myślę myślę
970
BLOG

Żona-nieżona. Niby żona?

myślę myślę Rozmaitości Obserwuj notkę 17

 Słowa rzucane  na  wiatr!  Maskowanie uczuć?  Dobre  maskowanie!  Maskowanie  dnia  codziennego  żeby  uwiarygodnić  kłamstwo  i  oszustwo.  Rozkoszowanie  się  seksem  obojętnie  z  kim,  obojętnie  jak.  Budowanie  sławy,  popularności  na przedstawianiu  "rodziny potworów". Rodzice,  ciotki,  stryjowie,  żona, dzieci -   to takie  wielkie "Be"  dręczące  wiecznego  chłopczyka.  Przerażająco  modne.  Na  nowoczesnej  fali!  Zniszczyć  rodzinę.  Unicestwić.  Obowiązki?  Żadnych  obowiązków!  Jak?  Ano   tak  -  żona-nieżona.

Od paru  tygodni  dręczy  mnie  pytanie;  kto  to  taki?  Żona-nieżona!  Potwór?  Maszkara?  Osoba?  Rzecz?  Przedmiot?  Jak  z  takim   byle  jakim  bezimiennym  brać  ślub  bez  przymusu  i  mieć  z  tym  czymś  dzieci!     I   jeszcze  takiemu  bylejakiemu  zostawić  je  na  wychowanie  i  nie   troszczyć  się  czy  mają  jakiekolwiek  środki  do  życia.

Ta  żona-nieżona  nie potrafi  powiedzieć  o  człowieku  któremu  składała  przed  Bogiem  przysięgę,  że  w  zdrowiu  i  chorobie........że  cię  nie  opuszczę..........,  mężu-niemężu.   Przecież  była  dorosła  i  świadoma  że  oboje  chcieli  być  razem.  Mieć  dom, dzieci  i  rodzinę.  Nie  przewidziała  że  słowa  mogą  nic  nie  znaczyć.  Nie  przewidziała  też  że  będzie  miała  przylepiane  jakieś  maski.  Obarczana  będzie  grzechami  których  nie  popełniła, zdarzeniami  w  których  nie  brała  udziału,  kłamstwem  i  chciwością;

cytat;

"Kupiłem  też  od  żony-nieżony  sporo  książek  potrzebnych  mi  do  pisania.  Kupiłem  książki  które  kiedyś  kupiłem.  Dałem  jej  dużo  forsy  za  swoje,  ale  mam  z  powrotem  Głowińskiego i  Klemensiewicza.  postawiłem  ich  przy  Tatarkiewiczu.  Znakomitych  przy  znakomitym........"

Książki  kupowane  za pieniądze  żony-nieżony.  Forsa?  Jaka?  Będąc  z  żoną-nieżoną,  biedny  człowieku,    każda  wzmianka  o  potrzebach  rodziny  powodowała  atak  histerii  przerażający  żonę-nieżonę  i  dzieci!

Biedny   człowiek  wzbudzający  litość.  Człowiek  szukający  słów  którymi  można  mocno  i  dotkliwie  ranić.  Człowiek  bez  miłości.  Kaleki  człowiek.  Biedny  nieboże  nawet  nie  wiesz  jak  bardzo  skrzywdziłeś  samego  siebie.  Nic  nie  dały  twoje  przemyślne  słodzenia  jednemu  i  przypinanie  łatek  drugiemu  a  obojgu  przeciw  żonie-nieżonie.  Bystrzaki!  Połapały  się!

cytat:

"Za  drzwiami  dwoje  moich  dzieci........Dzisiaj  pragnę  ich  miłości........Nie  wejdą  do  mojego  mieszkania.  Nie  przychodzą  do  mnie  od  lat.  W  Wigilię  najtrudniej.  Idę  sam  do  siebie  z  opłatkiem.Mróz  trzaska  w  herbatach,  nie  chce  mi  się  odkręcać  kaloryferów  w  mieszkaniu  Ogrzać  dom  dla  nikogo.  Rozwiały  się  głosy  za  drzwiami.  Ciemnieje  w  pracowni  w   Sosnowcu.  Z  glosów  waszych,  synu,  córko,  wybrałem  swój  krzyk.  Poziomy...."

Dzieci  dorosły.  Mają  swoje  rodziny.  Gdzie  byłeś  jak  rosły,  płakały,  radowały  się.  Jesteś  biedakiem  i  żebrakiem  bo  żona-nieżona  przestała  przypominać  dzieciom  że  dzień  ojca,  imieniny,  urodziny.  Same  zapomniały   tak  jak  o  nich  nie  pamiętano.

Litość?-  bardzo  dziwne  uczucie.

Można  dużo  i  pięknie  mówić .  Można  również  składnie  pisać.  Delektować  się  słowem,  okładać  słowem,  ranić,  wymyślać  słowa.  Żyć  tylko  dla  słowa.  Czy  ono  przytuli?  Poda  małą  ciepłą  rączkę  i z  uśmiechniętą  radością  popatrzy.

 

Po kilkunastu  latach  żona-nieżona  przeczytała.  Dojrzała by móc  przemóc   i  przeczytać. Dokonany  wybór  i  jego  konsekwencje. 

myślę
O mnie myślę

Taka sobie.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (17)

Inne tematy w dziale Rozmaitości