109 obserwujących
614 notek
1276k odsłon
2760 odsłon

Patrząc ze szczytu schodów

Wykop Skomentuj116

Oczywiście 

ci którzy stoja na szczycie schodów

oni wiedzą

oni wiedzą wszystko

co innego my

sprzątacze placów

zakładnicy lepszej przyszłości

którym ci ze szczytu schodów

ukazują się rzadko

zawsze z palcem na ustach

(Zbigniew Herbert, Ze szczytu schodów, 1956 r.)

Jak też mówi wyżej cytowany Timothy Ash nie ma wolności bez solidarności, ale i odwrotnie. Nie ma przeto opozycji między Polską liberalną i solidarną.

Tak napisał dzisiaj pewien salonowy myśliciel, który codziennie zaopatruje w intelektualna strawę wielbicieli swego talentu.  (https://www.salon24.pl/u/stary/961116,lgnienie )

Odmienną opinię wyraził wybitny myśliciel i filozof, zatrudniony na najstarszym polskim uniwersytecie, który ze zgrozą skonstatował ostatnio, że w Polsce prawo głosu mają wszyscy – ludzie inteligentni ponadprzeciętnie i znacznie poniżej przeciętnej. Głosują ludzie gotowi z czegoś rezygnować w imię wartości, dobra wspólnego i solidarności z innymi i głosują ludzie patrzący wyłącznie na swój interes osobisty, swoje dochody i kulturowe powinowactwo z kandydatami.

Tę sytuację wykorzystują politycy i w rezultacie powstają partie polityczne szukające klienteli wśród inteligentnych i myślących w sposób obywatelski oraz partie poszukujące wyborców wśród ludzi prymitywnych.

Zdaniem filozofa Jana Hartmana, taką partią poszukująca prymitywnych wyborców jest PiS. Filozof jest głęboko przekonany, że wśród zwolenników tej partii przeważają ludzie pozbawieni i cnót politycznych, i wiedzy, i rozumu. Średnia inteligencji wyborców PiS jest niższa od średniej inteligencji wyborców KE. […] PiS wygrał i nadal będzie wygrywał nie dlatego, że niewątpliwie wielu porządnych ludzi na niego głosowało, lecz dlatego, że jest partią zalecającą się do niższych warstw społecznych, które odznaczają się nie tylko „niższym kapitałem kulturowym”, lecz również „niższym kapitałem moralnym”, a więc – mówiąc po naszemu – odwołuje się nie tylko do ludzi kulturalnych, lecz także do chamów i prostaków. Zaś chamów i prostaków, którym nic a nic nie przeszkadzają złodziejstwo, nepotyzm, autorytaryzm czy ksenofobia, za to chętnie dają posłuch wulgarnej propagandzie, jest wielu.

Że cham i prostak jest potomkiem chłopa pańszczyźnianego itp., że jest jakoś tam nie do końca sam sobie winien, to wszystko jest prawda. Tylko ta prawda nie czyni z niego mniejszego chama ani mniejszego prostaka. Pijak, złodziej, wywożący śmiecie do lasu i wrzucający do pieca plastik, bijący żonę i trzymający psa na krótkim łańcuchu, warczący na Żydów i ledwie umiejący się podpisać – jest bardziej prawdopodobnym wyborcą PiS niż osoba czytająca książki, działająca społecznie, zachowująca się uprzejmie i kulturalnie, szanująca przyrodę i niekrzywdząca zwierząt. Głupiec, szowinista i notoryczny egoista też, statystycznie biorąc, raczej zagłosuje na PiS niż na KE czy Wiosnę.

Zgroza ogarnia człowieka, kiedy pomyśli, jak ten wybitny filozof i myśliciel musi się męczyć, mieszkając w kraju, w którym ponad 80% ludności pochodzi z rodzin chłopskich. Potomek rabina Izaaka Kramsztyka, zmuszony do codziennego obcowania z prostakami, których przodkowie nie pobierali nauk w chederze i jesziwie, nie zamierza respektować zakazu krytyki „osób o niskim kapitale kulturowym”, do lat ostatnich zwanych ludem, a nawet tłuszczą, opierającego się na imperatywie poszanowania godności każdego człowieka oraz na twierdzeniu, że nie istnieje żadna wina zbiorowa. Zamierza natomiast okazać ludziom [tj. Polakom] szacunek, mówiąc o głupim i zdemoralizowanym narodzie, przekupionym przez reżim i obojętnym na korupcję, nepotyzm i niszczenie państwa.

Jan Hartman jest profesorem etyki i nie zapomina o swoich powinnościach nauczania prostaczków moralności: Trzeba pogodzić się z legalnym wynikiem i uznać legalnie wybranych funkcjonariuszy w ich prawach. Ale co to ma wspólnego z oceną moralną? Czyżby to „uszanowanie woli wyborców” stało w sprzeczności z ich potępianiem? Niemoralni wyborcy dokonali niemoralnego, lecz legalnego wyboru, który musimy uznać.

Jednak „warstwy wyższe”nie powinny ustawać w wysiłkach, aby dorobić się pokolenia, w którym hołota, będąca łatwym łupem dla populistów i faszystów, będzie tylko małą mniejszością. Ale żeby tak się stało, trzeba wpierw odważyć się powiedzieć, że chamstwo i prostactwo to nasz problem narodowy i stałe zagrożenie dla demokracji.

Dlatego zacząć trzeba od takich prostych rzeczy jak pisanie artykułów przypominających, że społeczeństwo to nie tylko „dobrzy ludzie”, lecz również hołota. I że ten niewątpliwy fakt ma swoje daleko idące konsekwencje polityczne.

Profesor Jan Hartman dostrzega jednak światełko w tym ciemnym tunelu, w którym on i inni „światli Europejczycy” znaleźli się w wyniku ostatnich wyborów:

Los Polski zależy dziś od kilku osób, na czele z Tuskiem i Schetyną. Lecz w nieporównanie większym stopniu zależy od międzynarodowej koniunktury gospodarczej. Dzięki temu, że jest ona obecnie bardzo dobra, dochody Polaków też rosną. I Polacy będą głosować na PiS tak długo, jak ich kieszenie będą się do nich uśmiechać. Tylko kryzys może zmienić sytuację. Gdy Kaczyńskiemu skończy się gotówka i linia kredytowa, będzie można pomyśleć o zwycięstwie. Tak to działa. O wartościach możemy zapomnieć.

***

https://hartman.blog.polityka.pl/2019/06/01/wazny-tekst-o-glupim-narodzie-i-zakompleksionych-elitach-z-zydem-w-tle/

https://hartman.blog.polityka.pl/2019/05/27/biedron-czarzasty-i-cala-ta-kleska/

https://www.salon24.pl/u/stary/961116,lgnienie


Wykop Skomentuj116
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Społeczeństwo