1 obserwujący
1 notka
456 odsłon
  437   1

Wojna o NBP

Plotki, plotki, plotki. Co jest ciekawsze od plotek? A te mówią (co potwierdziłem w kilku źródłach), że w obozie rządzących rozpoczęła się właśnie wojna o Narodowy Bank Polski, a właściwie o fotel prezesa NBP. Wojna ma być poniekąd bratobójcza, bo ścierać mają się dwie frakcje w tym samym środowisku. Z fotela prezesa NBP Adama Glapińskiego ma próbować strącić Paweł Borys. Nieprzychylne, bezpardonowe publikacje dotyczące Glapińskiego, które ostatnio ukazały się w „Gazecie Wyborczej” są interpretowane, jako takie które mogą być inspirowane przez obóz Borysa. Czy słusznie? Dowodów nie ma.

Żebyście wiedzieli o czym mowa, gdy na tapecie pojawia się NBP, nie wystarczy myśleć o tonach złota i drukowaniu pamiątkowych banknotów na różne okazje. Narodowy Bank Polski jest szefem wszystkich banków w Polsce, tylko on może wydawać, czyli emitować pieniądze, a zatrudnienie wysoko wyspecjalizowanego personelu przekracza 3 tysiące osób.

Prezes NBP, jak prezes każdego banku centralnego ma realną władzę, prestiż i pensję oscylującą między 60 a 70 tysięcy złotych miesięcznie. Jest naprawdę odpowiedzialny za państwo, za olbrzymi obszar polityki państwa. Polityka finansowa w dużej mierze należy do niego. Jest też szefem Rady Polityki Pieniężnej ustalającej obowiązujące stopy procentowe. Instrument potężny, wpływający na inflację, kredyty i zarobki banków.

Prezesa NBP wybiera Sejm na wniosek prezydenta na 6-letnią kadencję. Kadencję mogą być maksymalnie dwie. Obecny prezes Adam Glapiński został wybrany w czerwcu 2016 roku i pierwsza kadencja kończy mu się w czerwcu 2022. Moje sprytne wiewiórki mówią, że ma poparcie prezydenta Andrzeja Dudy i samego naczelnika Jarosława Kaczyńskiego. To długa znajomość, a może nawet przyjaźń.

Jednak, jak się mówi, środowisko związane z premierem Mateuszem Morawieckim na fotelu szefa NBP w 2022 roku widziałoby Pawła Borysa obecnego szefa Polskiego Funduszu Rozwoju, państwowej spółki akcyjnej powstałej w 2016 roku i inwestującej pieniądze w tak zwany zrównoważony rozwój społeczny.

Według ludzi Gapińskiego materiał, który ukazał się kilka dni temu w „Wyborczej” dotyczący zamiany domów, której dokonał Glapiński ma być elementem tej wojny, czarnym PR mającym na celu zniszczenie jego wizerunku. Środowisko Morawieckiego i Borysa wzrusza ramionami mówiąc, że nie mają z publikacją organu Michnika nic wspólnego, i że w ogóle sprawa jest dęta, bo dotyczy roku 2009, w którym sam Glapiński był niezbyt znaczącym menedżerem i politykiem, a sama transakcja zamiany domów nie budzi zastrzeżeń.

Kto ma rację? Zobaczymy. Kadencja szefa NBP kończy się za 9 miesięcy.

Lubię to! Skomentuj2 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale