117 obserwujących
652 notki
1437k odsłon
3217 odsłon

W 1945 r. Polska wojny nie wygrała

Wykop Skomentuj44

75 lat temu, 8 maja 1945 r., o godz. 23.01 czasu środkowoeuropejskiego, po sześciu latach wojny ska-pitulowała III Rzesza. Zakończyła się największa i najbardziej krwawa wojna w historii ludzkości, w której uczestniczyły 72 państwa.  

Mimo że Polska była w sojuszu z państwami, które pokonały III Rzeszę, to jednak z II wojny wyszła jako kraj przegrany, przede wszystkim z powodu strat ludnościowych. W czasie tej wojny życie straciło ponad 6 mln obywateli Polski, w tym około 644 tys. wskutek bezpośrednich działań wojennych. W odniesieniu do liczby ludności były to straty największe na świecie. Wojna była też wyjątkowo tragiczna z powodu strat materialnych. Zdaniem historyka prof. Mirosława Golona „Tak niszczącego najazdu Polska doświadczyła podczas katastrofy jaką była nieprawdopodobna skala rabunków szwedzkich w XVII wieku”.

Jednak najbardziej dotkliwa dla Polaków była utrata suwerenności - po 1945 r. Polska w myśl zapisów Traktatu Jałtańskiego znalazła się w sowieckiej strefie wpływów, co na 45 lat uzależniło nasz kraj od Moskwy. Dlatego Polacy nie mają czego świętować – ani 8 ani 9 maja.

***

Jakie były odczucia, opinie i oceny Polaków w pierwszych miesiącach 1945 r. dowiadujemy się z zapisków w dziennikach prowadzonych przez bezpośrednich świadków wydarzeń.

Jesienią 1944 r., po Powstaniu Warszawskim, Maria Dąbrowska schroniła się w Dąbrowie Zduńskiej koło Łowicza. 18 stycznia 1945 r. zanotowała w swoim dzienniku:

Pomyśleć – dziś rano jeszcze byli tu Niemcy, a wieczorem jesteśmy już pod okupacją bolszewików.

Latem 1941 r., po zajęciu Lwowa przez Wehrmacht, Hugo Steinhaus, profesor Uniwersytetu Jana Kazimierza, opuścił miasto i zmienił tożsamość. Dostał dokumenty na nazwisko Grzegorz Krochmalny i wraz z żoną Stefanią zamieszkał w powiecie nowosądeckim, w wiosce Berdechów, koło miasteczka Stróże. W połowie stycznia 1945 r. nastąpił dzień, który później Hugo Steinhaus nazwał najszczęśliwszym dniem w swoim życiu - dwadzieścia cztery godziny bezkrólewia. W mieście nie było ani Niemców, ani Rosjan. „To było cudowne. Ci odeszli, a tamci jeszcze nie przyszli” – zapisał.

Pierwsi czerwonoarmiści pojawili się w Berdechowie 17 stycznia 1945 r. Domagali się jedzenia i spirytusu, gwałcili kobiety, plądrowali i rabowali wszystko, co byli w stanie unieść. Hugo Steinhaus zanotował w dzienniku:

Ze Stefą i Lidką zdecydowaliśmy się iść do Polnej. […] Na plebanii było zatrzęsienie Sowietów. Zmienili się od lwowskich czasów. Pili na umów, zaczepiali kobiety i nie agitowali tyle. Ale mieli kilka wyuczonych frazesów” „Czy wiecie, że macie własny rząd w Lublinie?”. Rabowali i kradli co się dało. U państwa Szczęśniewiczow zabrali naczynia, łyżki, mąkę, kury, zniszczyli łóżka, pościel, fortepian. […] W czwartek postanowiliśmy wracać do Berdechowa. Tam zastaliśmy nasze mieszkanie w ruinie. Podłoga była pokryta tysiącem papierów wyrzuconych z biurka, wśród nich znalazłem ten pamiętnik. Skradziono nam palta, ubrania, zegarki, bieliznę i doprowadzono do stanu żebraczego. Okazało się, że teściowa w domu sama; oddaliła się do piwnicy na pół godziny i wróciwszy, zastała u nas rabującą bandę. Część rzeczy przeniosła do siebie, ale i tamte izby napełniła banda żolnierzy i okradła szwagra z różnych przedmiotów.

Przez czwartek mieliśmy jeszcze spokój, ale w piątek, od nocy do południa, ciągle nowych gości gotujących, jedzących, śpiących, co chwile trzaskających drzwiami. W końcu zostawili nas samych w izbie o rozbitych szybach, o drzwiach niedomykających się, w zimnie, brudzie i nieładzie. Nie było mowy o goleniu, bo wszystkie brzytwy i żyletki zostały skradzione.

Płk Edward Godlewski „Garda” w meldunku sytuacyjnym z dnia 25 stycznia 1945 r.:

„Armia sowiecka wkraczając na nasz teren, pije, rabuje i kradnie. Każdy żołnierz na własna rękę – w mieście i na wsi. Równocześnie działa silna propaganda, zachwalająca rząd lubelski – Rosja i Polska to potęga. W całym terenie odbywają się mityngi, dziękczynne nabożeństwa za oswobodzenie.

Od 21 styczna w Krakowie czynne jest NKWD. Na razie czyta donosy i obserwuje. Z miechowskiego donoszą o rozstrzeliwaniu członków AK w Miechowie i Słomnikach. W Balicach aresztowano Radziwiłła, w miechowskim czterdziestu ziemian i włościan za przynależność do AK.”

Prof. Steinhaus pod datą 26 stycznia 1945 r. także odnotowuje aresztowania:

Już dziesięć dni nowego reżimu, ale ciągle jeszcze mało wiemy. Huku armat nie słychać, tabory prze-szły, front gdzieś nad Odrą. […] Aresztuje NKWD, władz polskich jeszcze nie widziano. Wizyty żołnierzy sowieckich nie ustają. Jeden z nich przyczepił się na kilka godzin, zachowywał się dość bezczelnie (był pijany). […] Rozmawiając z nimi widzi się, że chaos w ich głowach zwiększył się jeszcze wskutek wojny. […] Widzi się też nienawiść do nas, do naszych mieszkań, wygód i wygódek, do naszych drobiazgów: nienawiść zmieszaną z podziwem, po prostu nie mogą zrozumieć, że tak małą ilością pracy wytworzył się tak duży dobrobyt.

Wykop Skomentuj44
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Kultura