109 obserwujących
614 notek
1276k odsłon
5355 odsłon

Polityka pamięci realizowana w Państwowym Muzeum Auschwitz-Birkenau w Oświęcimiu

Wykop Skomentuj29

Kościół pozostawał zawsze w rezerwie,  

jako ostatni ośrodek polskiego nacjonalizmu,

jak długo były jeszcze mozliwości działania innych osrodków.

Kościół jest dla umysłów polskich centralnym punktem zbornym,

który promieniuje stale w milczeniu

i spełnia przez to funkcje jakby wiecznego światła.

Gdy wszystkie światła dla Polski zgasły,

to wtedy zawsze była święta z Częstochowy i Kościół.

Nie należy o tym nigdy zapominać.

(Hans Frank, 2. 02. 1940 r.

Diensttagebuch des deutschen Generalgouverneurs, II-XI, k.29)

14 sierpnia Kościół Katolicki wspomina o. Maksymiliana Marię Kolbego, franciszkanina. W homilii wygłoszonej 10 października 1982 r. w Rzymie podczas Mszy św. kanonizacyjnej Jan Paweł II powiedział:

[…] Pod koniec lipca 1941 r., kiedy na rozkaz obozowego dowódcy ustawiali się w jednym szeregu więźniowie przeznaczeni na śmierć głodową - ten człowiek: Maksymilian Maria Kolbe wystąpił dobrowolnie, wyrażając gotowość pójścia na śmierć w zastępstwie jednego z nich. Gotowość ta została przyjęta - i O. Maksymilian po upływie przeszło dwóch tygodni mąk głodowych - został ostatecznie pozbawiony życia śmiercionośnym zastrzykiem w dniu 14 sierpnia 1941 r. Działo się to wszystko w obozie koncentracyjnym w Oświęcimiu (Auschwitz), gdzie zamordowano w ciągu ostatniej wojny około czterech milionów ludzi, wśród nich również Sługę Bożą Edytę Stein (Karmelitankę, Siostrę Teresę Benedyktę od Krzyża), której proces beatyfikacyjny toczy się w kompetentnej Kongregacji. Nieposłuszeństwo wobec Boga, Stwórcy życia, który powiedział: "Nie zabijaj", spowodowało na tym miejscu potworną hekatombę śmierci tylu niewinnych. Równocześnie więc nasza epoka została naznaczona straszliwym piętnem zagłady człowieka niewinnego. […]

Na to, co się stało w obozie Oświęcim (Auschwitz) patrzyli ludzie. I chociaż oczom ich musiało się zdawać, że "pomarł" towarzysz ich kaźni, chociaż po ludzku "odejście jego" mogli uważać za "unicestwienie" - to przecież w ich świadomości nie była to tylko "śmierć".

Maksymilian nie "umarł" - ale "oddał życie za brata".[…]

Franciszkanin o. Maksymilian Kolbe przybył do KL Auchwitz w końcu maja 1941 roku. Ale pierwsi duchowni katoliccy zostali przywiezieni do KL Auschwitz 14 czerwca 1940 roku, w pierwszym transporcie więźniów politycznych z więzienia w Tarnowie. W tej grupie więźniów byli księża: Józef Niemiec, Stanisław Węgrzynowski (numer obozowy 90), Stanisław Wolak (numer obozowy 327) oraz kleryk Wincenty Oberc (numer obozowy 222). Kolejną grupę 313 więźniów politycznych z więzienia w Nowym Wiśniczu przywieziono do KL Auschwitz 20 czerwca 1940 roku. W tej grupie przywieziono kolejnych duchownych, głównie jezuitów, wśród nich 10 księży, 9 kleryków i 14 braci zakonnych.

Wiktor Jacewicz i Jan Woś, autorzy pięciotomowej pracy Martyrologium polskiego duchowieństwa rzymskokatolickiego pod okupacją hitlerowską w latach 1939-1945 (Warszawa, 1977 r.) ustalili, że w KL Auschwitz osadzono 416 duchownych: kapłanów, kleryków, zakonników z różnych zakonów, siostry zakonne. Z tej grupy zginęło 236 osób (166 w Auschwitz i 70 w innych obozach, do których zostali przeniesieni), w tym 190 kapłanów, 10 kleryków, 34 braci zakonnych, 2 siostry.  

Publikacja Wiktora Jacewicza i Jana Wosia dotyczy tylko polskiego duchowieństwa i nie uwzględnia duchownych z innych krajów okupowanej Europy: Francji, Czech, Austrii. W ostatnich latach Teresa Wontor-Cichy, pracownik Centrum Naukowego Państwowego Muzeum Auschwitz-Birkenau w Oświęcimiu, na podstawie materiałów archiwalnych ustaliła, że do KL Auschwitz skierowano co najmniej 464 kapłanów, kleryków, zakonników oraz 35 sióstr zakonnych. Byli to duchowni z Polski oraz z innych krajów okupowanej Europy: Francji, Czech, Austrii. „Większość z nich straciła życie w Auschwitz lub w innych obozach, do których zostali przeniesieni” – zaznacza Teresa Wontor-Cichy.  

Duchowni byli przywożeni do Auschwitz aż do końca istnienia obozu. Nie stanowili tu jednak większej grupy, ponieważ znaczna ich część została osadzona w KL Dachau, który decyzją władz III Rzeszy stał się głównym miejscem koncentracji i odosobnienia duchowieństwa. Podobnie jak pozostali więźniowie, duchowni poddawani byli rejestracji - nadawano więźniom numer obozowy (w początkowym okresie istnienia obozu numerów nie tatuowano), określano kategorię więźnia, związaną z przyczyną aresztowania. Duchowni zazwyczaj oznaczani byli czerwonym trójkątem, przeznaczonym dla więźniów politycznych. Nie posiadali oni w obozie żadnych przywilejów, a wręcz przeciwnie, byli traktowani gorzej niż inni osadzeni. Jak wspominają byli więźniowie, kierownik obozu Karl Fritsch miał zwyczaj wygłaszania przemówienia do nowo przybyłych do obozu, w którym podkreślał, że:

Wykop Skomentuj29
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Polityka