana do OFE, tak samo jak część składki przypisana do ZUS, jest integralną częścią obowiązkowego, państwowego systemu emerytalnego, stanowiącego element systemu ubezpieczenia (czy zabezpieczenia) socjalnego. To jest jeden i ten sam system emerytalny, a składki odprowadzane do niego z zarobku pracownika są zobowiązaniem obywatela wobec państwa, a więc żadną miarą  nie mogą stanowić oszczędności tego obywatela. Czyżby w błąd wprowadzała nazwa „składki”? Jakkolwiek się one nazywają, są obowiązkową „daniną” obywatela wobec państwa, tak jak jest nią każdy podatek, pobierany przez państwo w różnej formie, a następnie podlegający dystrybucji i redystrybucji. Część odprowadzana od zarobków w postaci składki emerytalnej wraca do nas, gdy już jesteśmy emerytami, jako wypłaty emerytury (tzw. eufemistycznie świadczenia emerytalne). Podobnie dzieje się z innymi formami zobowiązań: składka na ubezpieczenie zdrowotne wraca w postaci finansowania usług medycznych i środków leczniczych. Podatek dochodowy, VAT, akcyza - wracają do nas w postaci dróg, szkół, budynków użyteczności publicznej, programów socjalnych itd., itp. Czy nazywamy nasz podatek dochodowy, składkę zdrowotną albo akcyzę na paliwo – „naszymi oszczędnościami”? To byłby absurd. Dlaczego więc mamy tak mówić o zobowiązaniu wobec systemu obowiązkowej emerytury państwowej? To wprowadza w błąd. Jest czystym „przypadkiem”, że pewna część zobowiązania emerytalnego obywatela lokowana jest od kilkunastu lat w formie nazywanej OFE. Równie dobrze mogłaby nie być tam lokowana albo - przeciwnie - całe zobowiązanie mogłoby zostać tam ulokowane. W każdym z tych przypadków byłaby to w dalszym ciągu ta sama składka, w ramach tego samego zobowiązania, wobec tego samego obowiązkowego systemu emerytury państwowej.

Z oszczędnościami natomiast mamy do czynienia tylko w przypadku pieniędzy pozostałych nam po spłaceniu zobowiązań; obojętnie czy nazywanych podatkami czy składkami. Przecież tak naprawdę nie odkładamy pieniędzy jako oszczędności, jeśli mamy niespłacony jeszcze dług. Dopóki nie uregulujemy zobowiązań (należnego podatku dochodowego, VAT czy obowiązkowej składki emerytalnej, obojętnie czy ZUS-owskiej czy OFE-owskiej) - mamy dług, a więc nie możemy mieć oszczędności! 

Obawiam się, że niezasłużenie wysoki wynik sondażowy prof. Balcerowicza po debacie jest rezultatem myślenia życzeniowego wielu spośród nas, którzy raczej niż zmierzyć się z rzeczywistością, wolą żyć złudzeniem i dlatego dali się omamić jego interpretacji.

mw02
O mnie mw02

krytyczny

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (2)

Inne tematy w dziale Polityka