137 obserwujących
781 notek
1814k odsłon
  708   5

O. Jacek Salij o pojednaniu polsko-ukraińskim

O. Jacek Salij OP został uhonorowany najwyższym polskim odznaczeniem państwowym, Orderem Orła Białego. Odznaczenie wręczył w Belwederze prezydent RP Andrzej Duda, podczas uroczystości z okazji Narodowego Święta Niepodległości 11 listopada 2022 r.  

O. Jacek Salij został uhonorowany

w uznaniu znamienitych zasług dla Rzeczypospolitej Polskiej, za odważne i ofiarne niesienie posługi kapłańskiej w PRL, za wspieranie dążeń wolnościowych i wytrwałe formowanie sumień w duchu wartości chrześcijańskich, za wybitne osiągnięcia naukowe i twórcze


Jacek Salij OP urodził się 19 sierpnia 1942 r. w Budach na Wołyniu. Po wojnie jego rodzina osiadła w Piławie Dolnej, na Dolnym Śląsku. W 1957 r. wstąpił do nowicjatu dominikanów w Poznaniu. Święcenia kapłańskie otrzymał 25 grudnia 1966 r.  Polski teolog, tomista i znawca duchowości franciszkańskiej, filozof, kapłan rzymskokatolicki, dominikanin, tłumacz, pisarz i publicysta. Jest autorem kilkudziesięciu książek, rozpraw naukowych i tłumaczeń.  

Podczas uroczystości prezydent Andrzej Duda powiedział m.in.:

„[…] Ojcze Jacku, to najwyższe odznaczenie. Postawa wielkiego człowieka przez całe życie. Jeżeli ktoś wątpi, niech sięgnie do wypowiedzi różnych ludzi o różnych poglądach politycznych, często o różnym spojrzeniu na świat, o różnych też doświadczeniach – niekoniecznie wszystkich ludzi wierzących. Nie ma tam ani jednego nie tylko złego czy krytycznego słowa pod adresem Ojca Profesora, ale jest wiele ciepłych słów o niezwykłym pozytywnym ciężarze gatunkowym.

Że jest to człowiek, który niezwykle ważne, filozoficzne prawdy wiary i nauki Kościoła katolickiego potrafił i potrafi przekazać ludziom w sposób przystępny. Potrafi opowiadać św. Tomasza zwykłym językiem, jak mówią współbracia. Potrafi mówić do zwykłego człowieka tak, aby on zrozumiał, co chce rzeczywiście powiedzieć i co chce rzeczywiście przekazać.

Potrafi mówić nawet o najtrudniejszych sprawach, niezwykle trudnych – jak kwestia życia, ochrony życia, często bardzo dramatycznych decyzji, które trzeba podejmować – w sposób taki, że nawet wtedy, kiedy podejmowanych decyzji nie może ocenić jako dobre, to nie znieważa nikogo, nie uderza, szuka nici dotarcia, porozumienia, a przede wszystkim wsparcia człowieka, widząc i rozumiejąc także sferę ludzkich słabości. Ale jednocześnie będąc pewnym duchowości człowieka, która pozwala wybrnąć ze wszystkich najtrudniejszych sytuacji. I to w gruncie rzeczy uważa za swoje zadanie. To chcę podkreślić. […]”


***

Uhonorowanie o. Jacka Salija orderem Orła Białego stanowi dobrą okazję do przypomnienia treści homilii wygłoszonej przez niego 14 lipca 2019 r. podczas obchodów 76. rocznicy Rzezi Wołyńskiej w Łucku na Ukrainie:


Najpierw się przedstawię. Jestem synem ziemi wołyńskiej. Urodziłem się w sierpniu 1942 roku we wsi Budy (gmina Werba, powiat Dubno). Polacy mieszkający w tej wsi zostali napadnięci 15 kwietnia 1943 roku, a więc na trzy miesiące przed straszliwą „krwawą niedzielą”. Chutor moich rodziców był szczęśliwie dość oddalony od wsi i to nas ocaliło. Mianowicie przybiegła do nas przerażona, a rodzicom znana tylko z widzenia Ukrainka, wołając, żebyśmy uciekali, bo na wsi mordują Polaków. W maju zostaliśmy wywiezieni do Niemiec i rodzice nie mieli już okazji podziękować swojej wybawicielce ani nawet dowiedzieć się, jak się nazywa. Tak czy inaczej, wydaje się, że gdyby nie tamta anonimowa Ukrainka, prawdopodobnie zakończyłbym swoje życie jako ośmiomiesięczne niemowlę.

[…] przypomnę wydarzenie, które miało miejsce 11 października 2017 roku w rzymskiej bazylice św. Piotra. W tym dniu, podczas nabożeństwa ku czci św. Jozafata, Swiatosław Szewczuk, arcybiskup większy kijowsko-halicki, ogłosił św. Jana Pawła II „patronem świętej sprawy pojednania polsko-ukraińskiego”. Za chwilę podam kilka faktów świadczących o tym, że papież ten zasłużył sobie na to, żeby właśnie jego wybrać na patrona pojednania obu naszych narodów.

Przedtem jednak wstępna uwaga na temat samej natury pojednania. Otóż jest czymś oczywistym, że pojednanie możliwe jest tylko na gruncie prawdy. Można powiedzieć, że pojednanie stoi na dwóch filarach. Te filary to, po pierwsze, rozliczenie, czyli rzetelne poznanie i uznanie prawdy, i po drugie, przebaczenie. Jedno i drugie jest niezbędne, żeby pojednanie mogło się dokonywać. Jednak nieustannie trzeba uważać, żeby któryś z tych filarów nie zdominował tego drugiego.

Bo jeśli będziemy mówili przede wszystkim o rozliczaniu, możemy jeszcze pogłębić nasze wzajemne wrogości (zamiast je zmniejszać) i zaprzepaścić samą sprawę pojednania. Jeżeli z kolei będziemy mówili przede wszystkim o tym, żeby sobie wzajemnie przebaczyć, ryzykujemy nieautentyczność takiego nazbyt pospiesznego pojednania. Powtarzam, konieczne jest jedno i drugie.

Lubię to! Skomentuj31 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka