mw02 mw02
57
BLOG

Przewidywanie w polityce? Lepiej zagrać w Lotto

mw02 mw02 Polityka Obserwuj notkę 0

„Przewiduję dla Platformy dość czarny scenariusz, który zacznie się realizować w najbliższym półroczu. A im dalej, tym będzie gorzej.” – pisze w dzisiejszej „Rzepie” prof. Janusz Czapiński, socjolog, autor „Diagnozy społecznej 2007”.

A ja przewiduję czarny scenariusz dla przewidywań pana profesora. On nie ma ręki do prognoz (a co w takim razie z jego diagnozami?) Bo, np., w wywiadzie udzielonym „GW” 11 września, na pytanie: „PiS ma szansę na wygranie wyborów?”, profesor Czapiński odpowiedział „- Tak. Nie wierzę w te wszystkie sondaże, które dają PO przewagę 10 pkt proc.”

Oto socjolog nie wierzy w sondaże socjologiczne, które bardzo trafnie wskazały preferencje wyborcze, zarówno w formie wyniku uśrednionego z badań siedmiu biur, jak i, w wypadku PBS DGA i Gfk Polonia, w wynikach przez nie podanych (błąd nieprzekraczający 1,5 pkt proc.).

Co prawda we wrześniu było jeszcze sporo do wyborów, ale to samo powtórzył prof. Czapiński w artykule w „Rz” miesiąc później, 17 października, a więc na cztery dni przed głosowaniem! Napisał: „Platforma wbrew niektórym sondażom nie wygra. (...) powiem więcej: PiS te wybory wygra z o wiele większą przewagą nad Platformą niż w 2005 roku.”

Było inaczej.

Niełatwo jest przewidywać w polityce. Co więcej, nawet dostęp do najbardziej aktualnych wyników badań socjologicznych i do najnowszych idei krążących wśród elit politycznych nie gwarantuje poprawności takich przewidywań.

Prof. Andrzej Romanowski, w tekście przedrukowanym z „Tygodnika Powszechnego” przez „GW” 5 października napisał o przewidywanym wyniku wyborów: „LiD rzeczywiście ulegnie pewnemu wzmocnieniu, a stanie się to kosztem Platformy, co z kolei zagwarantuje zwycięstwo PiS. Powtórna, w ciągu niespełna dwóch lat, i to bardziej jeszcze dotkliwa, klęska PO spowoduje odsunięcie nieskutecznego Tuska”.

Dziś, już po wyborach, wiemy, że to PO uległo wzmocnieniu, m.in. kosztem LiD-u, co zagwarantowało Platformie (a nie PiS-owi) zwycięstwo, a Tusk okazał się najskuteczniejszym politykiem i jego pozycja w partii jest teraz niezagrożona.

Dr Norbert Maliszewski, psycholog, swój tekst opublikowany w „Rz” 7 września zakończył stwierdzeniem: „W tej wymianie [ciosów w kampanii wyborczej] PiS będzie lepsze, gdyż ma dobrze określony wizerunek – IV RP, Polacy katolicy, moralni, walczący z korupcją, aktywni. Natomiast wizerunek PO jest rozmydlony i na podstawie tej wymiany będzie można określić go jedynie jako bierno-agresywny.”

Trudno dyskutować z subiektywną oceną, ale nie tylko wyniki wyborów, także sam przebieg kampanii, zaprzeczają tej interpretacji. Szczególnie w świetle końcówki przewidywanego przez dr. Maliszewskiego scenariusza: „Pierwsza runda: PO w narożniku . . . Druga runda: wymiana ciosów . . . Trzecia runda: nokaut?”

Nokaut był, bez wątpienia . . . Ale nie w tym narożniku.

Rafał Matyja, twórca pojęcia „IV RP” (w 1998 roku), w wywiadzie udzielonym „TP” 19 sierpnia, tak przewidywał przyszłość polityczną LPR i Samoobrony: „- Pan uważa, że mimo kwarantanny poza Sejmem ‘przystawki’ przetrwają?

- Więcej. Sądzę, że obie grupy będą obecne w następnym parlamencie.  Założą wspólną listę i będą się dogadywać. . . . – Wydaje mi się, że preferencje wyborcze [odnośnie Samoobrony] są znacznie bardziej skomplikowane niż nasza potoczna ich recepcja.”

Dogadywanie się było niezwykle krótkotrwałe i nieskuteczne, ani LPR, ani Samoobrony w parlamencie nie ma, a preferencje wyborcze okazały się znacznie mniej skomplikowane niż Rafał Matyja przypuszczał.

Autor przewidywał też (na dwa miesiące przed wyborami), że „Jeśli zrekonstruujemy podstawowe cechy wyborcy PiS-u, czyli akceptację walki z układem, nadzieję na walkę z przestępczością i [na] solidarne państwo, to widać, że Platforma nie jest dla niego ciekawą propozycją.”

To możliwe. Ale oprócz wyborców PiS-u, 21 października do urn poszli też wyborcy innych partii. Było ich znacznie więcej. Czyżby zapomniano o nich podczas opracowywania wyborczych prognoz? Zresztą, jak dowodzą badania (także te powyborcze), za walką z korupcją opowiada się większość zwolenników wszystkich czterech partii, nie tylko PiS-u. Może więc  Platforma była ciekawą propozycją z innych powodów? Może walka z „układem” nie wystarcza?

Prof. Janusz Reykowski, w artykule w „GW” z 17 października, akceptując nieuchronne – jak to wynika z melancholijnego tekstu, choć nigdzie nie zostało wyrażone expressis verbis – poparcie większości dla PiS, stwierdził: „PiS rzeczywiście zmienia Polskę”.

To prawda. Zmiana jest olbrzymia. Ale jakoś inna niż tego się obawiał prof. Reykowski. Owszem, PiS budował „demokrację autorytarną”, ale jeszcze większy powstał wobec niej opór. Owszem, PiS przeprowadzał „swoistą rewolucję kulturalną”, ale nie wytrzymała ona próby głosowania. Uśmiech dostał czteroletnią prolongatę.

Czy wymienieni autorzy prognoz wyborczych mylili się? Nie wierzę. Raczej, tak jak my, „dmuchali na zimne”, nie chcieli zapeszyć, i – paradoksalnie – ujawnili chyba nieco magicznego myślenia. Nikt z nas przecież nie chce przyznać się, że w głębi serca naprawdę wierzy w główną wygraną na loterii. Publicznie wyliczamy racjonalne przyczyny przewidywanej przegranej. To ma nam osłodzić gorycz ewentualnej porażki.

Myślę, że prof. Czapiński, w dzisiejszym swym tekście, też „nie chce zapeszyć”. Nikt zdrowy na umyśle nie chce przecież powrotu PiS-u do władzy. Wszyscy życzymy Platformie (i PSL-owi) . . . POwodzenia.

mw02
O mnie mw02

krytyczny

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Polityka