Nathii M. Nathii M.
44
BLOG

"Przyjaźń", odc. 7

Nathii M. Nathii M. Kultura Obserwuj notkę 2

Szuranie i niezidentyfikowane dzikie wrzaski na korytarzu wskazywały, że nowo przybyli nie mieli wobec siebie przyjaznych zamiarów. Anna zgodnie z poradą Alfonso Jose zostawiła rozpacz na dogodniejszą porę. Czym prędzej obróciła się na bok, licząc, że uda jej się dojrzeć, co to za rozróba. Postanowiła podpełznąć do kraty w swojej celi. Pięć metrów zdawało się dystansem nie do przebycia przy skrajnym wyczerpaniu i z praktycznie unieruchomioną kończyną.

- Dasz radę, tu nie PZPN, z tobą o wiele gorzej być już nie może - pocieszała się w myśli.

Łokciami łapała kolejne fragmenty powierzchni. Zdrową nogę wcisnęła pod kontuzjowaną. Brzuch twardo rył po betonie, a naskórek się ścierał mimo koszulki. Wreszcie dotarła do kraty oddzielającej jej celę od korytarza. Po drugiej stronie podobna klitka stała pusta. Anna zauważyła, że całe więzienie w rezydencji było spore, a cel mieściło się w nim kilkanaście. Nie mogła dostrzec jednak, czy którakolwiek była zamieszkała. Ona sama leżała przy ścianie budynku. Pamiętała z przekazów Juana Carlosa, że piwnica ma wysoki sufit i składa się z dwóch części. Z wnętrza domu wkracza się na antresolę, z której widać korytarz oraz zabudowane dachy miejsc izolacji. Kręcone schody sprowadzają do przedsionka, gdzie na kanapie przy skąpym świetle urzęduje zazwyczaj Fonsie lub podległe mu osoby odpowiadające za porządek na terenie obiektu. Całość jest urządzona w betonie według jakichś modernistycznych wzorców. Na piętrach podobno wystrój jest zupełnie inny.

Trzech osiłków przytaszczyło na środek pomieszczenia krzyczącego mężczyznę. Urywki słów, które Anna wychwytywała z kakofonii głosów i ciosów wskazywały, że ofiara od dłuższego czasu jest winna oprawcom pieniądze. Fonsie ich szybciutko wyminął i wrócił do swojej nowej koleżanki. Przykucnął naprzeciwko jej twarzy przy kracie, zasłaniając widok.
- Zaraz tu przyjdzie pan Zuleta.
Oczy chłopaka zmieniły się w błyszczące gwiazdki. Świadomie lub nie, zaczął poprawiać fryzurę. Anna mimo woli parsknęła śmiechem.
- On ci się po-do-ba!
- No wiesz, jak możesz mówić takie rzeczy...
- Przecież widzę! I słyszę, jakim rozanielonym głosem o nim opowiadasz! - z trudem powstrzymywała chichot. - Nic bardziej romantycznego, naprawdę... chi, chi, chi!
- Jestem przeciwnikiem romansów w pracy - Fonsie spiekł buraka i patrzył w podłogę.
- A tu lipa! Bo on lubi dziewczynki! - Anna drwiła dalej.
- On nikogo nie lubi - zmartwił się Fonsie. - Widziałem go z kilkoma blond modelkami... ale to był tylko seks, nic więcej.
- Z tobą będzie prawdziwa miłość?
Widząc, jak zmienia się mina chłopaka, Anna się zasłoniła ręką.
- Żartuję, żartuję... nie bij! - mrugnęła do niego.
- Tak więc, jak już wspominałem, romanse w pracy nie wychodzą nikomu na dobre. Pewnie nikt z nas by się o tobie nie dowiedział, gdyby Juan Carlos nie wyśpiewał panu Zulecie informacji na twój temat w tej oto celi. Twoje imię, nazwisko, adres, wiadomość, że trzymałaś kartki z planem wewnątrz materaca w łóżku... po prostu wszystko, wszyściutko - chwalił się Alfonso Jose i profilaktycznie pochłonął miętową gumę do żucia.
Anna posmutniała. Umiesz liczyć, licz na siebie.
- To teraz przynajmniej się przekonaliście, że w materacu nic od dawna już nie chowam...

Odcinek 1

Odcinek 6

Odcinek 8

Nathii M.
O mnie Nathii M.

C'est moi.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (2)

Inne tematy w dziale Kultura