Wyszedł gajowy przez lesniczówke , zaniepokojony niespotykanym gwarem. Okazało się , że to przyjaciele poprzedniego nadlesniczego, ktory polecial na polowanie i nie wrócił, a ktorzy chcieliby aby jakoś to godnie upamietnić.
Gajowy, jak to człowiek lasu sam polowania tęz lubił , bo stanowią doskonałą odskocznię od nudnawego sadzenia szkółek i niebezpiecznego uganiania się za kłusownikami, ale upamiętnianie poprzednika to zbyt wiele jak na jego pierwsze wrażenie.
A poza tym , miejsca malo więc może się zdarzyć , ze przyszlości jego zwolennicy moga już takiej okazji nie mieć bo metraż jest mimo wszystko ograniczony.
Dla relaksu postanowił więc sam oglosić polowanie. Polowanie z nagonką.
Na początek ogłosił ,ze obiekt polowania należy z podwórka przepędzić ,aby się czasem komu krzywda nie stała.
Po odtrąbieniu przyczaił się na ambonie i cichutko czekał na idealny strzał do kaczki. Wiadomo bowiem, że gdy narobi się hałasu na bagnie, kaczka wcześniej czy później wyfrugnie. Tym bardziej że na bagno przyjechała,niezależnie od zatrudnionej nagonki z miejscowych, hałaśliwa wycieczka podobno aż z Bił_go_raju.
Na razie wygląda na to, że wszystko w tym piekielnym bagnie utknęło. Wszyscy się ze sobą kłócą, kto ma iść pierwszy. Jeden ustępuje miejsca drugiemu zupełnie jak Pawlak z Kargulem w " Sami Swoi" na polu minowym.
Prawdę mówiąc to faktycznie nie tylko bagno, ale i pole minowe a jakże też.
No i dlatego mamy z teraz z tym wszystkim istny "krzyż pański".


Komentarze
Pokaż komentarze (9)