Nathii M. Nathii M.
56
BLOG

"Przyjaźń", odc. 14

Nathii M. Nathii M. Kultura Obserwuj notkę 8

Nagle a niespodziewanie w najbardziej ponurej spośród piwnic Bronxville zrobił się tłok, zupełnie jak na nominalnie pustej szosie, kiedy chcesz ją w pośpiechu przekroczyć.
- Kogo ja tu widzę? Fonsie! Felipe! Mordy wy moje! - wykrzyknął ze schodów właściciel zakładu pogrzebowego, Pedro Salgado.
- Mordy to Fonsie... mnie do tego nie mieszaj - skonkretyzował lekarz.
- A propos mord, znaczy się, mordów... - mówił Pedro - bardzo się spieszę, ale słyszałem, że jest coś do zabrania. Mogę wołać chłopaków?
- Tak, towar dzisiaj macie w pojemniku na piasek z narysowanym czerwonym krzyżem - wyjaśniał Fonsie.
- No, a ta dziewuszka kiedy będzie do zabrania?

Pedro Salgado zjawiał się jak sęp czekający na co smaczniejsze kąski. Nierzadko mało delikatnie dawał do zrozumienia tutejszym pensjonariuszom, że nudzi go przeciągające się oczekiwanie na ciała, które według jego harmonogramu powinny być już dawno pokwitowane i rozliczone. Anna wykazała zainteresowanie z perspektywy swojej celi. Podeszła do jej rogu, lecz nawet wtedy nie była w stanie niczego dojrzeć, bo kąt na to nie zezwalał. "Przestańcie ględzić o dupie Maryni i dawajcie już tę rybę z warzywami" - niecierpliwiła się. "Przydałby się pan Zuleta do rozgonienia towarzystwa wzajemnej adoracji".

- Aha, więc ona tak wygląda. Robiłeś coś przy niej, Felipe? Mierzyliście ją? - dociekał Pedro. - Santiago powiedział, że ona ma być w trumnie. Nie mierzyliście? Dobrze, to zaraz sobie to nadrobimy, póki jeszcze chodzi. Pójdzie nam szast-prast. Powiedz mi, dziewczynko, masz jakieś specjalne wymagania? Oferujemy przede wszystkim trumny dębowe, ale mamy też sosnowe, olchowe, topolowe, a nawet jesionowe - i oczywiście dysponujemy szeroką gamą kolorystyczną. Nowoczesne wyposażenie i profesjonalna załoga pozwalają nam realizować nasze hasło "z pasją do trumien". Niestety kryzys zmusza nas ostatnio do używania nieco tańszego w produkcji materiału, ale jeszcze bardziej trwałego, bo wytrzymującego w ziemi aż do tysiąca lat plastikowego worka.
- Santiago prawie jej nie zna... Naprawdę powiedział, że ma leżeć w trumnie? - drżącym głosem zapytał Fonsie. - On nie ma w zwyczaju wydawać pieniędzy na kobiety...
- Chyba nie myślisz, że próbuję cię naciągnąć... Ale dzisiaj już się możemy rozliczyć, jeśli nie masz nic przeciwko. Jeszcze do tego nagrobek...
- Kupi jej grób? - jęknął Fonsie.
- I codziennie wręczy mi bukiet kwiatów - pozwoliła sobie na złośliwość Anna, wiedząc, że prawidłowo odczyta ją tylko adresat z pękniętym sercem.
- To masz jakieś preferencje czy marnuję tutaj swój czas? - Pedro Salgado obczajał swój zegarek.
- Niczego nie podpisuj, Fonsie - Anna radziła tonem starego adwokata. - Informacje o mojej śmierci są mocno przedwczesne.
Impertynencki ton pogrzebowego bonza ją drażnił, zwłaszcza gdy w dłoni Felipe w styropianowym opakowaniu kryła się pyszna rybka bez siły przebicia by przekrzyczeć wszystkich, że oto nadszedł czas, kiedy należy ją zjeść.
- Wpadnij gdzieś tak za cztery - pięć dni, na tyle to szacuję - cicho powiedział Alfonso Jose. - Jak wcześniej trafi się jakaś fucha, to zadzwonimy po twoich chłopaków.
Pedro się pożegnał, ale na odchodne spytał lekarza:
- A ty masz coś tam ciekawego na widoku w tym swoim szpitalu?
- Jutro pełnię dyżur na OIOM, to czegoś poszukamy - wymamrotał średnio ukontentowany Felipe.
- Ona będzie miała przecież młode organy na handel, trzeba pogadać z Santiago, żeby się zachowywał delikatnie - rozważał Pedro po drodze ku wyjściu.

Felipe uśmiechnął się do Anny przepraszająco.
- Mój starszy brat. Ale widać, że po różnych ojcach.
- Chyba się nie dziwię, czemu wasza mama rozstała się z jego ojcem - skomentowała dziewczyna robiąc słodką minkę i wskazując palcem na kolację.
- Akurat to nie tak... On zginął w wypadku samochodowym na podjeździe pod domem. Dziś Pedro prowadzi po nim i po jego bracie zakład. Mama poznała tamtego dnia mojego tatę w szpitalu - był lekarzem z ostrego dyżuru. Został rozjechany przez samochód dwadzieścia lat później, na tym samym podjeździe.
- I co zrobiła wasza mama?
- Raczej czego nie zrobiła... Do dzisiaj nie zdała egzaminu na prawo jazdy.

Odcinek 1

Odcinek 13

Odcinek 15

Nathii M.
O mnie Nathii M.

C'est moi.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (8)

Inne tematy w dziale Kultura