Punktem wyjścia do moich rozważań jest wczorajsze celnie zadane pytanie w TVN24 do prezydenckiego ministra - Andrzeja Krawczyka. „Co jest bardziej obraźliwe - małpa czy kartofel?" Pan z kancelarii nie potrafił odpowiedzieć.
Uwidacznia się tu hipokryzja i brak klasy prezydenta, który dotknięty sformułowaniem niemieckiego podrzędnego brukowca robi aferę o międzynarodowym zasięgu. Żąda przeprosin, obraża się, tworzy niejasne sytuacje, odwołuje dyplomatyczne spotkania. Tymczasem gdy sam puszcza bąka, który zostaje zarejestrowany przez mikrofony i którego smród wyczuwa cały kraj - pokrętnie opowiada o prywatnej opinii, o podsłuchach na konferencji prasowej (sic!) i innych karkołomnych kwestiach. A wystarczyło krótkie „przepraszam" i byłoby po sprawie.
Trudno jednak nie dostrzec też hipokryzji mediów, które w czasie kartoflanej afery dziwiły się prezydentowi, że robi z igły widły, wielkie halo i międzynarodowy obciach. A przecież chodziło tylko o jakiegoś kartofla. Dziś jest czerwona małpa, która urosła do skandalu numer jeden i we wczorajszych niusach ścigała się z informacjami na temat uchwalania budżetu.



Komentarze
Pokaż komentarze