Annę obudziło zimno. Wilgoć ją spowiła, a do jej obolałej głowy zapach stęchlizny doleciał zanim otworzyła oczy. Stuknęła palcem w podłoże. Beton. Cichutko westchnęła. Wiedziała, że jest całkiem bezbronna, a do tego mocno otumaniona, bo nawet ból głowy dobijał się do jej świadomości jak przez szybę kuloodporną. Myślenie bolało i bynajmniej nie dlatego, że przygotowywała się w liceum pod kątem nowej matury. Litery w mózgu z trudem układały się w zdania. Starała się ocenić sytuację. Wiedziała, że leży na betonowej podłodze i że czuje dyskomfort, powodowany głównie zimnem górnych partii ciała, któremu podkoszulek na ramiączkach nie mógł poradzić. Dolne partie ciała zaś były sprawą problematyczną.
- Chole...ra. Ja nie czuję nóg.
Przytomność wracała powoli. Najpierw w postaci dzikiego rwania w kości ogonowej. Musiała leżeć w tej pozycji przez wiele godzin. Była w stanie ustalić dotykiem dłoni, że obie nogi są na swoim miejscu, ale lewa nie reaguje na bodźce. Anna otworzyła oczy chcąc się przemieścić, ale głowa bezwładnie opadła jej na plecaczek.
- Hmm, ktoś mi podłożył poduszeczkę - wyszeptała, chcąc usłyszeć swój głos w tej ciszy. Chciała się przekonać, że może mówić.
- Dzień dobry! - odpowiedział jej po hiszpańsku aksamitny, męski głos, wyraźnie przepełniony radością.
Kolejne nieprzyjemne uczucie: ktoś ją obserwuje zmagającą się z własnym ciałem jak niedokrojona dżdżownica na biologii. Tym bardziej próbowała wstać, by pokazać, że wszystko jest w porządku. Podniosła szyję, wsparła na łokciach, ale nagły wir w głowie kazał jej się poddać. Pisnęła zniecierpliwiona.
- Długo się nie budziłaś. Już się bałem, że coś się stało. Tej nogi, w którą uderzyłaś się pięścią, nie poczujesz, bo dostałaś znieczulenie. Lekarz wyciągał ci kulkę z kolana.
- Kulkę? Miałam w kolanie kulkę? A potem lekarz kazał mi leżeć w ciemnej, wilgotnej piwnicy? - Anna zatęskniła za starym Kwiatkowskim z Wałbrzycha.
- A spodziewałaś się zakwaterowania w królewskim apartamencie w hotelu na Manhattanie?
Anna leżała przez chwilę bez ruchu próbując uspokoić oddech i zmierzyć się z nowymi informacjami.
- Nic nie pamiętam. Chyba dostałam jakąś pigułkę gwałtu.
- Kto by cię tam chciał gwałcić, nie pochlebiaj sobie - nowy znajomy zaśmiał się z własnego żartu. Przy braku odpowiedniego zrozumienia ze strony rozmówczyni kontynuował:
- Kocham inaczej i dlatego w ogóle mnie nie obchodzisz. Ja wiem, co tam u was w Polsce piszą o gejach. Nawet Elton John musiał przyjechać na koncert by bronić uciśnionej mniejszości. Ale nie jestem gejem, jakiego oglądasz w telewizji czy w magazynach. Nie jestem najlepszym przyjacielem Sarah Jessiki Parker w "Sex and the City", który nosi za nią zakupy, ani nie jestem wydepilowanym cacuszkiem w różowych majtkach i skórze w płatnym serwisie internetowym. Zaraz mnie zobaczysz, tylko nie machaj szyją, bo miałaś lekkie wstrząśnienie mózgu i zszywali ci łuk brwiowy. W moim zawodzie mniejszość seksualna jest strasznie dyskryminowana i w związku z tym uważam, że za moje zaangażowanie dla sprawy powinienem dostać pokojową nagrodę Nobla. Może nie prowadzę wojny z Afganistanem, ale za to prowadzimy wojnę z Rafaelem Valenzuelą i jego ekipą, łatwo też wcale nie jest - bajzel podobny. Oni też handlują opium i mają terrorystów - tu nowy znajomy nabrał powietrza. - O, takich jak ty. Pamiętasz, że wydłubałaś Victorowi Sanchezowi oko nożyczkami?
- Z..zrobiłam... co? - Anna wydukała po kilkunastu sekundach. - Nie pamiętam.
- Aha, bo w każdym razie on prosił mnie o przekazanie tobie, że on pamięta.




Komentarze
Pokaż komentarze (12)