Nathii M. Nathii M.
45
BLOG

"Przyjaźń", odc. 11

Nathii M. Nathii M. Kultura Obserwuj notkę 2

Znieczulenie przestało działać, a adrenalina stopniowo opuszczała organizm. Jej miejsce zajmował ból. Tępy, wypełniający każdy nerw i każde ścięgno ból. Potrafił zmęczyć. Wyczerpana Anna próbowała zasnąć na siedząco, lecz wtedy, dla odmiany, cierpienie ją wybudzało. Próby zajęcia myśli czymś przyjemnym nie dawały efektu. Bo jak tu nie marzyć o mineralnej w oszronionej szklance, z cytrynką na brzegu? W rogu stał, jak wyrzut sumienia, sedes z rezerwuarem.
- Sanchez musi tu przyjść i mi pomóc! Niech no on się wykaże operatywnością! Przecież kupi sobie drugie oko... gdzie tam, ja mu kupię i własnoręcznie włożę - obiecywała w myślach. - Nie może być tak, że więcej serca ma dla mnie Fonsie Gonzalez! Konwencji genewskiej ten psychol nie podpisywał. Kurde, zazdrośnik jeden, pieprzony, z zespołem Otella. Gdzieżby się tam do mnie Zuleta uśmiechał. Pewnie się cieszył, że miał do kogo strzelać. Chociaż... Jeżeli Fonsie miał rację? Czy mogłabym to jakoś wykorzystać? Plan F?

Zadaniem niecierpiącym zwłoki było dotarcie do wodopoju. Ubikacja cuchnęła przeokropnie. Anna pokuśtykała w jej kierunku, próbując się pocieszać:
- Ludzie musieli się bardziej upodlić od ciebie, i dla ważniejszych spraw...
Nie poprawiło jej to zbytnio humoru ani nie udzielało informacji o składzie chemicznym i biologicznym wody z piwnicznej rury. Obawa przed zatruciem powstrzymała ją przed desperackim krokiem.
- Nie po to człowiek wytrzymuje psychicznie jabłko na swojej głowie naprzeciwko kolumbijskiego Wilhelma Tella, żeby się potem samounicestwiać gronkowcem. Kto mi tu pomoże, jak zacznę rzygać? Pan obrażalski? A może pan elegancik?
Anna liczyła na opiekę. Ktoś musiał w końcu do niej przyjść. Wiedziała, że jest im potrzebna. Tylko, że to wszystko trwało tak długo... Dziewczyna postanowiła urządzić sobie łóżko złożone z plecaka i porozrzucanych ubrań Juana Carlosa. Położyła się na spodniach i koszuli, a przykryła marynarką. Ściskając plecak zaadaptowany do roli jaśka uroniła łzę nad losem zmarłego.
- Juan Carlos to był dobry zbir... Co takiego ten sadysta z Medellin mu zrobił? Biedak, na pewno strasznie cierpiał. Ciekawe, ile zostało mu świadomości do samego końca... No, i czy myślał w co mnie pakuje. Ale ja się za niego odegram. Elegancik pożałuje, że go w ogóle dotknął. Zginie jeszcze marniej. Ja to wiem.

Zasnęła z wycieńczenia. Spała trzy, może cztery godziny. Straciła rachubę czasu. Pobudka była koszmarna. Wiry w głowie jak w Trójkącie Bermudzkim i rozpalone czoło, którym można ogrzać koło podbiegunowe. Pac, pac, pac - stukały męskie obcasy po korytarzu. Zatrzymały się przed kratą. Syk gazu ulatniającego się z zapalniczki przeraził Annę. Miała wrażenie, że wszystko wokół jest polane benzyną i ktoś przyszedł, by ją podpalić. Niższy dźwięk powstały przy zetknięciu tytoniu z ogniem wskazywał jednak na tradycyjne odpalenie papierosa.
- Nie śpij, bo cię okradną - zażartował palacz.
Anna nawet się nie obróciła. Nie miała siły. Słowa pofrunęły obok niej.
- Palisz? Paskudny nałóg, powinienem rzucić. Nie musiałbym chodzić do dentysty na wybielanie zębów. W ogóle nie musiałbym tak często tam chodzić. On zawsze włoży szpikulec w szkliwo i nagle znajdzie dziurę w zdrowym zębie. Gdybym nie został gangsterem, chyba bym został dentystą...
Dziewczyna uśmiechnęła się mimo woli. Pamiętała pierwszego papierosa wypalonego na błotnym klepisku pod balkonami, żeby się poczuć dorosła - tak jak dorosłe były wszystkie inne dziesięciolatki. To nic, że gryzący dym rwał płuca. "Dorosłość boli" - trafnie podsumowała wówczas Lola z właściwym sobie poetyckim zacięciem.
- Rzuciłam dwa lata temu. Było ciężko - Anna powiedziała cicho, ledwie słyszalnie.
Kiedy w szkolnej toalecie, w której można siekierę zawiesić w powietrzu, koleżanki z liceum z tzw. dobrych domów dopiero zaczynały przygodę z używkami, Anna już postanowiła z tym skończyć. Dorosłości miała aż w nadmiarze. Jedyne, czego potrzebowała, to zdrowia i siły, aby jej podołać.
- Więc już wiemy, że możesz wytrzymać dwa lata bez palenia. Teraz badamy, ile potrafisz wytrzymać bez picia.
Pan Zuleta odkręcił przyniesioną przez siebie butelkę wody mineralnej "Poland Spring" i wylał część jej zawartości na ziemię. Anna wstrzymała oddech. Co za marnotrawstwo...

Odcinek 1

Odcinek 10

Odcinek 12

Nathii M.
O mnie Nathii M.

C'est moi.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (2)

Inne tematy w dziale Kultura