Krakowski oddział TVP poruszył kwestię rozwieszonych przez Narodowe Odrodzenie Polski plakatów mających uczcić pamięć Eligiusza Niewiadomskiego (polskiego nacjonalistę, uczestnika wojny polsko-bolszewickiej, człowieka kultury i zabójcę pierwszego prezydenta RP Narutowicza).
Oczywiście w materiale pominięto wszelkie konteksty historyczne i atmosferę w kraju po wyborze Narutowicza. Przypomnijmy w skrócie, że prezydenta wybierało wtedy Zgromadzenie Narodowe (sejm i senta) a nie obywatele w wyborach powszechnych, Narutowicz (ateista i mason) wygrał dzięki głosom lewicy i mniejszości narodowych, większość głosów polskich była za hrabią Maurycym Zamoyskim. W kraju wybuchły zamieszki i oznaki niezadowolenia. W tej atmosferze Eligiusz Niewiadomski dokonał zamachu na życie prezydenta, którego uznał za symbol hańby dla odrodzonego państwa polskiego. Sam powiedział, że Narutowicz stał się ofiarą złego wyboru.
Niewiadomski został skazany na karę śmierci, której sam dla siebie zażądał, zaraz po zamachu w warszawskiej Zachęcie dobrowolnie oddał się w ręce policji. Karę śmierci wykonano rankiem 31 stycznia 1923 roku, przed egzekucją nie zgodził się na zawiązanie oczu oraz przywiązanie do słupka, stał tak by ułatwić plutonowi egzekucyjnemu trafienie. W jego pogrzebie wzięło udział około 10 tysięcy osób, został pochowany na Powązkach.
Oczywiście jedyne co poruszono w telewizji to fakt zabójstwa. Potem wypowiedziały się „autorytety”. Działaczka stowarzyszenia Nigdy Więcej stwierdziła, ze sprawą rozwieszania plakatów powinna się zająć prokuratura. Ciekawą teorię wysnuł też znany filozof Jan Hartman, który oczywiście akcję skrytykował i stwierdził, że plakaty nawołują do zabicia urzędującego prezydenta Bronisława Komorowskiego.
Pozostaje jedynie drżeć co tak tęga głowa Pana Hartmana może jeszcze wymyślić.




Komentarze
Pokaż komentarze (17)