Nigdy nie wiadomo co się stanie w kolejnym odcinku, czy sprawy nie obrócą się o 180 stopni. Latynoskie tasiemce mają też to do siebie, że się ciągną bez końca i opamiętania.
Mimo, że widowisko często jest absurdalne i żenujące, aktorzy marni - oglądalność wciąż jest wysoka. Dlaczego? Bo scenarzystom nigdy nie brak chwytliwych tematów. Ot, dzisiaj wkroczył pikantny wątek hard-porno. Praca w polityce za seks? Czemu nie. Niby brzmi to jak jakaś pijacko-ponura fantazja emerytowanego scenarzysty niemieckiego porno. Jednak w tym serialu się już tyle historii naoglądaliśmy, że nic już nie szokuje.
Od dawna oglądam tą operę mydlaną niezwykle uważnie. Mimo to pogubiłem wątki i niczego nie rozumiem. Zwłaszcza jak interpretować słowa Wandy Łyżwińskiej. W radiu RMF FM na pytanie co sądzi o doniesieniach na jej męża i Leppera o seksualnym wykorzystywaniu pracownic partii odpowiedziała: "To dobrze, to znaczy, że są chłopami dobrymi, że jeszcze mogą. Znam na tyle mojego męża i szefa, że w takie doniesienia nie wierzę".



Komentarze
Pokaż komentarze (2)