myślę myślę
585
BLOG

KTO WINIEN

myślę myślę Rozmaitości Obserwuj notkę 22

 Pogrzeb  matki  i  czworga  dzieci  w  Jastrzębiu - Zdroju  Ruptawa.  Ksiądz  czyta  pożegnalne  podziękowanie  od  taty  Darka  i  jedynego  syna  Wojtka  który  przeżył.

Dziękujemy!

Kiedy  to  się  zaczęło  -  w  piątek  10  maja  -  czytania  z   dnia  głosiły;  "Podobnie  i  wy  -  teraz  smucicie  się,  lecz  Ja  znów  was  zobaczę  i  wtedy  serce  wasze  będzie  się  radowało,  a  nikt  nie  pozbawi  was  tej  radości.  W  owym  dniu  o  nic  nie  będzieci  Mnie  już  pytać"

Wtedy  odeszły  Justynka  i  Agusia.

A  potem  przyszła  sobota,  a  Ewangelia  z  tego  dnia  głosiła;  "Ja  wyszedłem  od  Ojca  i  przyszedłem  na  świat.  Teraz  znów  opuszczam  świat  i  wracam  do  Ojca."

Wtedy  odeszłaś  Ty  Asiu,  i  Marcinek.  A  była  to  wigilia  Wniebowzięcia.

14 maja  -  we  wtorek  -  Ewangelista  Jan  pisał;  "Nazwałem  was  przyjaciółmi,  gdyż  dałem  wam  poznać  wszystko,  czego  dowiedziałem  się  od  Ojca."

Wtedy  odeszła  Małgosia.

Dziękujemy  Bogu  i  sobie  za  to,  że  uczynił  nas  zdolnymi  do  kochania.Za  to,  że  kiedyś  przed  laty  nieśmiały  chłopak  zakochał  się  w  urodziwej  dziewczynie.  A  Pan  w  swojej  łasce  pobłgosławił  nam,  czyniąc  nasze  życie  wielkim  spotkaniem  z  miłością.

Dziękujemy  za  to,  że  pozwolił  stworzyć  dom  oparty  na  fundamencie  wzajemnej  służby,  gdzie  Ty  -  Żono,  zawsze  ciepła,  czuła,  piękna  -  byłaś  jego  ozdobą  i  ostoją,  a  ja  -  czasami  poszarpany  szleństwem  życia,  mogłem  wtulić  się  w  Twoje  ramiona  i  znajdować  ukojenie  w  smutku.

Dziękujemy  za  to,  że  nasza  miłość  była  płodna.  Obdarzyliśmy  się  cudownymi  dziećmi  i  - co  jest  niezwykłe  -  pomimo  obowiązków  nie  straciliśmy  nic  z  naszych  młodzieńczych zachwytów  nad  sobą.

Dziękujemy  za  piękne,  niezależne,  mądre  córki  -  takie  jak  Ty,  Asieńko  -  za  Justysię,  Małgosię,  Agnieszkę.

Dziękujemy  sobie  za  synów  -  Marcinka  i  Wojciecha.  Czuliśmy  się  kochani  i  to  samo  uczucie  pokazaliśmy  naszym  dzieciom.

Dziękujemy  sobie  za  rytuał  rodzinny,  wspólne  poranki  pachnące  kawą,  ciepłe  ciasto,  wieczory  na  ulubionej  ławeczce,  gdzie  cieszyliśmy  się  swoją  obecnością  i  widokiem  ukochanych  i  zasianych  przez  Ciebie  kwiatów.

Dziękujemy  rodzicom  za  dar  życia  i  ukształtowanie  w  nas  pewności,  iż  to  wiara  jest  imperatywem  ludzkiego  działania,  że  jest  ona   pewnikiem   w tym  skomplikowanym  świecie.

Dziękujemy  rodzeństwu  za  to,  że  z  łaski  Boga  dane  nam  było  nie  być  na  tym   świecie  samotnym.

Dziękujemy  wychowawcom,  nauczycielom,  wykładowcom  akademickim,  księżom  -  wszystkim,  którzy   ukształtowali  nas  do  bycia  człowiekiem  w  pełnym  tego  słowa  znaczeniu.

Dziękujemy  naszym  przyjaciołom  -  Asiu,  Justynko,  Małgosiu,  Marcinku,  Agnieszko  -  są  teraz  z  nami,  otaczają  nas  swoją  modlitwą  -  a  mnie  i  Wojtka,  nieutulonym  w  żalu,  przeprowadzili  w  ostatnich  dniach  przez  swoiste  rekolekcje.  A  kiedy  to  się  po  ludzku  kończy  -  Ewangelia  z  dzisiejszego  dnia  głosi;  "Ty pójdź  za  mną"  I  poszliście  za  Panem,  aby  cieszyć  się  Jego  szczęśliwością.  A  dzisiaj  jest  wigilia  zesłania  Ducha  Świętego.  Dziękujemy  Bogu  za  dar  Jego  słowa,  które  dla  nas  -  tęskniących  za  Wami  -  jest  źródłem  nadziei.

 

Dzisiaj  w  radiu eM  usłyszałam  ten  list.  Czytał  go  Piotr  Czakański  w  swoim  felietonie.  Bardzo  mnie  poruszył!

Dziękuję  a  nie   złorzeczę!  Ten  swoisty  list  odsłania  człowieka. Kim  jesteś  który  tak  pięknie  potrafisz  mówić  o  swojej  miłości  w  obliczu  tak  wielkiej  tragedii  życia  swojego  i  syna.

W  dzisiejszym  świecie  media  krzyczą,  oskarżają,  piętnują.  Przez  swój  przekaz  wychowują  ludzi  do  wzajemnego  opluwania  się.  Drwiny  z  uczucia.  Stawianie  na  piedestał  tak  zwanej  tolerancji  -  ja  i  moje  upodobania  są  najważniejsze,  reszta  się  nie  liczy!    A  tu  w  Jastrzębiu-Zdroju  mieszka  rodzina  która  żyje  w  miłości.  Wielodzietna  rodzina.  Szczęśliwa  rodzina  o  której  nigdy  byśmy  się  nie  dowiedzieli  gdyby  nie  tragedia.  Ile  tak  wspaniałych  rodzin  wokół  nas  żyje?

 

 

http://katowice.gosc.pl/doc/1560879.Pogrzeb-matki-i-czworga-dzieci

 

myślę
O mnie myślę

Taka sobie.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (22)

Inne tematy w dziale Rozmaitości