118 obserwujących
660 notek
1464k odsłony
3632 odsłony

W gmachu Sądu Najwyższego powiększyła się wczoraj galeria portretów

Wykop Skomentuj63


Wczoraj, 30 kwietnia 2020 r., sześcioletnią kadencję I prezesa Sądu Najwyższego zakończyła profesor Małgorzata Gersdorf, która większości Polaków dała się poznać jako ta, która za 10 tysięcy złotych zdoła przeżyć jedynie na prowincji. Podczas uroczystości pożegnalnej w holu gmachu przy Placu Krasińskich zawieszono na ścianie portret pani profesor. Wcześniej w tymże gmachu miała miejsce konferencja prasowa, w trakcie której przechodząca w stan spoczynku sędzia Gersdorf zapewniła, zebranych:

Wszystko będzie dobrze. Wywalczymy niezależność sądów. Niezawisłość sędziowska pozostanie, bo ona jest w nas

a prezes Stowarzyszenia Sędziów Polskich "Iustitia" Krystian Markiewicz w panegiryku na cześć pani profesor i jej dokonań, poinformował zebranych, że

[…] była to kadencja historyczna i chyba najtrudniejsza w ponad stuletniej historii Sądu Najwyższego. Nigdy przez te ponad 100 lat pierwszy prezes Sądu Najwyższego nie spotkał się z takim atakiem ze strony partii politycznej i prokuratury, by zniszczyć niezależność Sądu Najwyższego.[…]

Z wypowiedzi prezesa Iustitii wynika jednoznacznie, że uważa on działający obecnie Sąd Najwyższy za spadkobiercę nie tylko Sądu Najwyższego, zorganizowanego w 1917 roku, ale także Sądu Najwyższego funkcjonującego w PRL-u. Potwierdza to galeria portretów w holu SN, do której wczoraj dodano zdjęcie prof. Małgorzaty Gersdorf.

Wypowiedź prezesa Markiewicza świadczy o jego ignorancji historycznej albo o amnezji. Przypomnijmy najpierw listę I prezesów SN po 1945 r.

• 26 stycznia 1945 – 12 listopada 1956 Wacław Barcikowski

• 12 grudnia 1956 – 22 maja 1967 Jan Wasilkowski

• 23 maja 1967 – 21 stycznia 1972 Zbigniew Resich

• 21 stycznia 1972 – 1 kwietnia 1976 Jerzy Bafia

• 1 kwietnia 1976 – 14 maja 1987 Włodzimierz Berutowicz

• 14 maja 1987 – 30 czerwca 1990 Adam Łopatka

• 1 lipca 1990 – 17 października 1998 Adam Strzembosz

• 17 października 1998 – 18 października 2010 Lech Gardocki

• 14 października 2010 – 9 stycznia 2014 Stanisław Dąbrowski

• p.o. Lech Paprzycki (9 stycznia 2014 – 30 kwietnia 2014)

• 30 kwietnia 2014 – 30 kwietnia 2020 Małgorzata Gersdorf

W styczniu 1945 roku władze komunistyczne mianowały I Prezesem SN Wacława Barcikowskiego, który piastował tę funkcję przez cały okres stalinowski aż do jesieni 1956 r. Za czasów prezesury Barcikowskiego orzecznictwo SN było wykorzystywane do wprowadzania zmian w prawie karnym, niezależnie od zmian wprowadzanych drogą ustawodawczą. Szczególne znaczenie miała uchwała Zgromadzenia Ogólnego Sądu Najwyższego z 25 listopada 1948 r. o historycznym już tylko znaczeniu orzecznictwa SN II RP, jeżeli orzeczenia i zasady prawne II RP nie są zgodne z obecnym ustrojem i obowiązującym ustawodawstwem.

Odwołując się do stuletniej tradycji Sądu Najwyższego nie wolno zapominać o tej  uchwale.

Jeżeli prezes Markiewicz ośmiela się mówić o niezależności Sądu Najwyższego w latach 1945 – 1989, to nie wiadomo czy się śmiać czy płakać.

Panie prezesie Markiewicz! W tych latach sędzią Najwyższego Sądu Wojskowego był ppłk Teofil Karczmarz, autor słynnego zdania:

"No cóż prokuratorze, dowodów nie ma, ale my sędziowie nie od Boga i bez dowodów zasuniemy kaesa, jak trzeba"

Tę deklarację sędzia ppłk Teofil Karczmarz złożył prokuratorowi przed jego wystąpieniem w sprawie płka Adama Uzięmbły oskarżonego w sfingowanej sprawie o szpiegostwo i spiskowanie przeciwko władzy ludowej. Gwoli wyjaśnienia trzeba dodać, że Teofil Karczmarz nie miał wykształcenia prawniczego, awansował na stanowisko sędziego z racji swego wieloletniego doświadczenia na stanowisku kancelisty Sądu Grodzkiego, jakie zajmował przed wojną i postawie absolutnego podporządkowania i  służalczości okazywanej na stanowisku sekretarza sądu polowego 1 armii WP tuż po wojnie.

W tym samym czasie sędzią SN był major Leo Hochberg, który implementował do polskiej doktryny prawa karnego sowieckie nowinki prawne, jak uznanie przyznania się oskarżonego za decydujący dowód winy. Hochberg gorliwie wdrażał dyrektywy prokuratora ZSRS Andrieja Wyszyńskiego, inicjatora metod „fizycznego oddziaływania”, czyli tortur. Wyszyński, a za nim Hochberg, stosowali w praktyce zasadę, że „prawo musi podlegać praktyce politycznej”. Według interpretacji ówczesnego prawa, znanej jako „Lex Hochberg” – można było zostać skazanym na wiele lat pozbawienia wolności nawet za opowiadanie, w gronie znajomych, dowcipów politycznych. To też było traktowane jako próba obalenia przemocą ustroju państwa polskiego.

W 1956 r. mentor majora Hochberga, Andriej Wyszyński, został „pośmiertnie represjonowany”, a jego prace teoretyczne przestały być podręcznikami dla prawników. Natomiast samego mjr Hochberga po 1956 r. nic zlego nie spotkało. Komisja Mariana Mazura, powołana w 1956 r. do zbadania przejawów łamania socjalistycznej praworządności w organach sądownictwa wojskowego, uznała, że Hochberg dopuścił się wielu „nieprawidłowości”. Chciała obniżyć mu stopień wojskowy z podpułkownika do kapitana i zakazać pracy w wymiarze „sprawiedliwości”. Mimo dyskwalifikującej opinii Leo Hochberg pracował dalej. W latach 1957–1968 był naczelnikiem wydziału w Ministerstwie Sprawiedliwości. Zmarł w Warszawie w 1978 r., został pochowany na Wojskowym Cmentarzu Powązkowskim.

Wykop Skomentuj63
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Społeczeństwo