- Wygodnie ci tam na tym betonie? - pan Zuleta próbował podtrzymać upadającą konwersację.
Anna chciała się zaprezentować najhardziej jak to możliwe, więc poprzysięgła sobie za wszelką cenę nie dać po sobie poznać, jak bardzo cierpi. "O nie, nie dam ci tej satysfakcji. Próbuj dalej swoich sztuczek, zaręczam, że żadna nie zadziała" - obiecywała w myśli.
- Nie jest źle, mam w tym wprawę. Kiedy uciekałam z domu, sypiałam w gorszych warunkach. A potem szłam na lekcje i nikt nie miał prawa zobaczyć, że coś było nie tak. Przyznaję, że w Wałbrzychu mogłam chociaż zwędzić na śniadanie coś z "Biedronki", a tutaj w Bronxville... wie pan, chyba nie macie "Biedronki"?
Dyskont spożywczy ulokowano w dogodnym położeniu przy "kwaterze zastępczej" Anny i Loli, czyli tuż obok cmentarza przy ul. Moniuszki. Mieszkańcy miasta mówili, że to "Krematorium Biedronka". Sam urządzony ad hoc "hotel" był o tyle przyjazny, że sąsiedztwo nie zachowywało się nazbyt rozrywkowo. Ciekawe, co dziś słychać u najbardziej czadowego grabarza świata, czyli pana Mietka. Kiedyś jakiś pijaczyna wczesnym świtem dostał się na teren cmentarza i zaczął chodzić za panem Mietkiem wyjąc wniebogłosy, udając zombie. Grabarz nic sobie z tego nie robił, póki potępieniec nie próbował wyleźć z powrotem przez bramę. Pan Mietek zdzielił go grabiami przez plecy z komentarzem: "Straszyć sobie możecie, ale nie wyłazić mi poza ogrodzenie".
Santiago Zuleta zaciągnął się papierosem. Wypuścił głośno dym z ust i zapytał:
- Dlaczego uciekałaś z domu?
Anna zastosowała politykę grubej kreski. Było, minęło i z przyczyn obiektywnych nie wróci. Co jego to obchodzi?
- Rozdzielmy sprawy personalne od biznesowych. Na tematy prywatne się nie wypowiadam. Zresztą, na biznesowe też nie - zapowiedziała odginając szyję w jego stronę.
Krople potu rozświetlały jej lico. Oczy sprawiały wrażenie zamglonych, nieobecnych. Kolumbijczyk pstryknął petem w kierunku kałuży i bez słowa wyszukał kluczyk do zamka w wewnętrznej kieszeni kolejnej ze swoich licznych białych marynarek. Anna cicho jęknęła, gdy otwierał drzwi. Naciągnęła na twarz swoje przykrycie. Pan Zuleta nie kłopotał się z zamykaniem bramy - wręcz przeciwnie, zostawił ją otwartą na oścież i do tego z kluczem w środku. Z wypełnioną w połowie butelką "Poland Spring" kucnął przy dziewczynie. Zamierzał wygłosić przemowę, ale nabrał tylko powietrza i odpuścił sobie ten plan.
- Daj to... głupia - delikatnie zdjął jej z buzi marynarkę Juana Carlosa.
Anna zamknęła oczy. Wtuliła się w plecak. Santiago klęknął, żeby sobie ułatwić zadanie ("Moje spodnie! Co ja robię! Nigdy więcej tequili z lemoniadą!"). Położył jej dłoń na rozpalonym policzku. Mimo wysokiej gorączki gęsia skórka pokryła jej całe ciało.
- Związek zawodowy prowadzi głodówkę z powodu obcięcia racji żywnościowych? Przestań zgrywać bohaterkę, chcę ci dać pić.
Pomimo całego obrzydzenia, jakie czuła do pana Zulety, Anna posłusznie otworzyła usta w oczekiwaniu na strumień kojącej wody.
- Przekręcisz się tu w tajemnicy i nawet nas o tym nie raczysz poinformować - zauważył zrezygnowany Santiago. - Każę Fonsiemu się tobą lepiej zaopiekować. Wtedy dopiero porozmawiamy.
Pomógł Annie się podnieść i trzymał szyjkę butelki przy jej ustach. Podtrzymywał jej kark, czując, że ciało bez asekuracji grzmotnie o glebę ruchem swobodnie opadającym. Dziewczyna zmrużyła powieki delektując się pysznym smakiem zimnej źródlanki. Gardło pompowało jak łapczywa wodna elektrownia. Przy niemal pustym opakowaniu Santiago wplótł palce we włosy Anny i subtelnie odchylił do tyłu jej głowę. Wcisnął głębiej w jej usta końcówkę butelki. Do środka wpadło jeszcze kilka kropel. Po usunięciu obiektu dziewczynie z buzi, strzepnął resztkę wody na jej twarz. Anna skierowała wzrok na pana Zuletę i oblizała usta. On się uśmiechnął. Tym razem w sposób niepozostawiający złudzeń. "Dobrze, że Fonsie tego nie widział" - pomyślała i nie obroniła się przed krótkim atakiem chichotu. Zażenowany Santiago puścił jej głowę. Rzucał wzrokiem po ścianach i podłodze, zanim ściągnął marynarkę.
- Przykryj sobie tym nogi.
69
BLOG




Komentarze
Pokaż komentarze (9)