Propagandowy cel pielgrzymki do Smoleńska doskonale zreferowała reporterka "Rzepy" Justyna Prus-Wojciechowska.
http://www.rp.pl/artykul/547972.html
Bezkompromisowa dziennikarka nie pozostawia najmniejszej niejasności, na którą mógłby paść choć cień jakichkolwiek zastrzeżeń. Dowiadujemy się, jakim "cynizmem i chamstwem jest używanie tragedii smoleńskiej do najróżniejszych rozgrywek: politycznych, społecznych, czy prywatnych". Jak szlachetnym gestem był udział w uroczystościach Prezydentowej Rosji i kwietniowa obecność Putina w Katyniu. Jest mowa o pojednaniu i dezaprobata dla podważających przez ostatnie pół roku tę jedyną opcję wichrzycieli. Na koniec podaje nam się pogłoskę o możliwości pojawienia się w Katyniu w 2011 roku prezydenta Rosji w celu ujawnienia pozostałych materiałów archiwalnych zbrodni oraz rehabilitacji wymordowanych przed siedemdziesięciu laty oficerów. Ma to być "ostatecznym zamknięciem sprawy katyńskiej". Czyżby to było wszystko, na co możemy liczyć? Czy takie jest oblicze miłości, którą mamy wypełnić nasze roztrzaskane serca?
Przekaz jest więc jednoznaczny: powinniśmy za wszelką cenę dążyć do "pojednania" - cokolwiek to słowo ma znaczyć - nauczyć się dobrych manier i nie zadawać pytań na temat przyczyn katastrofy. Kto pyta, daje bowiem świadectwo cynizmu i chamstwa….
Szkoda tylko, że taką propagandową tubą Moskwy staje się "Rzeczypospolita".
Jeszcze nie tak dawno naiwnie sądziłem, że czasy "Trybuny Ludu" i "Rudego Prawa" skończyły bezpowrotnie.


Komentarze
Pokaż komentarze (4)