Od kilku dni mamy sytuację w której w pierwszych szeregach medialnych informacji jest norweska tragedia z ostatniego piątku i sytuacja po niej. Tradycyjnie już dramat z Norwegii jest wykorzystywany przez rozmaite środowiska walczące z tzw. "prawicowym ekstremizmem". SLD i lewicowa młodzieżówka pokusiły się wręcz o żądanie zaostrzenia walki z "ekstremistami". Pojawia się głos, że nauczanie ks. Natanka, oczywiście błędne i z tego powodu ks. Natanek został ukarany suspensą, to już krok od powtórki z Norwegii.
Cała sprawa jest szyta bardzo grubymi nićmi, bo sprawca zamachów nie jest ani nacjonalistą przynajmniej w rozumieniu takim w jakim działają narodowcy w Polsce przeciwko, którym od lat swoją propagandę kierują lewica i liberałowie choćby spod znaku GazWybu. Jak na razie to wiemy, że norweski terrorysta Breivik był członkiem masonerii przeciwko której ruchy narodowe i prawicowe na całym świecie występują, jest zwolennikiem tzw. praw homoseksualistów przeciwko którym też wymienione wyżej środowiska występują, jest też wielkim miłośnikiem Izraela tak krytykowanego przez wiele osób na całym świecie w tym nacjonalistów. Gdzie zatem te prawicowe i nacjonalistyczne poglądy Breivika? Czy człowiek zafascynowany masońskimi mitami, okultystyczną symboliką i występujący w masońskich fartuszkach może być porównywany z prawicowcami, narodowcami, konserwatystami itd.?
Jeśli być szczerym to raczej te środowiska, które najwięcej krzyczą o tolerancji, faszystowskim zagrożeniu etc. maja z nim więcej wspólnego. To przecież oni tropią antysemityzm nawet w najbardziej komicznych sytuacjach. To przecież ta lewicowo-liberalna ideologia promuje homoseksualizm i doprowadziła do sytuacji w której ten morderca może wyjść z więzienia po 21 latach. Co ciekawe nikt w związku z tym faktem nie wzywa do zaostrzenia stosunku do masonerii, syjonistów czy środowiska walczących o "prawa gejowskie". To również te środowiska nie potrafią zaakceptować tego, że ich polityka multi-kulti ponosi porażkę i jest przyczyną problemów społecznych i ekonomicznych.
Kiedy w grudniu 2000 roku w Szwecji przez gang imigrantów został zamordowany 17 letni Daniel Wretström pod pretekstem tego, że był nietolerancyjnym rasistą a w praktyce miał prawicowe poglądy i był przeciwnikiem wielokulturowści w Szwecji sprawcy otrzymali żenująco niskie kary. Warto dodać, że sama zbrodnia była poprzedzona wielotygodniową nagonką na wszystkie ruchy odstające na prawo od wiodącego prym lewicowo-liberalnego nurtu. Co ważne w tym samym dniu premier Szwecji w jednym z wywiadów powiedział o nacjonalistach "zmiażdżymy ich". Główny sprawca mordu nie odpowiedział za swoje czyny gdyż stwierdzono, że działał pod wpływem szaleństwa, jego pomocnicy otrzymali kary od 48 godzin prac społecznych do ok. 700 zł grzywny a jeden z nich rok więzienia w zawieszeniu. Wówczas nikt nie wzywał do zmiany panującej w Europie polityki, nikt nie wzywał do refleksji na fanatyczną liberalizacją prawno-obyczajową. Dziś wszyscy strzelają do środowiska nie mającego nic wspólnego z norweskim terrorystą, środowiska atakowanego przez wiele lat, spadkobierców wykreślanego z kart historii obozu narodowego.
Kolejny główny problem wg liberałów to oczywiście dostępność broni, nie wzywam tutaj do tego, by broń można było kupić tak jak pudełko zapałek ale był minister sprawiedliwości w rządzie PO, Andrzej Czuma zauważył, że gdyby ktoś na wyspie na której Breivik dokonał masakry miał broń ocalił by kilkadziesiąt osób.
Ale mamy kolejny dowód, że obóz lewicowy i liberalny niczego się nie nauczy, wyznaje on bowiem zasadę, że z porażki można zrobić zwycięstwo, tak jak nie dostrzega czy nie chce dostrzec swoich porażek w polityce integracji europejskiej tak nie chce dostrzec ich również w polityce zapraszania tutaj kolejnych imigrantów, co jakiś czas wywołujących zamieszki i problemy, najlepszym przykładem jest tutaj Francja gdzie co jakiś czas dochodzi do kilkudniowych walk ulicznych wywoływanych przez imigrantów, kolejny przykład to zamachy terrorystyczne choćby w Madrycie i Londynie. Wtedy nikt nie mówi o krokach zaostrzających.
Jestem ciekaw jak w tym roku będzie wyglądała kampania GazWybu w okolicach 11 listopada, w zeszłym roku udało im się doprowadzić do zagrożenia dla wielu ludzi i ogólnie żenującego spektaklu w Warszawie, którego przyczyną była walka z niezlokalizowanym faszyzmem. Podejrzewam, że tragedia Norwegii będzie tu wielokrotnie wykorzystywana mimo, że całkowicie bezpodstawnie.



Komentarze
Pokaż komentarze (7)