Nathii M. Nathii M.
77
BLOG

"Przyjaźń", odc. 19

Nathii M. Nathii M. Kultura Obserwuj notkę 8

Pan Zuleta rozsiadł się na stołku barowym w kuchni. Rozluźnił koszulę, nalał pół szklanki będącej w zasięgu ręki brandy. Enigmatyczne światełko dodawało mu odwagi. Im dłuższy czas upływał od rozmowy z Anną, tym bardziej zdawał sobie sprawę z jej pokpienia. Kredens spozierał złowrogo, przestrzeń między ścianą a lodówką potencjalnie chowała zaczajonego asasyna, a zza drzwi w każdej sekundzie mogła wyskoczyć zgraja z kałachami i przetransformować marynarkę Santiago w misternie szydełkowaną serwetę, nie wspominając nawet o jej właścicielu. Mocny alkohol zapiekł na wargach i języku.

W Medellin mieli dom, ogród i psa. I szczury. Pies, ujadając, zaganiał szczura do rogu. Santi pojawiał się z ogrodowym szpikulcem i nadziewał nań gryzonia. Szczęśliwy owczarek pędził do śmieci wraz ze swoim panem - polowanie udane. Któregoś razu chłopak nie trafił. Zraniony szczur pędem uciekł do swoich. "Ale kaczan" - podsumował wzrokiem pies i pomaszerował na legowisko, ostentacyjnie obracając się zadem. Ta historia wracała do Santiago z każdym łykiem rozgrzewającej gardło brandy. Pomyłki mu się nie zdarzały. "Chyba zostawię tę polską piękność Fonsiemu do obróbki. Zasłużył na poważny test, a trudno sobie wyobrazić obecnie zadanie okazalszego gatunku" - rozmyślał.

W oddali zadudniło pijackim śmiechem. Santiago najpierw wychylił zawartość szklanki, a potem głowę zza winkla, żeby upewnić się, że piętro wyżej ktoś się dobrze bawi. Zaciskając dłoń na pistolecie bezszelestnie przemieścił się w kierunku drzwi. Chwila skupienia - i bezbłędnie rozpoznał stopniowo zwiększający natężenie głos Miguela Reyesa. "Szykują mu klepsydrę, a ten ma odwagę z kimś chlać" - zezłościł się. On sam dla momentu słabości przynajmniej nie potrzebował świadków.

-... i napalimy sobie w kominku, wygrzejemy sobie nasze stare kości - pan Reyes entuzjastycznie przyjmował gościa.

Od dwudziestu lat cierpiał na reumatyzm. Rezydencja przypominała dżunglę, zwłaszcza pod względem tropikalnych temperatur. Klimatyzację włączano z rzadka i z reguły w pojedynczych pokojach. Santiago w połowie drogi na górę wiedział, kogo tam zastanie. Paco Ferrero - serdecznego przyjaciela Reyesa jeszcze z czasów kolumbijskiej guerilli i dorabiania się pierwszego miliona porywaniem ludzi dla okupu. Ferrero miał swój gang na Queensie, a część przychodów odprowadzał właśnie gospodarzowi wieczoru. "A ten co tu zgubił, że przyszedł szukać? Ostatni raz widziałem go z rok temu, i to w krematorium, bo kogoś tam zabrali razem z jego skórzaną rękawiczką; przyjechał po odbiór. Ech, pazerny jak mało który" - sarkał pan Zuleta.

- Santi! Chodź tu dzieciaku! - wykrzyknął Reyes. - Zobacz, kto nas dzisiaj odwiedził! - kontunuował z niekłamaną radością.
- Dobry wieczór - przywitał się Santiago i wstrząsnął się na samą myśl, że Paco Ferrero przyszedł z przyjacielską wizytą w kamizelce kuloodpornej i z militariami za pazuchą.

Gestem odmówił alkoholu, ale usiadł w fotelu, by kontrolować treść rozmowy, która w praktyce była o wszystkim i o niczym: od podrywów na wyścigi sprzed czterdziestu lat, przez naukę konstrukcji miny, po konkluzje na temat dzisiejszej młodzieży, że niby już nie ta sama.

- Zgraja emo-hedonistów płodzących albo dzieci, albo pieniądze, wyalienowanych w pogoni za gadżetami i życiem znanym z różnorodnych programów telewizyjnych: od telenowel aż do kronik kryminalnych - wyrecytował najmłodszy z tego grona, dając do zrozumienia, że traci cierpliwość. - Zresztą, na panów miejscu bym się cieszył z nieprzerwanego wzrostu chęci zaspokajania potrzeb wyższych przez klientelę, aż do granicy jej autodestrukcji.

W odpowiedzi starsi coś burknęli pod nosem, że "jest tak jak oni mówią i już", a Santiago się zniesmaczył użyciem koronnego argumentu dorosłego przeciwko dziecku i pod tym względem zgredzi się nie zmieniają przez pokolenia. Oburzony skierował się w kierunku korytarza, trzaskając drzwiami. Za dużo nerwów jak na jedną noc. Obecność Paco Ferrero nie dawała mu spokoju... przycupnął na podłodze z uchem wycelowanym w kierunku rozmowy i pistoletem chwilowo wycelowanym w ziemię...

Odcinek 1

Odcinek 18

Odcinek 20

Nathii M.
O mnie Nathii M.

C'est moi.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (8)

Inne tematy w dziale Kultura