„Ach, więc tak wygląda silny człowiek!— zawołała z egzaltacją utleniona dama o silnie podkreślonych oczach.
Dyzma nastroszył się i skłonił w milczeniu. Pani Koniecpolska przeprosiła towarzystwo i pobiegła przebrać się. Tymczasem pozostałe panie otoczyły Nikodema.
— Czy pan, panie Nikodemie, jest zwolennikiem Obrządku Zachodniego? — zapytała rzeczowo przysadkowata brunetka. Dyzma ze zdziwieniem spojrzał jej w oczy.
— Nie rozumiem, o co pani chodzi.
— Niech się pan nie krępuje — uspokoiła go szczupła, blada panna o rozmarzonych oczach — my wszystkie jesteśmy wtajemniczone.
— Źle ze mną — pomyślał Dyzma — strugają ze mnie wariata.
— Tak — potwierdziła brunetka — tyko że my nie wiemy, czy pan należy do białego kościoła czy do czarnego?
— Jestem katolik — odparł Dyzma po chwili wahania. Ogólny śmiech speszył go jeszcze bardziej. Klął w duchu siebie, że się dał namówić na wyjazd…”
W pewien sposób podobny Wyjazd, zafundował sobie w przeddzień dnia św. Walentego inny rzymski katolik. Jeśli chodzi o komizm i ilość wzbudzonych przez siebie dowodów na to, że w Polsce ludzie potrafią się szczerze śmiać – niewątpliwie dorównujący naszemu Nikodemowi.
Signore e Signori !, przed Państwem tytułowy bohater ! Po raz kolejny proszę o uśmiech ! Przed Wami niestety przydługie wprowadzenie... zasług nie powinno się nietaktownie pomijać.
Zdeklarowany przeciwnik wszelakich Obrządków Zachodnich, muzułmańskich terrorystów jak i oryginalnych zabójców Jezusa Pana. Bezlitośnie egzekwujący dane mu od tego samego pana prawo monopolu wśród konkurencyjnych fundamentalistów, a zarazem aktywny propagator konwersji wrogich jego wierze religiantów półdzikich, na katolicyzm – od niedawna opalający się zamorsko misjonarz w Chartumie.
Egzorcysta piosenkarki Madonny, Behemotha, a w szczególności jego wokalisty i żyjącej z nim w grzechu kobiety. Antyszatan Antykultur wszelakich, a pewnie i filmu „Rzeczpospolita Babska”, wróg Kultury i Cywilizacji w ogóle – choć zapewne wydaje mu się, że do nich należy. Za frondziane pieniążki ujeżdżacz homoseksualistów, nadto ujeżdżacz całego zoofilnego homolobby, posługującego się przebiegłym adresem – lewactwo i postępowcy.
Nieustraszony obrońca życia, epatujący krwawymi i nieprzyzwoicie naciąganymi filmidłami o aborcji a zarazem bojownik o przedłużanie śmiertelnie chorym ich cierpień… oraz na deser przeciwnik in vitro ! – czyli powołania nowego życia przez tych, których jego wyimaginowany Stworzyciel nie raczył w swej niepomiernej dobroci darem prokreacji obdarzyć (?!) Te oto poglądy stanowią fundament trzech dogmatów Tomka, z jego Prywatnej TopTrójcy Planowania Rodziny Za Innych.
Wspólnik biznesowy niejakiej Najfeld, zarabiający na swoim katolicyzmie niezgorzej od Matki Teresy - właścicielki szponiastej łapki, Bogiem wygrażającej ciężko chorym nie mniej surowo niż Terlikowski. Osobisty wróg Alicji Tysiąc, szczerze życzący jej, by córka uważała ją za morderczynię. Zwalczający emancypację dążeniem do usidlenia kobiet robieniem im 'jak najwięcej w cholerę dzieci'.
Patriarcha Wielkiej Frondy i fan św.Tomasza – twórcy rewolucyjnej teorii ‘inkubów’ i ‘subkubów’, będącej podwaliną do palenia również i kobiet na stosach. Wyznający światopogląd podobny do św. Augustyna, iż kobiety gorzej nadają się do pracy, kariery czy choćby rozmowy, niż na przykład – biorąc pierwszy lepszy z brzegu – On sam. Stworzone zaś są przede wszystkim do prokreacji, najlepiej prokreacji mnogiej, skutecznie wyniszczającej kobiety fizycznie. Seks, kobiecość, łechtaczka, zmysłowość, orgazm – fe ! Demony ! Inkuby !...Subkuby contra Terlikowski...
Wizja kobiety, według św. Tomasza, św. Augustyna i innych "teologicznych" intelektualistów epoki, w prostej drodze prowadziła do tolerowania prostytucji. Prostytutką była św. Maria Magdalena – którą paryski ‘cech wszetecznic’ uczynił swą patronką, była nią św. Afra – późniejsza patronka dusz zaniedbanych, kobiet pokutujących… Jako, że panie prostytutki w dzieciństwie uczęszczały na lekcje religii, w wieku rozrodczym z pobożności fundowały kościelne witraże i kosztowne hafty oraz naczynia liturgiczne. Historia kościoła i historia nierządu nigdy nie wchodziły sobie specjalnie w drogę – wszak zanim pierwszy kapłan zarobił swoje pierwsze pieniądze, prostytutka już była w pracy.
Św. Augustyn pogodził się z nieuniknioną koegzystencją i w chrześcijańskim duchu wyjechał:”per feminam venenum, per Christum salus !”…
Można biblijnym kodem rzec, że pierwszy rzucił kamieniem. Doceniając jego wkład w przyszłe ustawodawstwo, trzeba stwierdzić, że mężczyzna w końcu okiełznał kobietę. Należałoby też dostrzec, iż formułując swą katolicką myśl, nadał barwy i kształtu słowu; prostytutka. Pejoratywne, rozumiane współcześnie znaczenie, zawdzięczamy jemu i jemu podobnym. Gdyby dokonać karkołomnej syntezy opartej na etymologii i alegorezie, łatwo dostrzeżemy, iż to on pierwszy nazwał kobietę k..ą. Śmiało i bez specjalnej krępacji, można nazwać katolicyzm ojcem chrzestnym piętnowania kobiet. Jakże starannie kultywowanym…
pro – przed statuere – wystawiać, dosłownie;"umieścić na przodzie"
Chłopaki Wieków Średnich, grzebiący w tej swojej 'teologii stosowanej' niczym cwana prostytutka, chcąca niezbyt etycznie obsłużyć klienta przedwczesnym zaspokojeniem, postanowili kobietę teologicznie określić. Kobietę w swym lakonicznym traktacie umieścili przed Chrystusem, usadowili jednym teologicznym pierdem (kaprysem) „na przodzie”;per „feminam venenum, per Christum salus” – „przez kobietę zło, przez Chrystusa zbawienie” .Kobieta wymieniona została jako pierwsza, zaś Chrystus otrzymał od cwanych myślicieli niebezpiecznego wroga i misję…
Ale to ‘wyróżniające’ umieszczenie kobietom dobrze służyć nie mogło... Rozróżnienia między matką dzieciom a prostytutką, też nie było żadnego. Można powiedzieć, że Teologia nie sprostała… Ale ja wtedy zapytam; a kiedy sprostała ? Czy kiedykolwiek teologia zajmowała się człowiekiem inaczej niż istotą podległą, grzeszną, niegodną ? Czy teologia kiedykolwiek widziała ludzkie cierpienie jako problem ? Oczywiście, że widziała… jako konieczność sprawdzenia nas czy jesteśmy godni Tego, Którego godni być nigdy nie będziemy – zastanawiające ?
Tomasz Terlikowski, niczym nasz poczciwy Dyzma, dał się namówić na intelektualny wyjazd w rejony mu nieznane. On, człowiek który nigdy nie oglądnął żadnego filmu pornograficznego, nigdy nie zaznał płatnej miłości, ba ! pewnie nigdy nie uprawiał onanizmu, śmie dziś zabierać głos w sprawach mu kompletnie obcych. Nie zrobił w swoim jakże świętym żywocie absolutnie nic, by uprawiającym ten najstarszy zawód świata, uczynić ich fach bezpieczniejszym, zapewniającym emeryturę, spokojną starość, opiekę lekarską, czy choć uczciwe słowo.
Patriarcha Tomasz pozwolił sobie na wyjazd w stronę Marty Konarzewskiej i Piotra Pacewicza. Nie wiem czy mogę w ogóle mówić o tym jego wyjeździe w kategoriach, że intelektualny, choć coś tam Terlikowski brzęczał o prawdziwych intelektualistach. Nie wiem czy jest w ogóle świadomy, że ludzie grający w pornosach nie dość, że to lubią – to pewnie gdyby im redaktor zaproponował pracę jako korektor, goniec czy sprzątacz we Frondzie za dwa i pół tysiąca, oni szczerze by go wyśmiali. A to świadczy, że nie tylko nie był to wyjazd intelektualny, ale nawet przeciętnie inteligentny.
I zbytnio zalatujący jego wszystkimi duchowymi kolesiami pokroju św. Augustyna, czy jego ulubionego; św. Tomasza z Akwinu, który o kobietach mówił między innymi tak:
"Wartość kobiety polega na jej zdolnościach rozrodczych i możliwości wykorzystania do prac domowych"…
Czyż może nie jest więc tak, że Tomasz Terlikowski, świadom sporego przegięcia swojego kościółka w traktowaniu kobiety, dzisiaj niesiony poczuciem grzechu ciążącego na nim – bo wszak i on jest Kościołem – oraz własnymi zaburzeniami wynikającymi ze słuchania niefachowców w sprawach seksu, usiłuje jako poważnie chory leczyć to, co zdrowe zwyczajnie jest ?
Czy w związku z powyższym, Tomasz Terlikowski nie powinien udać się przypadkiem do jakiegoś uczciwego i koniecznie niekatolickiego specjalisty, by zweryfikować moją tezę, iż cierpi on na nerwicę eklezjogenną ?
Dzisiaj Walentynki, ja podaruję redaktorowi tylko erzatz prezentu (link), bo święta tego tradycyjnie nie obchodzę, ale co podaruje swojej żonie redaktor ?
Tradycyjnie, w dowód miłości do Pana kolejne dziecko ?


Komentarze
Pokaż komentarze (10)