Ponieważ poniższy tekst błędnie wpisałem w kategorię 'polityka', postanowiłem wkleić go ponownie umieszczając go w 'różnościach'. Przesądziły też o tym problemy techniczne z edycją tekstu - notka poprzez to była 'bałaganem'.
Jak głosi legenda, pierwszym, który wpadł na pomysł, że to Zły Naród powinien okazać się winnym pewnej tajemniczej - a przy tym (niestety) jednej z wielu podobnych na świecie - porażki awiacji, był redaktor pewnego poczytnego pisma, zwany Dociekliwy Ukasz. Sukces i uznanie czytelników periodyk ten codzienny - a jednocześnie jakże niepowszedni - zawdzięczał głównie tak wielkiemu wachlarzowi tematyki przez się poruszanej, że konkurencji zostawić mógł jedynie … gówno. Możliwe, iż słowo to jest adekwatne.
Tematyka, nie podejmowana przez podszytą tchórzem konkurencję i poparta odpowiedzialnością redaktorów - w tym i nasze Ukaszowe Ostre Pióro ze swoim mottem: „…mnie obowiązuje zawodowa wstrzemięźliwość…” - musiały w dochodzeniu do prawdy doprowadzić tych Prawych i Wartościowych do Złego… Tak, Zły to jedyny w swej banalnej oczywistości podejrzany. Faktem jest, że Dobry nie może być winny.
Smutnym faktem zatem stało się, że Dobry - jak to w szlechetnych baśniach stoi - został był zamordowan skrycie. Krzyczały o tym daty, krzyczały cele dostojnej przejażdżki Dobrego. Są ponoć i tacy - tu zdania zdają się być podzielone - co pamiętają, że krzyczała nawet i pospolita logika!
Krzyczeli, stojący na czele wędrownych trup aktorskich trybuni ludowi wywodzący się z ulicznych komiwojażerów prawdy - azaliż ludzie kultury i sztuki winni obdarzać gawiedź wzruszeniem grupowem, łzą szczerą przyprawionem. A wśród nich grajek nad grajki Janko Basista, świadczący przed sądami złemi, że zgromadzenie owo było unplugtem i Polowizją - dziwicy przecudownej szczerością.
Swojego głosu nie poskąpili mężowie odważnej sztuki myślenia – filozofowie dyplomowani przewyższający swoją brać w mędrkowaniu pewnym atutem absolutnem. Atutem przewidywania zdarzeń i słów nie znając ich wcześniej . To oni, nim jakikolwiek zwykły omylny człowiek stworzył pierwszy stenogram, znali jego treść. By potem już tylko z godną podziwu konsekwencją demaskować ohydne próby wsadzania złych słów w usta Dobrych.
Szalbierskie podmianki słowa dobrego na słowo złe, skończyć musiały się tych mędrców nieuniknienie wygraną batalią. Oni nie zwykli się poddawać - takiego wała jak Polska cała… zdawała się krzyczeć nawet ich pewność siebie. Ostatnie słowo nie może być jakąś kurwą.
Kronikarze obowiązek swój szanujący próżnować nie zwykli, toteż każda sekunda została obejrzana po wielokroć, a każdy metr przemierzony miarą słuszną, by je zapisać i zapamiętać. By inni też wiedzieli, a wiedząc, by mogli podjąć decyzję.
Decyzję od której jak zwykle zależeć będzie to, co po decyzji nieuchronnie następuje. Coś. Fakt… zdarzenie… zdarzenie nieprzewidywalne – choć są tacy co nie wierzą by coś stać się mogło bez przyczyny. Więc zapisują i po to, by odczarować to nieprzewidywalne, gdy zapiszą już i powiedzą, nikt już tego nie zmieni. By niedowiarkowie - co nie wierzą nie w to, w co nie wierzyć słusznie - na końcu uwierzyli. Złemu kły niewiarą jego pogardliwą wytrzaskać. Poetycko „jebania psem”* mu życzyć.
I chociaż wersji bezlitośnie ośmieszających haniebne spiskowania Złych było już tyle, że od nadmiaru same sobie zaczęły przeczyć, Dobrzy nie ustawali w tworzeniu nowych, jeszcze doskonalszych i jeszcze bezlitośniej rozprawiających się ze Złym. Bo walka Dobra ze Złem skończyć się nigdy nie może.
Walka Dobra ze Złem, to w każdej bajce największa, pierdolona przyjemność.
* - Słowa 'pożyczone' od innych 'pożyczkobiorców'. Dzieje się tak od zawsze. Mechanizm działa mniej więcej tak:


Komentarze
Pokaż komentarze (7)