Dalszy ciąg euro-hucpy w naszym kraju trwa. Donald Tusk stojący na czele rządu RP sprawującej o 1 lipca do końca roku prezydencję w Unii Europejskiej wygłosił dziś w Parlamencie Europejskim huraoptymistyczne i tzw. euroentuzjastyczne przemówienie. Ku zaskoczeniu a może raczej wyrachowaniu obozu rządzącego nie wszyscy chwalili niedoszłego cudotwórcę, cudów jak nie było tak nie ma, ale to nie przeszkadza premierowi czynić się cudotwórcą tym razem całej UE. Można by więc zapytać skoro jest tak dobrze to czemu jest tak źle i czemu nie wszyscy wiwatują.
Fakty są takie, że wśród polskich cudów również za wstawiennictwem UE upadły polskie stocznie, polscy rybacy mają straty, ścigani są górale produkujący oscypki poza szlakiem oscypkowym a polskie zadłużenie wzrosło o 300 mld. Dorzucając fakt szalejącej drożyzny pan premier najchętniej wepchnąłby nas do upadającej na naszych oczach strefy euro. Ale jakby nie było trzeba być optymistą, przecież polska pod rządami Tuska z pesymizmem kojarzyć się nie może. Elementem tego optymizmu ma być bezwarunkowe zadowolenie z naszej obecności w UE, mamy nie krytykować rządu w czasie prezydencji, mamy nie mówić o długach, mamy nie podważać tych wszystkich sukcesów, sukcesów których nie potrafię dostrzec i myślę, że nie tylko ja. Mandaryni PO próbują już uczynić z niej coś na kształt grona mającego pełnię władzy, obejmującego wszystko i wszystkich, próbują ewidentnie doprowadzić do sytuacji w której nikt już nie będzie sobie wyobrażał, że na czele państwa polskiego może nie stać PO. Propaganda sukcesu niemal jak za Gierka jest najsilniej strzeżoną i promowaną rzeczą w kraju. Media rozpływają się nad świętowaniem prezydencji, krzyczą o zielonej wyspie a opozycja cóż, to albo wariaci albo ludzie chorzy z nienawiści, tak czy inaczej kto nie zgadza się z linią PO raczej nie ma czego szukać w nowej europejskiej Polsce, w Eldorado jakie przygotował na premier Tusk.
Dziś widzieliśmy kolejny etap tej propagandy, każdy kto sprzeciwił się Tuskowi to albo nieuk jak Stefan Niesiołowski nazwał brytyjskiego europosła Nigela Farage'a albo człowiek szkodzący interesowi polski jak wszyscy grzmią w stronę posłów PiS, którzy odważyli się podnieść rękę przeciwko władzy tuskowej. Nie ważne czy krytyka ma pokrycie w rzeczywistości czy nie, ważne, że była wymierzona w tą słuszną opcję, na dodatek w czasie prezydencji. Niestety ale Tusk sam jest sobie winien, że ta prezydencja przypada na okres kampanii, to nie chciał wyborów przed prezydencją. Teraz sam ją w kampanii wykorzystuje, ba jestem pewien, że pojawi się głos, że kto głosuje w czasie prezydencji przeciwko Tuskowi ten godzi w interes Polski i destabilizuje naszą prezydencję, za jakiś czas znajdzie się inny powód by Tuska nie krytykować, a to jak powiedział poseł Sekuła, nie należy atakować bo rząd jest koalicyjny i nie może robić reform, a to nie krytykować sytuacji w państwie bo to nie służy jak zrobiono po słowach ojca Rydzyka.
Nie należy też drążyć sprawy Smoleńska bo to zdaniem obozu rządzącego albo nekrofilia, albo obłęd albo jeszcze coś innego. Należy zatem zapytać jak krytykować ten rząd, kiedy ewentualnie wolno go skrytykować i gdzie na taki luksus można natrafić najlepiej tak, żeby nie obawiać się kto o 6 rano zapuka do drzwi.
Co do prezydencji to nazywanie jej sukcesem jest zwyczajnie śmieszne, po pierwsze dlatego, że ona należy się wszystkim krajom UE po kolei, po drugie Tusk już dał do zrozumienia, że my jako Polacy na tym nic nie zyskamy, po trzecie po wejściu w życie traktatu lizbońskiego prezydencja została poważnie uszczuplona jeśli chodzi o kompetencje, zresztą na mocy traktatu którego wprowadzenia domagał się pan Donald Tusk. Ale przecież po co się zajmować takimi szczegółami, przecież jesteśmy zieloną wyspą, wszystko jest fajnie, krytykując niszczymy ten cudny nastrój, a to przecież obciach. Pozostaje zatem klaskać na koncertach Kuby Wojewódzkiego, przecież kto tak godnie będzie reprezentował Polskę jak osoba wtykająca polską flagę w psie odchody. Ci którzy chcą narzekać muzą mieć nadzieję, że następne wybory wygra PiS, wtedy będzie można krytykować rząd nawet zatkany zlew.



Komentarze
Pokaż komentarze (2)