Santiago zaparkował wóz pod budynkiem z czerwonej, sypiącej się cegły. Nie było trudno go odnaleźć, gdyż kolumbijska flaga na nim wywieszona dumnie królowała dzielnicy Queens. Wysmarowane białą olejną farbą napisy "Argentina" i "Puerto Rico" pomiędzy ostatnim piętrem a zwieńczeniem budowli wskazywały na inne narodowości w niej zamieszkujące. Manuel czekał w towarzystwie niewysokiego, siwiejącego Latynosa o krępej budowie ciała.
- Hugo popilnuje ci samochodu - Manu uśmiechnął się na powitanie i podał Santiago przygotowany kwitek z opłatą za parking. - Jest głuchoniemy. Ale bardzo dużo widzi.
Pan Zuleta otworzył drzwi od strony pasażera, wyciągając zabutelkowany płyn o kolorze limetki.
- Jakiś śmietnik... - rozejrzał się dookoła, notując tylko obecność walających się wszędzie papierów, puszek po piwie i Coli, oraz zużytych prezerwatyw.
- Żeby ktoś mu podłożył bombę i wysadził tę budę w pizdu? Daj spokój... A może po prostu powyrywali je tutejsi dziesięcioletni Don Kichoci walczący ze śmietnikami i przystankami autobusowymi? - zastanawiał się Mendoza prowadząc gościa do klatki schodowej, zabezpieczonej drzwiami trzymającymi się na słowo honoru. - To zawsze takie dowcipne, żeby zamalować markerem cały rozkład jazdy.
Z racji swoich zainteresowań kobietami posiadającymi partnerów, Manuel był mobilny bez użycia jakże łatwych do zidentyfikowania czterech kółek.
- Ot, Fonsie mi podrzucił takiego śmiecia przy wyjeżdżaniu z garażu - poskarżył się Santiago.
- Daj. Wiesz co, to niegłupie. Eleganci tacy jak my powinni dbać o to, by dobrze wyglądać nie tylko za życia, ale także dłużej rozkładać się po śmierci. Konserwanty nam to zapewniają. A guma arabska była składnikiem używanym przez starożytnych Egipcjan przy mumifikacji - Manu odebrał flaszkę i odkręcił ją, a następnie przyłożył do ust.
- Czy Ferrero gromadzi w tym swoim sekretnym mieszkanku jakieś dokumenty?
Mendoza stracił zainteresowanie ewentualną konsumpcją płynu. Przystanął na moment i próbował w pamięci odtworzyć topografię apartamentu.
- Stół, łóżko, szafa, w szafie deska do prasowania, która jest źle przymocowana i wyskakuje, kiedy się otwiera drzwi... Nie zwróciłem uwagi. Melissa Almeida powinna coś wiedzieć.
Skwar dawał się we znaki. Panowie skręcili do bramy i ruszyli w górę po schodach. Po wkroczeniu do chłodniejszego pomieszczenia, Santiago z niesmakiem odczuł kropelki potu występujące na jego nieskazitelne czoło. Wytarł je przygotowaną do tego celu chusteczką z wyhaftowanymi inicjałami. Z braku laku, czyli czegoś godniejszego uwagi, postanowił szybciej ostudzić się gazowanym napojem. Bez słowa wziął butelkę z rąk Manu, ponownie ją odkręcił, ponownie uleciały w górę bąbelki wzburzone jak feministki niemożnością wstępu na Górę Athos. Lepki płyn otulił malinowe usteczka.
- Ale za to na automatyczną sekretarkę nagrał się wczoraj Victor Sanchez i zaproponował podniesienie pokerowej stawki, jeśli Paco się pofatyguje do was wieczorem na partyjkę. Nie skasował tej wiadomości, nie wiem czemu. Może się spieszył, hazardzista jeden... Tak, Melissa na pewno będzie wiedziała więcej.
Oranżada wypluta z ust Santiago z siłą samobieżnej wyrzutni rakiet balistycznych Pershing 1 rozbryznęła się na odrapanej ścianie. Wzrok dżentelmenów spotkał się. Obaj rączym zrywem ruszyli do góry.
Melissa Almeida o tyleż pięknej, co znudzonej twarzy, otworzyła zamek od wewnątrz i szerokim gestem zaprosiła do środka. Otulał ją jasnoróżowy ręcznik. Kiedy zamykała drzwi, jej goście już przeczesywali każdą napotkaną szufladę, kierując się w stronę umiejscowionego na nocnym stoliku telefonu. Obskurność otoczenia zewnętrznego w niczym nie zapowiadała czystości i minimalistycznego wystroju apartamentu. Santiago odrzucił przyniesiony przedmiot na łóżko. Melissa usiadła na łożu, obserwując poczynania Kolumbijczyków. Sprawiała wrażenie przyzwyczajonej do tego typu najść. Pan Zuleta z impetem otworzył szafę i nieomal został uderzony przez wypadającą zeń deskę do prasowania. Odskoczył, posyłając przedmiotowi mordercze spojrzenie.
- Mówiłem ci, system anty-kochankowy. Niegłupie - uśmiechnął się Manu.
- Wątpię, że tu coś znajdziecie - przerwała panna Almeida, zakładając obutą w japonkę nogę na drugą obutą w japonkę nogę i zwracając na siebie uwagę rozedgranych machos.
50
BLOG




Komentarze
Pokaż komentarze (2)