myślę myślę
568
BLOG

W cieniu Częstochowy

myślę myślę Rozmaitości Obserwuj notkę 5

Całkiem zapomniałam o organizowanej pielgrzymce do Dominikańskiego Sanktuarium Matki Bożej Gidelskiej.Okazało się że jest wolne miejsce z którego mogłam skorzystać. I tak zrobiłam.

                              "Jak ziarno wyjęta z ziemi,

                                  Wina obmyta kroplami,

                                 Gidelska Wieśniaczko -

                                 Módl się za nami"                             ks. J. Twardowski  -  Litania polska

W niedzielę wczesnym rankiem wyruszyliśmy w drogę. W tym Sanktuarium jeszcze nie byłam i niewiele o nim wiedziałam.Otrzymaliśmy program pielgrzymki. Pierwszym przystankiem - Częstochowa. Znane nam wszystkim Sanktuarium i odwiedzane wielokrotnie. W Częstochowie każdy indywidualnie mógł zagospodarować dany nam czas.. O tej godzinie nie było wielkiego tłoku, toteż mogliśmy swobodnie  przy Cudownym Obrazie Matki Bożej, pomedytować i polecić jej opiece dalsze pielgrzymowanie.Pogoda była w sam raz na pielgrzymkę. Słońce pięknie świeciło, ale powietrze nie było nim jeszcze nagrzane. Termometr wskazywał  +5 stopni. Przed szybami autokaru przesuwał się rozświetlony porannym słońcem, krajobraz. Do Częstochowy droga nie była zbyt ciekawa. Co prawda gładka, ale ekrany dokładnie przysłoniły widoki. Dopiero wyjeżdżając z Częstochowy i skręcając na drogę wiodącą do Sanktuarium w Gidlach, oczy nasze mogły nacieszyć się wspaniałym widokiem. Błyszczące złotem żółte pola rzepaku, poprzecinane soczystą zielenią oziminy. Sarenka buszująca w młodym zbożu, to znów różne odcienie zieleni, lasu. Sycąc oczy wspaniałymi widokami, słuchaliśmy jednocześnie historii pojawienia się Matki Bożej w Gidlach. Historia ciekawa, ale jeszcze słuchana, i jeszcze nie moja, jeszcze daleka bo stało się to kiedyś...chociaż i teraz...człowiek ma imię...chorobę nowotworową....jest pracownikiem Teatru Wielkiego w Warszawie. Cierpi on i cierpi jego rodzina.Lekarze nie dają szans przeżycia... Kąpiółka z winem i modlitwa. Najpierw z obrazkiem przed oczyma. Lepsze samopoczucie i przyjazd do Sanktuarium. Badania tomografem i brak czegokolwiek co tam przed tym niszczyło życie. Wykuta przez cudownie uzdrowionego - ciemna róża....wotum.

Informacje przepływają razem z widokami za oknem. Powoli zbliżamy się do Sanktuarium. Mijamy zadbane domostwa i w lilaki wystrojone ogrody. Z daleka wyglądają jak poprzysiadane na płotach kępy zieleni przybrane bielą lub fioletem kwiatów. Gdzieniegdzie rabaty z mnóstwem różnobarwnego kwiecia. Po drodze mijamy drewniany kościółek pamiętający czasy cudu. I jeszcze jeden w oddali Kościół Kartuzów. Z parkingu musimy przejść kawałek do Sanktuarium w Gidlach. Sami zobaczcie cośmy ujrzeli:

               

 

 Taka maleńka a tak wiele czyniąca! A wszystko zaczęło się tak jak w pieśni śpiewanej od pokoleń:

Najświętrza Panno Giedelska!

Tyś jest Pani Archanielska!

Wielkieś cuda uczyniła, 

Gdyś się w roli ojawiła.

                                          Objawiłaś się wieśniakowi, 

                                          Pracowitemu rolnikowi,

                                          Który  orał w par bydlęty

                                          I wyorał obraz święty.

Bydlęta obraz  ujrzały, 

Na kolana poklękały!

A on bije i katuje,

Jeszcze zabić obiecuje.

                                          Obejrzał się w prawą stronę.

                                         Ujrzał obraz i koronę, 

                                         I sam klękną z uczciwością,

                                         I podnniósł obraz z radością..........

Dalsze zwrotki opisują dzieje Figurki, Jana  Czeczka i jego rodziny.

Sanktuarium Matki Boskiej w Gidlach robi wrażenie. Złoto, srebro, marmury i maleńka Figurka z kamienia, ledwie 9 cm mierząca, umieszczona na zmyślnie zaprojektowanym ołtarzu, złotych kolumn. W pierwszą niedzielę maja odbywa się tu odpust na pamiątkę zdarzenia z 1516 roku. W tym dniu Jan Czeczek orał pole, a w tym miejscu, stoi właśnie Kaplica z Figurką Matki Boskiej cudami słynącej. Nie znajduje słów którymi mogłabym opisać atmosferę panującą w tej Kaplicy. Zwala na kolana! Tłumy ludzi przesuwających się na kolanach wokół ołtarza w którym umieszczona jest zwykle Figurka. Tu wiek nieważny. To wiara i to miejsce czyni czymś naturalnym, modlitwę na klęczkach.  W pierwszą niedzielę maja Figurka w procesji opuszcza Kaplicę i  na wyznaczonym placu klasztornym staje przed ludem. Tu zostaje uroczyście poświęcone wino z Kąpiółki.Kapłan w winie zanurza cudowną Figurkę Matki Boskiej Gidlewskiej Uzdrowienia Chorych. W to wino o cudownej mocy, każdy zaopatrzyć się może po Mszy Świętej. Rozprowadzane jest w maleńkich ampułkach.  "Kropla wina i wiadro wiary - cznią cuda" - powtarzają pielgrzymi. Niemożliwe staje się możliwym. 

Jeszcze raz popatrzmy i dalej w drogę do Świętej Anny.

 

 

 www.sanctus.pl/index.php

myślę
O mnie myślę

Taka sobie.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (5)

Inne tematy w dziale Rozmaitości