Ja wiem, ze co co obserwuja z daleka, moga czegos nie dowidziec. Gorzej jesli obserwator ma odleglosc zasadna ale jest z daleka od PRAWDY albo od zdrowego rozsadku.
Poniewaz uwazam ze w przypadku naszego kolegi mamy do czynienia z wersja #2, znajac zycie polemika na argumenty prowadzilaby daleko ale na amnowce. Wiec polemike pomijam.
Podkreslam jedynie FAKT.
Jak bezradny musi byc czlowiek ktory dla tezy , ktora nieszczesnik otrzymal do przekazania salonowemu "pospolstwu" musi sie podpierac tak swieta osobistoscia jak Adam Boniecki.
Przy takiej drodze jaka przeszedl :– katolicki prezbiter, generał zakonu marianów w latach 1993-2000, redaktor naczelny Tygodnika Powszechnego, publicysta Gazety Wyborcze i obecnie blogoslawiony przez ITI, powinien byc na prostej drodze do kanoznizacji , a kazde jego slowo traktowane jako dogmat. Szczegolnie jego peany na czesc New Age,jakie slyszalem w radio.
Czy mozna kwestionowc choc jedna litere choc jedna mysl jego.
Pan obserwator podpiera sie staruszkiem w dowodzeniu tezy iz KRZYZ to nie Krzyz. Ale kawalek drewna do rozpalania nienawisci do PO i mlosci do PiS. Ciekawa teoria.
Tak czy inaczej trzeba odprawic egzorcyzmy na modlacymi sie wokol takiego krzyza. Nie wiem tylko czy odprawi je jeszcze Boniecki czy egzorycyzmy obserwator & consorcios na Salonie, wystarcza.
Na wszelki wypadek krzyknijmy: A kysz , Jarek, a kysz.
PS. Moze jutro na znak ZGODY pojdzie sie przy Krzyzu pomodlic. Katolik przeciez jest, jak sam mowil.


Komentarze
Pokaż komentarze (4)