Chwała Tobie Jezu Chryste
Za Twe narodzenie czyste
W Betlejem..............
Słowa kolędy mieszają się ze wspomnieniami dawno minionych świąt. Tych najwcześniejszych. Bez telewizora, komputera, ale z radosną beztroską. Drzewka przybranego watą, świeczkami na żabki, pierniczkami wcześniej upieczonymi razem z mamą, złotymi i z cienkiej bibuły koszyczkami na orzechy........
Wczesny poranek wigilijny. Budzą nas zapachy płynące z kuchni od maminych ciast pieczonych nocą. Musiały być świeżutkie i dużo. Zawijane ciasto z nadzieniem makowym i błyszczącą brązową skórką. Ciasto serowe z dużą ilością posypki i pierniki. Przecież to słodkie święta! Mamy ciasta zawsze cieszyły się wielkim powodzeniem. Przez te wszystkie zapachy kuchenne wdziera się nowy, świeży zapach drzewka. Tata też wczesnym rankiem przyniósł je z lasu. Oprawił, to znaczy umieścił w stojaku zwanym krzyżakiem. To zajęcie przeznaczone było tylko dla taty i brata, którego duma rozpierała. Bo to przecież męska robota była! Pozostała dzieciarnia to same dziewczyny. Szybko zjadamy skromne śniadanie. To dzień postny, owsianka na mleku musi wystarczyć, a robota na nas czeka. Nikt się nie ociąga nie grymasi. Ciekawe rzeczy mamy do zrobienia. Mamie nie można plątać się pod nogami a tato tyle różności przygotował!. Kolorowa bibuła, pocięta słoma, i złotka. Takie malutkie arkusiki żłotego papieru. Robimy harmonijki z prostokątów bibuły, środek przekuwamy igłą z długą nicią i łączymy słomką. Powstaje łańcuch. Drugi będzie młodszych sióstr. Łączą paski kolorowego papieru w kółeczka. Taty dziełem są koszyczki na orzechy. Składa kwadrat złotka i nacina naprzemiennie . Na środku umieszcza orzech i łączy ze sobą wszystkie cztery rogi. Koszyczek gotowy. Z białego papieru wycinamy gwiazdki. Ozdoby gotowe. Czas przystąpić do strojenia drzewka. Mama przynosi koszyk z czerwonymi jabłkami i cukierkami. Cukierki! - toż to frykasy. Zawieszone na choince u nas zwanej drzewkiem, były niemałym wyzwaniem. Specjalistą od pozostawiania wiszących pustych papierków był brat. Nikt go nie potrafił przyłapać. Mama dekorowała watą, potem tata okręcał łańcuchami i na koniec gwiazda i przypinanie świeczek. Drzewko ubrane, posprzątane resztki dekoracji w samą porę bo czas witać gości. Przed dom zajeżdżają sanie a w nich wujostwo z Krakowa. Jeszcze dzień w pełnej krasie bielutkiego i iskrzącego śniegu. Ciocia i mama zajęte potrawami wigilijnymi, tata pilnuje pieców żeby ciepło było. Cała dzieciarnia z wujkiem wychodzi pierwszej gwiazdki wypatrywać. Z wujkiem trudno patrzeć w niebo. Zabawa się zaczyna! Rzucanie śnieżkami, robienie orłów na śniegu. Chłopcy tak je nazywają. Dla nas dziewczyn to aniołki. Czas szybko mija a i brzuchy głodną piosenkę burczeniem wyśpiewują.
Stół przykryty białym wykrochmalonym obrusem, pod nim sianko a w rogu kuchni przepasana wiecha zboża, specjalnie na wigilje zostawiona by dobry rok wróżyć. potraw co niemiara, przed każdym talerzem dyscyplinująca, zapalona świeca stoi. Tata powiedział że jak świeca zgaśnie to i życie może zgasnąć. Przed kolacją modlitwa, łamanie opłatkiem i życzenia. Na koniec jedzenie. Są potrawy smaczne ale też tradycyjne, tylko wigilijne; siemieniatka, ziemniaki zalewane kompotem z suszonych śliwek. Wszystko po kolei należy zjadać. Nic nie można zostawić. To wróży chorobę. Jest i talerz pusty. To dla tych którzy odeszli. Dzieci ukradkiem zerkają czy czasem jakiś duch się nie ukaże. Lubimy jak tata nas podpuszcza i opowiada różne zmyślone historie, tłumaczy wróżby. Czasem mama i ciocia coś dodają a wujek rozwesela. Kolacja dobiega końca. Tata wyciąga swoją trąbkę i zaczynamy kolędowanie. Zasłuchani w mamy piękny głos i taty granie, wystukujemy rytm łyżeczkami. Młodsze dzieci zasypiają. Kuzynka Krysia i ja, mamy obiecaną pasterkę. Na tatusiów ramionach oglądamy jasełka. Po nich zaczyna się pasterka i nasze zasypianie. Budzimy się dopiero w własnych łóżkach.
Pierwszy dzień świąt to dom wypełniony rodziną. Ktoś z harmonią, ktoś miał skrzypce, tata trąbkę. Kolędowanie przeplatane opowieściami. Każdy słucha i jest słuchany. Radosne wybuchy śmiechu. Drugi dzień to oczekiwanie na kolędników.Przychodzą przebrani. Jest turoń, gwiazda, śmierć z kosą, diabeł i jeszcze inne postacie. Śpiewają kolędy albo odgrywają mini przedstawienia. W tym dniu jesteśmy widzami. Tak to w moim dzieciństwie świętowano Boże Narodzenie....
Babciu! - bajki opowiadasz - skomentował wnuczek.



Komentarze
Pokaż komentarze (16)