"Przestrzelone kolano, rozwalony łuk brwiowy, ropiejące oczy, a teraz przepołowiony wskazujący palec prawej ręki, ileż tego jeszcze?" - Anna zatapiała się w uldze, jaką przynosił silny środek przeciwbólowy. Przyłapała się też na ciepłych myślach o tutejszym lekarzu. Dla niej zawsze uśmiechnięty i cierpliwy, bez zarzutu wykonujący swoje zadania, a nawet starający się o więcej niż potrzeba. I sposób, w jaki opieprzył miauczącego Fonsiego:
- Najpierw wygryzę George'a Clooneya, a potem doktora House'a, i ruszę ze swoim autorskim show "Jak schrzanić 10 najprostszych zabiegów chirurgicznych na sto możliwych sposobów. Prezentują: Felipe Trujillo jako lekarz i Alfonso Jose Gonzalez jako pacjent".
Tupot złodzieja przestraszonego ewentualnym nakryciem zwiastował nadejście Victora Sancheza. Anna szybko chwyciła za kule i w podnieceniu czekała przy kracie. Gangsterowi zrobiło się słabo na jej widok.
- Chcesz się licytować na wydłubane oczy? - podpuszczała go.
- Co oni ci...? - Victor nie dał rady dokończyć.
- Nie pytaj... - odrzekła Anna dramatycznym tonem Toski lub Medei, wewnątrz duszy turlając się ze śmiechu.
- Będę mówił możliwie najkrócej - starał się przemóc. - Nasz plan optimum to akcja na sześćdziesiątych urodzinach Miguela Reyesa. Wszyscy w jednym miejscu, scena jak z bajki. W trakcie przygotowań do bankietu na pewno uda się ciebie stąd wyciągnąć. Będziemy przygotowani do ataku, a i więcej naszych ludzi będzie mogło legalnie wejść do środka.
- Przecież to jeszcze dwanaście dni - jęknęła dziewczyna. - Nie sądzisz, że zabraknie mi rąk do odrzynania? Musisz mnie stąd wyciągnąć wcześniej.
Sanchez przestąpił z nogi na nogę i znać było, że przygotowuje się albo do dłuższej przemowy, albo do zarzucenia cięższym tematem:
- Jest też opcja numer dwa, która właściwie została już uruchomiona. Z pewnością słyszałaś nazwisko Paco Ferrero. Otóż tenże Paco Ferrero znajduje się obecnie w rezydencji i jego zadaniem jest wyciągnąć osobiście od Reyesa plany tajnych wyjść ewakuacyjnych. Tych, które ty znasz. Ferrero to duże koszty i, jak się niestety okazuje, nieproporcjonalny do nich w tym zakresie profesjonalizm. Gdyby mu się jednak powiodło, co ciekawsze rybki będzie można zaprosić do rezydencji pod byle pozorem i akcję da radę przeprowadzić wcześniej. Wtedy też cię stąd odbijemy. A czekaj... może ty masz jakieś mapy na kartkach?
- Nie - ucięła Anna. - Przecież to niebezpieczne. Wszystko mam w głowie. I żądam konkretów: ile czasu dostał Paco Ferrero? Pięć dni? Tydzień? Niech wie, że Rafa go rozliczy z każdej rzęsy, którą mi tutaj wyrwą. Ciebie zresztą też, ale ty akurat masz tego świadomość... Radziłabym się wam pospieszyć.
- Wiesz, że nie wszystko zależy ode mnie. Tyle czasu trzymaliśmy konspirację. Jeden pochopny, nerwowy ruch i wszystko na nic.
- No właśnie. Trzymanie konspiracji jest takie... - Anna szukała odpowiedniego słowa, delektując się pełną napięcia pauzą - wyczerpujące. Na pewno łatwiejsze dla ciebie na górze niż dla mnie tutaj - uśmiechnęła się triumfująco.
Sanchez się mimowolnie skrzywił. Straciła szansę, by siedzieć cicho. Zagrała tą kartą z premedytacją.
- Pomyślałem o tym. Ta doba jest dla ciebie kluczowa. Jutro Santiago Zuleta ucierpi w wypadku - obawiam się, że bardzo opłakanym w skutkach. Teraz dochodzimy do planu "super optimum" czyli załatwienia sprawy na stypie, zanim pogrążony w żałobie Miguel Reyes zdąży połączyć fakty i pomyśleć o zemście.
- Nareszcie rozmawiamy - rozpromieniła się Anna.
- Jak się dogadujesz z Alfonso Jose?
- Całkiem dobrze, oprócz tego, że co chwilę przez przypadek musi mi coś uciąć. Po śmierci pana Zulety na pewno się rozklei i dam radę nim manipulować jeszcze przez dwa czy trzy dni. Co za szczęście, że kiedy robi się gorąco, nie tylko upadają plany, ale przychodzą do głowy genialne pomysły. Uważam, że patent z zamachem tuż przed planowaną akcją jest świetny logistycznie - po prostu zamuruje najważniejsze osoby w tym domu, z wyjątkiem, ma się rozumieć, ciebie. Rafael będzie musiał przecierpieć, że nie załatwi wszystkich swoich prywatnych animozji w pierwotnie wymarzony sposób, ale osiągniemy ostateczny cel, a przecież to liczy się bardziej.
- Problem w tym, że chłopak przeżył już dwa zamachy.
- Do trzech razy sztuka, jak mówią u nas w kraju - Anna wzruszyła ramionami.
- Paco Ferrero będzie musiał wymyślić coś specjalnego, ale to stary, doświadczony lis i ma posłusznych ludzi. Nie powinien pokpić sprawy. Wiemy, że Zuleta już go wziął na celownik, więc Paco ma dodatkową motywację do uczciwego wysiłku. Gra o największą stawkę.
- Wziął go na celownik? - gdyby nie czarna opaska, Annie na pewno by pociemniało przed oczami.
Victor zbliżył się do kraty i delikatnie musnął ją po nosie:
- Dziecinko, sprawę mają w rękach teraz ludzie, którzy dużo widzieli i dużo przeżyli. I którzy mają wprawę w likwidowaniu młodzieńców z ego wielkości dżungli amazońskiej. Po prostu pomyśl o tym, kiedy do ciebie przyjdzie po informacje. Bądź dzielna.
- Hmm. Potrzebuję miskę z wodą, mydło, pastę do zębów i depilator. I sukienkę.
113
BLOG




Komentarze
Pokaż komentarze (75)