Anna w swojej celi z wolna traciła poczucie czasu. Żołądek jej podpowiadał, że słońce już od dawna jaśnieje na firmamencie nieba w takim zakresie, na jaki nowojorski smog mu pozwala, a ona wciąż czeka na śniadanie. Przez chwilę nawet się zastanawiała, czy wszyscy na górze się nie powystrzelali, skoro nikt nie raczy do niej zejść, łącznie z lekarzem na zmianę opatrunków. Kluczyk zarzęził w zamku i pełne wigoru susy zbliżały tajemniczą postać w kierunku Anny. Wraz z przejściowymi kłopotami z wizualizacją wyostrzył się dziewczynie zmysł słuchu, więc nie miała wątpliwości, że już za chwilę spotka Alfonso Jose.
- Mam dla ciebie cztery wiadomości: dwie złe, jedną dobrą i jedną taką sobie - zapowiedział.
- To zacznij od tej ambiwalentnej.
Fonsie wpadł w zadumę, coś mu się nie zgadzało.
- Muszę zacząć od tej dobrej. Przyszło jedzenie. Nawet cię nakarmię, bo się oblejesz jajkiem po wiedeńsku skoro nic nie widzisz.
- Jakie frykasy i jaka obsługa, ach, ach! - ironizowała Anna dopóki Fonsie jej nie przytkał tostem z masłem.
- A ta zła wiadomość? - wymamrotała przeżuwając.
- Pan Zuleta się zdenerwował przez noc, dostałaś za dużo czasu i musisz się szybko decydować. Trochę zmieniła się sytuacja i musimy się spieszyć, między innymi, a może przede wszystkim, z tobą.
- Zapowiada się ciekawy dzień - westchnęła. - A druga zła wiadomość?
- Nie, teraz czas na tę taką sobie.
- Mhmm? - dociekała Anna oblizując jajko kapiące po brodzie.
- To ja mam się tobą zająć. Oglądałaś w Polsce "Mam Talent"?
- No jasne. Jednej z jurorek odbiła popularność i z wykonawczyni hard rocka przekształciła się w gwiazdę disco, druga z kolei cały czas była constans, to znaczy w każdym odcinku siedziała z nachmurzoną twarzą w stylu emotikona "uwaga, ciężko myślę i dysk mi się zawiesza". Natomiast facet z opinią największego medialnego świra w Polsce był najnormalniejszy.
- Wsadzali sobie gwoździe do nosa?
- Tak. Fraza "kij mu w oko" nabrała przed telewizyjnymi kamerami zupełnie nowych konotacji. To znaczy... chciałam powiedzieć... o Boże! O czym ty mówisz?
- Aaaa... bo miałem zamiar wystąpić, tylko zaniedbywałem ćwiczenia. Mógłbym komuś strzelać z łuku w jabłko na głowie. Ale to może kiedy indziej, bo słyszałem, że pan Zuleta na razie obiecał ci nóż i młotek. Co wybierasz? - Fonsie dostrzegł zmieszanie na twarzy rozmówczyni. - No, po znajomości nie będzie tak bardzo bolało.
- To już chyba młotek... - wydukała Anna bez przekonania.
- W razie gdybyś jednak zamierzała wymiotować z bólu to proszę nie na mnie. Wiem, że nie jestem ubrany ładnie jak Santiago, ale też tego za bardzo nie lubię. Chociaż on uważa, że mi jest wszystko jedno i nigdy się z moimi uczuciami w tym zakresie nie liczy.
- Wykorzystuje cię? - przedłużała Anna.
- Nie nazwał bym tego tak dosadnie, po prostu taki ma charakter, bardziej skoncentrowany na sobie, może któregoś dnia...
- No coś ty. Przecież to brzmi jak mobbing! A o niezapewnieniu odpowiednich warunków bezpieczeństwa i higieny pracy nawet nie wspomnę...
- Smakowało ci? - Fonsie odkładał naczynia na tacę leżącą na podłodze. - Potrzebujesz wykałaczek?
- Bardzo dobre, dziękuję. Nie, nie potrzebuję wykałaczek.
- Aha, super, to mogę ci je powsadzać pod paznokcie kiedy będę bił młotkiem.
- Muszę cię zmartwić - przezornie poogryzałam je w nocy, po tym jak zorientowałam się, że jeden był złamany i nie komponował się z całością.
- Ależ nic straconego moja droga, pobawimy się w takim razie z tacą z korka i z nożem. Mój występ numer jeden. Wiedziałaś, że zanim staniesz przed głównym jury "Mam Talent" to musisz coś pokazać takim preselekcjonującym cieciom? I oni decydują, czy przez kamerą twoje show będzie albo odpowiednio interesujące, albo w wysokim stopniu błazeńskie.
- No, twoje będzie błazeńskie - prorokowała Anna, posłusznie układając dłoń na podpórce i rozchylając palce.
- Moim zadaniem jest ciachać nożem między twoimi palcami. Możesz w każdej chwili nacisnąć czerwony przycisk, czyli zdecydować się na współpracę.
- A zdradzisz mi wcześniej tę drugą złą wiadomość, o której wcześniej wspominałeś?
- Pan Victor Sanchez czuje się lepiej i zapowiedział, że musi z tobą już dziś uregulować swoje prywatne porachunki i porozmawiać w cztery oczy.
Fonsie zdał sobie sprawę z ilości oczu mogących być wykorzystanych przez wymienionych dyskutantów w chwili obecnej:
- Poważnie porozmawiać na osobności.
70
BLOG




Komentarze
Pokaż komentarze (19)