Słowa rzucane na wiatr! Maskowanie uczuć? Dobre maskowanie! Maskowanie dnia codziennego żeby uwiarygodnić kłamstwo i oszustwo. Rozkoszowanie się seksem obojętnie z kim, obojętnie jak. Budowanie sławy, popularności na przedstawianiu "rodziny potworów". Rodzice, ciotki, stryjowie, żona, dzieci - to takie wielkie "Be" dręczące wiecznego chłopczyka. Przerażająco modne. Na nowoczesnej fali! Zniszczyć rodzinę. Unicestwić. Obowiązki? Żadnych obowiązków! Jak? Ano tak - żona-nieżona.
Od paru tygodni dręczy mnie pytanie; kto to taki? Żona-nieżona! Potwór? Maszkara? Osoba? Rzecz? Przedmiot? Jak z takim byle jakim bezimiennym brać ślub bez przymusu i mieć z tym czymś dzieci! I jeszcze takiemu bylejakiemu zostawić je na wychowanie i nie troszczyć się czy mają jakiekolwiek środki do życia.
Ta żona-nieżona nie potrafi powiedzieć o człowieku któremu składała przed Bogiem przysięgę, że w zdrowiu i chorobie........że cię nie opuszczę.........., mężu-niemężu. Przecież była dorosła i świadoma że oboje chcieli być razem. Mieć dom, dzieci i rodzinę. Nie przewidziała że słowa mogą nic nie znaczyć. Nie przewidziała też że będzie miała przylepiane jakieś maski. Obarczana będzie grzechami których nie popełniła, zdarzeniami w których nie brała udziału, kłamstwem i chciwością;
cytat;
"Kupiłem też od żony-nieżony sporo książek potrzebnych mi do pisania. Kupiłem książki które kiedyś kupiłem. Dałem jej dużo forsy za swoje, ale mam z powrotem Głowińskiego i Klemensiewicza. postawiłem ich przy Tatarkiewiczu. Znakomitych przy znakomitym........"
Książki kupowane za pieniądze żony-nieżony. Forsa? Jaka? Będąc z żoną-nieżoną, biedny człowieku, każda wzmianka o potrzebach rodziny powodowała atak histerii przerażający żonę-nieżonę i dzieci!
Biedny człowiek wzbudzający litość. Człowiek szukający słów którymi można mocno i dotkliwie ranić. Człowiek bez miłości. Kaleki człowiek. Biedny nieboże nawet nie wiesz jak bardzo skrzywdziłeś samego siebie. Nic nie dały twoje przemyślne słodzenia jednemu i przypinanie łatek drugiemu a obojgu przeciw żonie-nieżonie. Bystrzaki! Połapały się!
cytat:
"Za drzwiami dwoje moich dzieci........Dzisiaj pragnę ich miłości........Nie wejdą do mojego mieszkania. Nie przychodzą do mnie od lat. W Wigilię najtrudniej. Idę sam do siebie z opłatkiem.Mróz trzaska w herbatach, nie chce mi się odkręcać kaloryferów w mieszkaniu Ogrzać dom dla nikogo. Rozwiały się głosy za drzwiami. Ciemnieje w pracowni w Sosnowcu. Z glosów waszych, synu, córko, wybrałem swój krzyk. Poziomy...."
Dzieci dorosły. Mają swoje rodziny. Gdzie byłeś jak rosły, płakały, radowały się. Jesteś biedakiem i żebrakiem bo żona-nieżona przestała przypominać dzieciom że dzień ojca, imieniny, urodziny. Same zapomniały tak jak o nich nie pamiętano.
Litość?- bardzo dziwne uczucie.
Można dużo i pięknie mówić . Można również składnie pisać. Delektować się słowem, okładać słowem, ranić, wymyślać słowa. Żyć tylko dla słowa. Czy ono przytuli? Poda małą ciepłą rączkę i z uśmiechniętą radością popatrzy.
Po kilkunastu latach żona-nieżona przeczytała. Dojrzała by móc przemóc i przeczytać. Dokonany wybór i jego konsekwencje.



Komentarze
Pokaż komentarze (17)