Panuje obiegowa opinia, że polityka jest brudna, cyniczna i że nie można jej uprawiać, bez zanurzania się po szyję w bagnie. Szczególnie w Polsce, doświadczonej latami zaborów, okupacji i komunistycznego dławienia wszelkiej niezależnej myśli i prostolinijności, podejrzliwie analizuje się każde słowo wypowiedziane publicznie. Stąd, kiedy polityk taki, jak Jarosław Kaczyński postępuje kierując się regułami honoru, uczciwości i pragnieniem dawania świadectwa prawdzie, patrzy się na niego, jak na osobę niepoczytalną.
Z podobną reakcją spotka się jego oświadczenie, uzasadniające odmowę udziału w Radzie Bezpieczeństwa Narodowego. Cóż z tego, że jego argumenty odmawiające legitymizacji "skandalicznego działania rządu, degradującego naszą Ojczyznę" są logiczne, podbudowane ewidentnymi faktami i świadczą o głębokim patriotyzmie, a nie o wmawianej prezesowi PiS "obłąkanej" żądzy władzy. Prezydenta Komorowskiego nie było nawet stać na męskie zaakceptowanie decyzji lidera opozycji. Zamykając oczy i zatykając uszy stwierdził jedynie: "dziwi mnie i smuci decyzja prezesa PiS. Jeśli ktoś nie chce doradzać, to trudno."
Tak jakby ktokolwiek w rządzie chciał słuchać jakichkolwiek rad, szczególnie tych pozwalających ocalić resztę twarzy w prorosyjskiej gębie, jaką przyprawiono Polsce.


Komentarze
Pokaż komentarze (1)