NaTrzezwo NaTrzezwo
28
BLOG

NAGRODA ZA WIERNOŚĆ - NBP

NaTrzezwo NaTrzezwo Polityka Obserwuj notkę 2
Procedura wyłaniania kandydata na szefa totalnie obnażyła realizację zasad TKM i BMW przez braci Kaczyńskich. Niestety tym razem nie chodzi o bank komercyjny (patrz Marcinkiewicz i PKO BP) z którego usług w dowolnej chwili można zrezygnować, akcje sprzedać. Sytuacja jest dużo poważniejsza - chodzi o bank centralny - najważniejszą instytucję finansową w państwie demokratycznym, gdzie niezależność od politycznych nacisków, wysokie kompetencje, autorytet i dorobek naukowy, spójne, przejrzyste i nieradykalne poglądy na gospodarkę to sprawy kluczowe i bezdyskusyjne. Mówi o tym każdy podręcznik ekonomii.

Wczoraj dowiedzieliśmy się o zgłoszonej przez prezydenta Lecha Kaczyńskiego kandydaturze Stanisława Skrzypka. Nie twierdzę - jak sytuacja bywa dziś przedstawiana - że czeka nas hiperinflacja i megaupadek złotówki. Jednak nie ulega wątpliwości, że wysunięta przez prezydenta kandydatura jest polityczna, niemerytoryczna i niepoważna. Całkiem trafnie wydaje się obrazować jak słabe pojęcie mają o ekonomii Kaczyńscy. Znamienny jest tu fakt, że w kancelarii prezydenta jest setki urzędników - ani jednego doradcy gospodarczego.

Trochę historii...
Tuż przed drugą turą ostatnich wyborów prezydenckich Lech Kaczyński wyciągnął rękę do elektoratu Andrzeja Leppera ogłaszając hasło, że Balcerowicz będzie musiał odejść po upływie kadencji. W jego miejsce miał przyjść fachowiec z SGH, kompetentny, niekontrowersyjny, świetnie orientujący się w kwestiach makroekonomicznych i na rynkach finansowych.
W cywilizowanych demokracjach oficjalna kandydatura nowego szefa banku centralnego pojawia się wiele miesięcy wcześniej - by każdy mógł się zapoznać z poglądami i kompetencjami kandydata, no i przede wszystkim - by rynki finansowe nie przeżyły szoku. U nas jest inaczej. Wszystko robi się w ostatniej chwili, a ludzi dobiera się według klucza politycznego, nie merytorycznego.

Co prawda pojawiła się kilka wiele miesięcy temu dobrze rokująca kandydatura prof. Urszuli Grzelońskiej. Ale nagle znikła. Podobno przez wywiady jakie udzieliła prasie - w oczach braci Kaczyńskich ujawnił się ktoś na kształt Balcerowicza bis. Później był prof. Sulmicki, który zniknął jeszcze szybciej niż się pojawił. Trudno nie odnieść wrażenia, że Kaczyńskim łatwiej krzyknąć „Balcerowicz musi odejść" niż zaproponować coś konstruktywnego.

Teraz jest Skrzypek - magister po śląskiej politechnice, który skończył kilka kierunków podyplomowych - w tym SGH i studia administracji. Ma też dyplom MBA trzeciorzędnej amerykańskiej uczelni. Skrzypek nigdy nie zajmował się zagadnieniami makroekonomicznymi, polityką pieniężną, monetarną, ani tym bardziej problematyką związaną z bankiem centralnym. Ba, trudno cokolwiek powiedzieć o poglądach na ekonomię kandydata Skrzypka. Jego dorobek naukowy przy członkach Rad Polityki Pieniężnej wygląda marnie. Czy można zatem mówić o kwalifikacjach godnych szefa banku centralnego?

Warto przytoczyć fakt, że Stanisław Skrzypek przez blisko rok pełnił obowiązki prezesa PKO BP. Dlaczego tylko pełnił obowiązki? Bo Komisja Nadzoru Bankowego ze względu na brak odpowiednich kwalifikacji nie zaakceptowała jego jako prezesa. Czyli Skrzypek niekompetentny do szefowania banku komercyjnego, za to najlepszy kandydat na prezesurę banku centralnego?

Drugą zasadniczą kwestią jest niezależność banku centralnego, która teraz może być zachwiana. Wystarczy przyjrzeć się karierze zawodowej Stanisław Skrzypka - pracował w wielu urzędach i instytucjach, podążał wszędzie tam, gdzie Lech Kaczyński wytyczał mu drogę, robił dokładnie to co obecny prezydent mu kazał. W przypadku NBP jest to sytuacja niedopuszczalna. Najważniejszą cechą banku centralnego jest jego niezależność. Stołek szefa NBP stał się nagrodą za wierność.

Nigdy nie byłem zwolennikiem prezydentury Aleksandra Kwaśniewskiego, nigdy nie oddałem na niego głosu. Jednak w takiej kwestii jak wybór kandydata na prezesa NBP potrafił on wznieść się ponad podziały i uprzedzenia - liczyły się przede wszystkim kompetencje, bo przecież i Hanna Gronkiewicz-Waltz, i Leszek Balcerowicz nie byli osobami z jego politycznej bajki, a tym bardziej kandydatami z kapelusza. Ba, Balcerowicz był prezydenta sporym przeciwnikiem (kto dziś pamięta weto Kwaśniewskiego dla „drugiego planu Balcerowicza"?)

Bank centralny zdobyty. Wszyscy ze sporym niepokojem czekali na kandydaturę prezydenta i ich niepokój został w dużej mierze zaspokojony. Przy okazji jednym posunięciem rozwiązano dwie sprawy: obsadzenie prezesury NBP człowiekiem „pewnym i sprawdzonym", no i zrobienie miejsca dla Kazimierza Marcinkiewicza w PKO BP. Tak wyglądają standardy IV RP.

NaTrzezwo
O mnie NaTrzezwo

Trzeźwy

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (2)

Inne tematy w dziale Polityka