Nathii M. Nathii M.
44
BLOG

"Przyjaźń", odc. 15

Nathii M. Nathii M. Kultura Obserwuj notkę 10

Fonsie i Felipe targali kanapę, a Anna rzuciła się w tym czasie na jedzenie jak kot na walerianę. Zanim panowie stanęli przed dylematem, w jaki sposób przepchnąć mebel przez drzwiczki, ona zjadła przy użyciu jedynie plastikowego widelca i wypiła w takim tempie, że przepełniony żołądek wzywał do wymiotów. Po zaspokojeniu podstawowych potrzeb dostrzegła problemy ustawione dotychczas w dalszym szeregu. Gorączka. Na pewno przez nerwy, ale może też sygnalizować początek choróbska. Ubiór. Delikatnie ujmując sprawę - niekompletny. Trzeba od nich wyżebrać przynajmniej koc i jakiś podkoszulek na zmianę. W plecaku łaskawie zostawili bieliznę i pastę do zębów, ale oczywiście, nie ma wody do mycia. "W ogóle - woda strasznie u nich deficytowa" - Anna już rozglądała się za nową butelką do wychylenia.

Panowie po emocjonującym dyskursie doszli do przekonania, że kanapę da się wbić do środka, jeśli postawi się ją na skos. Faktycznie, oparta między ścianą a drzwiami pod odpowiednim kątem dawała nadzieję na przepchnięcie.
- Teraz do przodu! Felipe łapie ją za ramię, Fonsie staje za Felipe i pchacie na raz, dwa, trzy!
Lekarz spojrzał na nią z wyrzutem i popukał się w czoło.
- Ty wolisz stać z tyłu? - roześmiała się i dla żartu przełożyła przez kratę swoją kulę i wycelowała w niego, jakby to był karabin - Bang, bang!
Alfonso Jose chwycił grzecznie czekającą na podłodze na swoją kolej buteleczkę z płynem do dezynfekcji. Złapał za framugę. Przeskoczył przez kanapę do wnętrza celi. "Dawno bym zrobiła takiego susa, gdybym była zdrowa" - przemknęło Annie przez myśl pomiędzy planami na miły i bardzo miły uśmiech z etykietą "to tylko taki głupawy żart, jesteś słodki kiedy się złościsz". Naburmuszona twarz Kolumbijczyka nie zwiastowała żadnych przyjemności. Dziewczyna miła paskudny zwyczaj droczenia się z ludźmi do granic ich wytrzymałości i wiedziała, że w tej akurat sytuacji powinna się ugryźć w język.
- Myślałem, że rozmowę o stereotypach mamy już za sobą? - dopytywał Fonsie odkręcając alkoholowy antyseptyk.
Felipe obrócił się i jęknął z rezygnacją, bijąc plecami o róg kanapy.
- Tak, wiem, wiem, uważaj z tym co trzymasz w ręku, możesz... się pochlapać - Anna wycofywała się w kierunku przeciwległej ściany.
- Nie martw się o to. Wiem, na kogo tu chlapać. Powiedz mi najpierw jedną rzecz: czy w twoim przekonaniu jestem osobą opętaną seksem i zainteresowaną zaliczaniem kogo popadnie? Mówisz tak, bo w zacofanej społeczności pokutuje wyobrażenie o homoseksualistach jako ludziach uczuciowo nietrwałych i angażujących się w przygodne związki dla zaspokojenia stale utrzymującego się na wysokim poziomie popędu! I fantazjujących na temat każdego napotkanego faceta!
- Jak długo podkochujesz się w panu Zulecie? - Annę zainteresowała trwałość uczucia Fonsiego.
Wyszeptała najciszej, jak mogła. Pogłos dotarł do Felipe, który parsknął niekontrolowanym śmiechem. Wychylił się zza mebla, pokazując kciuk do góry. Jako bliski znajomy ich obu dostrzegał symptomy jednostronnego uczucia, ale nigdy nie miał na nie dowodu.
- A ty się zatkaj, bo obowiązuje cię tajemnica lekarska! - wrzasnął Fonsie.
Anna widziała, że rozeźlony macha odpieczętowaną butelką i spodziewała się nadciągającego potwornego pieczenia w lewym kolanie ("Bandaż chyba trochę wyłapie?"). Ale nie, Fonsie chlusnął płynem prosto w kierunku jej oczu.  Anna zamknęła powieki na widok przezroczystej substancji przemieszczającej się w powietrzu. Wypuściła kule z rąk, by zakryć twarz, ale było za późno. Dłonie dotarły do oczu i policzków wraz z antyseptykiem.
- Cholera jasna... - skomentowała po polsku, lecz w sposób dostatecznie zrozumiały dla interlokutorów.
Krople spływały w kierunku ust. Pluła i odrzucała płyn z powiek, starając się ich nie pocierać. Felipe na widok Fonsiego sprawdzającego, ile zostało w butelce, przeskoczył równie zwinnie przez kanapę i z okrzykiem:
- Dawaj to, doktorze Żywago od siedmiu boleści! - wyrwał mu z ręki opakowanie. - Przynieś wodę, dużo wody.
- OK, narozrabiałem... Ale nie mogę cię z nią zostawić przy otwartych drzwiach!
- Dobrze, ja przyniosę wodę. Masz tu chusteczki. Delikatnie wytrzyj jej oczy. Nie przyciskaj.
- Nie ucieknę, przysięgam, niech Fonsie idzie po wodę, a ty zostaniesz ze mną! - błagała Anna.
- Ta panna ma głupie pomysły, zaręczam że głupsze od moich. A lekarza takiego jak ty potrzebujemy - orzekł Fonsie odbierając paczkę chusteczek.

Odcinek 1

Odcinek 14

Odcinek 16


Aha, no i oczywiście dla wszystkich - Santiago :)

Nathii M.
O mnie Nathii M.

C'est moi.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (10)

Inne tematy w dziale Kultura