mw02 mw02
45
BLOG

Epoka Google i Benedykt XVI

mw02 mw02 Polityka Obserwuj notkę 6

Na nic głębokie rozważania filozoficzne Benedykta XVI, zawarte w jego najnowszej encyklice „W nadziei zbawieni”. Spłyną po nas jak woda po kaczce. Bo „owe monstrualne dylematy etyczne nie emocjonują nas aż tak bardzo, zgodnie z poglądem Jamesa Deweya, amerykańskiego filozofa, że najważniejszych spraw nie rozwiązujemy, po prostu przechodzimy nad nimi do porządku dziennego”.

Cytat pochodzi z artykułu Michała Jasieńskiego z week-endowego „PlusaMinusa” („Googleinteligencja, czyli wołanie o nowa merytokrację”). Rozważając pojawienie się nowej, właśnie internetowej merytokracji w społeczeństwach demokratycznych, Jasieński opisuje proces zwierania szyków przez inteligencję przeszłości, broniącą się przed utratą swej pozycji. Pisze, że „gdy rewolucja informatyczno-biotechnologiczna wymuszała na naszej [tzn. polskiej – przyp. mój] humanistycznej inteligencji konieczność zrozumienia świata realnego, pojawiał się natychmiast jakiś dyżurny problem, który przyćmiewał wszystko inne”. Pojawiały się tematy zastępcze: „implikacje etyczno-moralno-społeczno-polityczne”. Ale to przecież treść techniczna – pisze Jasieński – zawsze jednak była i jest ważniejsza, bo to ona tworzy nową, cywilizującą jakość. A nowa, „internetowa merytokracja” nie przygląda się już światu przez perspektywy narzucane, choćby nie wiem jak słuszne. Ona tworzy sama sobie, swe własne hierarchie wartości.

Uwagi autora „Rzeczpospolitej” dotyczą miejsca Internetu w nowoczesnym społeczeństwie i miejsca człowieka w sieci (i w nowoczesnym świecie, bo tych dwóch nie da się oddzielić). Dlaczego jednak nie spojrzeć przez ten pryzmat na stosunek nowoczesnego społeczeństwa do problemów, jakimi zajmują się intelektualiści z tej „drugiej” strony, takiej miary jak Benedykt XVI?

Papież, w encyklice, pisze (cytuję za ostatnią „Gazetą Świąteczną”):

„Właściwy stan rzeczy ludzkich i zdrowie moralne świata nie mogą być nigdy zagwarantowane przez struktury”. Pod pojęciem „struktur” papież rozumie „zakres materialny” rzeczywistości. „Natomiast w sferze świadomości etycznej i decyzji moralnej nie ma  podobnej możliwości sumowania (...)”. Przez „sumowanie” papież ma na myśli to, co zwykliśmy uważać za postęp (pisze o „postępie sumarycznym”).

Jak, i czy, da się pogodzić wyrażoną przez Benedykta XVI w encyklice nadzieję na przekonanie młodych, że te „monstrualne dylematy etyczne” (p. wyżej) stoją nie tylko obok „postępu sumarycznego w zakresie materialnym”, ale w istocie ponad nim, bo przecież taki jest wydźwięk papieskiego posłania? Czy nie zostanie to potraktowane przez generację Google (a należą do niej, w kraju, wszyscy 16-latkowie i młodsi, a w bardziej rozwiniętych społeczeństwach proces ten zaczął się nawet wcześniej) jako jeszcze jedna reduta oporu odchodzącego świata? Czy, jak to – zarzucając swym współczesnym - przewidział na wiele lat przed epoką Google psycholog społeczny i pedagog John (a nie James) Dewey, nie „przejdą nad tym po prostu do porządku dziennego”?

Jestem pewien, że tak, że to „naturalna kolej rzeczy”. I dlatego Benedykt XVI nie ma „szans” w świecie szerokopasmowego dostępu. Ten świat, parafrazując Michała Jasieńskiego, wykrystalizuje idee i wartości sam, bez pomocnych sugestii ze strony dotychczasowych elit.

mw02
O mnie mw02

krytyczny

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (6)

Inne tematy w dziale Polityka